Banki spółdzielcze działając razem są bardziej odporne cyfrowo
Jak podkreślał prof. Jerzy Kosiński pojedyncze banki spółdzielcze nie mają takich możliwości finansowych i organizacyjnych jak banki komercyjne co powoduje, że samodzielnie nie są w stanie osiągnąć porównywalnego z bankami komercyjnymi poziomu bezpieczeństwa.
„Bank spółdzielczy nie może sobie pozwolić na funkcjonowanie samodzielne z dużym zespołem, który zajmuje się monitoringiem zagrożeń, które się pojawiają w Internecie, nie może pozwolić sobie na nadążanie za zmianami technologicznymi, które będą wymagały ciągłych dopłat do technologii” – mówił.
Prof. Jerzy Kosiński stwierdził, że banki spółdzielcze mogą zrealizować skuteczną ochronę przed cyfrowymi zagrożeniami jedynie w formule, w której są zrzeszone pod jednym wspólnym szyldem i usługa ochrony przed cyberzagrożeniami jest jednocześnie realizowana dla wielu banków lokalnych.
„To jest bezpieczniejsza opcja niż samodzielne zapewnienie bezpieczeństwa” – podkreślił ekspert z AMW.
Lokalność atutem w utrzymaniu cyberbezpieczeństwa
Wydawać by się mogło, że niewielkie rozmiary poszczególnych banków spółdzielczych czynią je mniej atrakcyjnymi dla hakerów. Jednocześnie jednak dzięki temu, że jak zauważa prof. Jerzy Kosiński – pracownicy banków lokalnych doskonale znają swoich klientów, często nawet osobiście, to powoduje, że jest im znacznie łatwiej dostrzec anomalie w zachowaniu swoich klientów niż ma to miejsce w przypadku banków większych, gdzie klienci są anonimowi.
Ta zasada działa także w drugą stronę, klient banku spółdzielczego łatwo może się zorientować, że osoba kontaktująca się z nim nie ma nic wspólnego z jego bankiem lokalnym.
Jak podkreślił prof. Jerzy Kosiński najważniejsza dla bezpieczeństwa banków spółdzielczych i ich klientów jest wymiana informacji o zagrożeniach i zaistniałych incydentach, nie tylko w ramach poszczególnych zrzeszeń, ale w ramach całego sektora bankowego, co zresztą już ma miejsce.