Cyfrowy wyścig w hipotekach wygra ten kto obsłuży agenta AI klienta

Cyfrowy wyścig w hipotekach wygra ten kto obsłuży agenta AI klienta
Wojciech Kamiński. Źródło: ANG Odpowiedzialne Finanse
Od kilku lat dyskusja o przyszłości bankowości i pośrednictwa finansowego koncentruje się wokół jednego pytania: jak skutecznie wykorzystać AI? Najczęściej odpowiedź sprowadza się do automatyzacji obsługi klienta, wdrażania chatbotów czy ograniczania udziału człowieka w procesach sprzedażowych. To jednak perspektywa coraz mniej aktualna. Prawdziwa zmiana dopiero nadchodzi i polega na czymś znacznie ważniejszym, pisze Wojciech Kamiński, z ANG Odpowiedzialne Finanse.

Wyobraźmy sobie sytuację, która jeszcze niedawno wydawała się futurystyczna, a dziś staje się całkowicie realnym scenariuszem: klient nie odwiedza strony banku ani nie korzysta z internetowego kalkulatora kredytowego, tylko uruchamia agenta AI.

Bot analizuje jego sytuację finansową, porównuje oferty dostępne na rynku, wstępnie symuluje zdolność kredytową według kryteriów udostępnionych przez instytucje i przedstawia rozwiązania najlepiej dopasowane do wskazanych przez klienta priorytetów, np. najniższej raty, najniższego kosztu całkowitego lub minimalnego wymaganego wkładu własnego. Dopiero na tym etapie pojawia się kontakt z ekspertem finansowym — nie na wstępie, jak do tej pory, lecz jako ostatni krok.

Pozostaje pytanie o koszty. Do „darmowego” przyzwyczaił nas Internet finansowany reklamami. W modelu agentowym natomiast ktoś musi zapłacić za każdą operację. Kto? To zależy od tego, jak taki agent zostanie zbudowany. Jeśli będzie to rozwiązanie do porównywania ofert hipotecznych, koszt najpewniej weźmie na siebie ten, kto najbardziej zyska na skróceniu ścieżki do klienta: bank lub pośrednik, dla których dobrze poinformowany klient oznacza niższy koszt pozyskania i wyższą konwersję.

Jeśli natomiast mówimy o osobistym asystencie, działającym w naszym imieniu także w codziennych sprawach, takich jak zakupy, rezerwacje czy załatwianie formalności, to prędzej czy później stanie się on standardem.

I to niekoniecznie drogim. Taki agent zużywa niewiele mocy obliczeniowej, bo nie prowadzi skomplikowanych analiz. Sam nie przejdzie całej ścieżki kredytowej, ale będzie interfejsem korzystającym z narzędzi, które wystawią mu banki i pośrednicy. W obu scenariuszach większym wyzwaniem niż koszt jest coś innego: jakość agenta i niezależność jego rekomendacji. To fundamentalne pytanie, które powinni zadać sobie klienci: w czyim interesie taki agent naprawdę działa.

Buty za 300 zł vs. decyzja na 30 lat

Jako osoba od lat zajmująca się cyfryzacją procesów w pośrednictwie finansowym mógłbym uznać, że naturalnym kierunkiem rozwoju jest pełna automatyzacja. Praktyka pokazuje jednak coś przeciwnego.

Kredyt hipoteczny nie jest kolejnym produktem kupowanym jednym kliknięciem. To jedna z najważniejszych decyzji finansowych w życiu, obciążająca domowy budżet przez dwie lub trzy dekady. Technologia może znacząco zwiększać efektywność, ale nie zastąpi zaufania budowanego w relacji między klientem a pośrednikiem.

Potwierdzają to również badania. Według raportu ANG Odpowiedzialne Finanse „AI w finansach 2025” aż 65 proc. respondentów uznaje kontakt z ekspertem finansowym podczas wyboru kredytu hipotecznego za bardzo ważny lub wręcz niezbędny. Na etapie podejmowania ostatecznej decyzji odsetek ten wzrasta do 73 procent.

Co istotne, nawet osoby preferujące proces cyfrowy w większości oczekują możliwości konsultacji z człowiekiem. Około jedna czwarta badanych deklaruje, że wybrałaby w pełni internetową ścieżkę, ale jedynie pod warunkiem zachowania dostępu do eksperta.

Ludzie biorący kredyty nie oczekują zastąpienia człowieka przez sztuczną inteligencję. Oczekują raczej technologii, która sprawi, że kontakt z ekspertem będzie szybszy, wygodniejszy i bardziej dla nich zrozumiały.

