EUR/USD ma szansę na odrobienie strat
Gdy emocje po wyborach we Włoszech opadły, zmienność na rynku walutowym zmniejszyła się, a inwestorzy mogą wrócić do wyceniania kondycji realnej gospodarki przez pryzmat danych gospodarczych.
Gdy emocje po wyborach we Włoszech opadły, zmienność na rynku walutowym zmniejszyła się, a inwestorzy mogą wrócić do wyceniania kondycji realnej gospodarki przez pryzmat danych gospodarczych.
Wczoraj na rynku walutowym mieliśmy bardzo ciekawą sesję, głównie z powodu obserwowanych reakcji na dane ekonomiczne oraz protokołów z posiedzeń Banku Japonii i Australii. Kolejne dni tygodnia będą prawdopodobnie równie interesujące, ponieważ poznamy sprawozdanie z posiedzenia Rezerwy Federalnej USA oraz kilka ważnych publikacji, w tym z amerykańskiego rynku nieruchomości oraz dane PMI Eurolandu.
Akcje na amerykańskiej giełdzie mogą napotkać kilka przeciwności, które nie pozwolą na przedłużenie siedmiotygodniowego rajdu w górę. Głównymi przyczynami mogą być ważne, historyczne poziomy na indeksie S&P 500, bliski koniec okresu publikacji przez spółki wyników finansowych oraz przegrzanie wskaźników analizy technicznej w krótkim terminie.
Jedną z przyczyn tak zwanych „wojen walutowych” jest polityka superniskich stóp procentowych i pompowanie taniego pieniądza w gospodarkę. Aktualnie nie oczekuje się, by ta polityka została zmieniona, co najmniej do momentu, gdy koniunktura na amerykańskim rynku pracy widocznie się nie poprawi. Federalny Komitet Otwartego Rynku (FOMC) będzie obradować, by w środę podać kolejne decyzje w sprawie stóp procentowych w USA.
Frank szwajcarski (CHF) w relacji do koszyka głównych walut osiągnął na wczorajszej sesji lokalne minimum na poziomie 1,0735. Widoczne w ostatnim czasie odwrócenie tendencji na franku może być zwiastunem większego apetytu na ryzyko wśród inwestorów.
Akcje na giełdzie w Abu Dhabi na koniec poprzedniego tygodnia osiągnęły najwyższy poziom od ponad 18 miesięcy, tuż poniżej istotnego pułapu 2750 pkt. W mojej opinii głównym czynnikiem, który zachęcił inwestorów do zakupów, są bardzo dobre perspektywy sektora finansowego, w szczególności wyniki finansowe banków działających w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (ZEA).
Na początku roku 2013 inwestorzy na rynkach walutowych stanęli nad urwiskiem „klifu fiskalnego”, jednak Kongres USA wykazał wolę polityczną, by przeciwdziałać automatycznym podwyżkom podatku oraz odłożyć o dwa miesiące automatyczne cięcie dopłat z budżetu federalnego. Drugim istotnym elementem, który wpływał na nastroje rynkowe, był protokół z posiedzenia Rezerwy Federalnej.
Otwieramy kolejny tydzień 2013 roku, a oczy inwestorów w dużej mierze zwrócone są w stronę amerykańskiego rynku akcyjnego, głównie za sprawą rozpoczynającego się sezonu wyników finansowych.
Apetyt na ryzyko wśród inwestorów utrzymuje się na dość wysokim poziomie. Widać to szczególnie na parze EUR/USD, która jest uznawana za barometr nastrojów na rynkach globalnych. Kurs z łatwością przełamał kluczowy poziom 1,3200, który ostatnio obserwowaliśmy w maju tego roku. To dobry sygnał, ponieważ inwestorzy wolą kupować euro niż dolary amerykańskie, które uznawane są za „bezpieczną przystań”.
Na forum Trójstronnej Komisji trwają konsultacje nad reformą Działu VI Kodeksu pracy, dotyczącego czasu pracy. Chodzi m.in. o uelastycznienie rozliczania czasu pracy, czemu będzie służyć m.in. wydłużenie okresu rozliczeniowego z 4 do 12 miesięcy. W tym tygodniu padły ze strony rządzących dwie ważne deklaracje, dotyczące planowanych zmian w Kodeksie pracy. Wychodzą one naprzeciw zgłaszanym od dłuższego czasu postulatom Związku Pracodawców Business Centre Club.