Można oczywiście argumentować, że to tylko etap przejściowy, że młodsze pokolenie klientów, wychowane na cyfrowych usługach, w ciągu kilku lat zaakceptuje pełną automatyzację, tak jak zaakceptowało bankowość mobilną bez wizyty w placówce.

Dla prostych produktów finansowych to scenariusz prawdopodobny. Kredyt hipoteczny różni się jednak skalą konsekwencji i złożonością indywidualnej sytuacji klienta. Dlatego nawet gdy zaufanie do AI wzrośnie, potrzeba rozmowy z człowiekiem przy tej konkretnej decyzji będzie malała znacznie wolniej niż dla innych usług finansowych.

Różnica między e-commerce a finansami dobrze pokazuje skalę wyzwania. Jeśli agent AI pomyli się przy zakupie butów za 300 zł, konsekwencją jest zwrot towaru. Jeżeli jednak sztuczna inteligencja błędnie oceni zdolność kredytową albo nie uwzględni ważnego elementu sytuacji klienta, skutki mogą być odczuwalne przez następnych 30 lat.

Dlatego odpowiedzialność w procesie agentowym musi być jasno rozdzielona z góry. Zasada powinna być jedna: agent może technicznie działać w imieniu klienta, ale nie zdejmuje odpowiedzialności za ocenę, informację i prawidłowość procesu spoczywającej na instytucji finansowej udzielającej kredytowania.

To bank i pośrednik, a nie algorytm, odpowiada ostatecznie przed klientem i regulatorem.

Nowe systemy finansowe przed nami – cyfrowy agent

Najciekawszym kierunkiem rozwoju w branży finansowej wydaje się przygotowanie systemów na współpracę z zewnętrznymi agentami AI. Dziś z takich rozwiązań korzystają przede wszystkim najbardziej zaawansowani użytkownicy nowych technologii, jednak podobnie wyglądały początki bankowości mobilnej. Tempo zmian może okazać się zaskakująco szybkie.

W praktyce oznacza to konieczność budowania otwartych, bezpiecznych architektur, które pozwolą agentom AI działać w imieniu klienta. Taki agent będzie mógł zebrać wymagane dokumenty, zweryfikować dane, przeprowadzić wstępną analizę zdolności kredytowej, porównać parametry ofert, a następnie przekazać komplet informacji do systemu pośrednika lub banku i umówić spotkanie.

Człowiek nie będzie już tracił czasu na wypełnianie formularzy czy kompletowanie dokumentacji. Rozmowę z ekspertem rozpocznie dopiero wtedy, gdy naprawdę będzie potrzebował wiedzy, doświadczenia i indywidualnej rekomendacji.

Agenci AI nie zastąpią relacji, lecz mogą być narzędziem eliminującym biurokrację i uwalniającym czas na rozmowę o tym, czego algorytm nie potrafi ocenić: indywidualnych priorytetach, poziomie akceptowanego ryzyka czy planach życiowych klienta.

W rezultacie konkurencja w sektorze hipotecznym przestaje toczyć się o to, kto stworzy bardziej efektownego chatbota. Coraz ważniejsze staje się przygotowanie organizacji na klienta, który przyjdzie już wyposażony we własną „inteligencję cyfrową”.

Dla banków i pośredników oznacza to konkretną decyzję na najbliższe 12 miesięcy: albo zaczynają budować API i integracje pozwalające zewnętrznym agentom AI bezpiecznie odpytywać o oferty i wstępną zdolność kredytową, albo ten ruch wykona za nich ktoś inny, np. fintech albo sam dostawca modelu AI, i to on stanie się nowym punktem kontaktu z klientem, spychając bank do roli dostawcy kapitału bez relacji.

Najbliższe lata nie będą więc wyścigiem na liczbę „cyfrowych hipotek”. Prawdziwą przewagę zbudują organizacje, które z jednej strony stworzą infrastrukturę gotową do współpracy z agentami, a z drugiej zachowają to, czego żadna technologia nie jest w stanie zastąpić – odpowiedzialną relację opartą na wzajemnym zaufaniu.

Paradoksalnie więc im bardziej cyfrowy stanie się rynek finansowy, tym większą wartość będzie miał człowiek, który weźmie na siebie odpowiedzialność za to co zostanie klientowi zaproponowane i sprzedane.

Czytaj także: Kredyt hipoteczny wiąże mocniej niż ślub

Źródło: Portal Finansowy BANK.pl