Nowy szef Partii Komunistycznej Xi Jinping zasygnalizował wsparcie dla koncepcji bardziej otwartej gospodarki Chin.
Wspólna waluta utrzymuje się w krótkoterminowym trendzie wzrostowym od połowy listopada, pokonując kolejne poziomy i kierując się w stronę w stronę wartości 1,3150 w stosunku do dolara amerykańskiego. Trend nie jest dynamiczny i zakres wahań staje się coraz mniejszy, co w mojej opinii może sugerować wytracenie impetu wzrostowego, tym bardziej, że rynek zbliżył się do poziomu 1,3150, gdzie już dwa razy w ostatnim czasie następowało odwrócenie tendencji. Z drugiej strony, koniec tygodnia będzie obfitował w bardzo ważne dane ekonomiczne, które mogą zwiększyć presję podażową na euro, bądź też sprawić, że trend wzrostowy będzie kontynuowany.
Stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła na koniec października br. 12,5% wobec 12,4% miesiąc wcześniej, podał Główny Urząd Statystyczny. Rok temu było to 11,8%. Liczba zarejestrowanych bezrobotnych na koniec października br. wyniosła blisko 1 mln 995 tys., czyli była wyższa o 0,8% niż przed miesiącem, a w ujęciu rocznym wzrost wyniósł 6,8%.
Święto Dziękczynienia w Stanach Zjednoczonych otwiera co roku ruchliwy sezon zakupów.
Po wyborach prezydenckich wygranych przez Baracka Obamę wartość amerykańskich akcji spadła o 806 miliardów dolarów. Dało to największy spadek indeksów giełdowych w USA od równie pokaźnego spadku w maju tego roku. Kombinacja spadających wycen spółek oraz rosnących zysków podawanych w raportach kwartalnych sprawiło, że aktualnie jesteśmy świadkami najniżej wycenianego „rynkiem byka” od 1962 roku.
Japońska gospodarka uzależniona jest od eksportu. Ten traci na silnej walucie, co w efekcie zagraża wzrostowi gospodarczemu. W długim terminie jen nadal pozostaje silny, chociaż widać symptomy powolnego odwrotu.
Rentowność 2-letnich, niemieckich obligacji spadła poniżej zera pierwszy raz w przeciągu ostatnich dwóch miesięcy, a rentowność 10-letnich obligacji, noszących miano „Bund”, spadła do najniższego poziomu w ciągu czterech tygodni. Głównym czynnikiem, który wpływał na taki obrót sytuacji, jest przygotowanie się greckiego rządu do głosowania w sprawie przyjęcia kolejnych cięć budżetowych.
Rynek oczekiwał słabych wyników finansowych spółek amerykańskich, zaniżając prognozy zysków. Niestety niektóre raporty okazały się jeszcze gorsze niż oczekiwania, co dodatkowo spotęgowało zmienność cen akcji i kiepskie nastroje inwestorów. Prognozy były tworzone w stosunku do poprzedniego roku, co sprawia wrażenie, że gospodarka amerykańska rozwija się w słabszym tempie, patrząc przez pryzmat tamtejszych spółek.
Szef Rezerwy Federalnej USA (Fed) Ben Bernanke na weekendowej konferencji w Tokyo bronił programu luzowania ilościowego w polityce monetarnej (QE), którego celem jest pobudzenie koniunktury w Stanach Zjednoczonych. Nieprzychylne opinie wobec kolejnej odsłony QE wynikają z obaw o silne umocnienie innych walut wobec dolara amerykańskiego, ponieważ Fed zalewa rynki kolejną falą taniego pieniądza. Bernanke nie zgadza się z tą opinią. Twierdzi, że inne państwa powinny pozwolić mechanizmom rynkowym na określenie kursów wymiany walut w stosunku do dolara.
Operator indyjskiej giełdy zwrócił się z prośbą do regulatora tamtejszego rynku finansowego o zawężenie zakresu wahań niektórych cen akcji. Prośba była podyktowana tym, że kilka błędnych zleceń spowodowało rekordowy spadek indeksu S&P CNX Nifty w bardzo krótkim odstępie czasu.