Podatek od MAGA
Nie ulega wątpliwości, że koszty ponownego wyboru Donalda Trumpa na urząd sprawowany w Białym Domu są olbrzymie, ale czy można je wyrazić w liczbach?, zastanawia się Jan Cipiur.
Nie ulega wątpliwości, że koszty ponownego wyboru Donalda Trumpa na urząd sprawowany w Białym Domu są olbrzymie, ale czy można je wyrazić w liczbach?, zastanawia się Jan Cipiur.
Amerykańskie rządowe papiery dłużne zwane Treasuries to od dekad „bezpieczna przystań” dla kapitałów krążących po świecie. Inwestorzy są bowiem zdania, że ryzyko niewypłacalności USA jest praktycznie zerowe, a obligacje są bardzo płynne. Czy jednak coś nie tak dzieje się z tą przystanią?, zastanawia się Jan Cipiur
Z Chin nadeszła zastanawiająca informacja, że w lipcu tego roku, po raz pierwszy od 20 lat zmniejszyła się tam relacja pożyczek w juanach do PKB.
Zapotrzebowanie rodaków na monstra letnią porą nie spada, więc pojawiło się widmo straszące nas wizją czterodniowego tygodnia pracy. Widmo przysłane nam ze światowej centrali Postępu jest nie tylko okropne, ale też wadliwe. Zdaje się, że ma ciężką krótkowzroczność i na dodatek astygmatyzm. Od kilku lat wieszczą u nas wielki niedobór rąk do pracy z rodzimego chowu. Jeśli nie dobierzemy sobie paru milionów „kumatych” imigrantów, to nie starczy nad Wisłą PKB na namiastkę dobrobytu.
Amerykański bank J.P. Morgan Chase (JPMorgan) jest na najkrótszej liście pretendentów do umoszczenia się w nieistniejącej jeszcze galerii sławy. Przez dość długi zapewne czas byłby jedynym jej członkiem. Musiałby jednak najpierw osiągnąć kapitalizację w wysokości 1 biliona (1 000 mld) dolarów, pisze Jan Cipiur.
Kenneth Rogoff, zapamiętany wraz z Carmen Reinhart z frazy „Tym razem jest inaczej” (This time is different), odnosi ją teraz nie do kryzysów finansowych z przeszłości, lecz do zmierzchającej – jak twierdzi – roli dolara jako waluty światowej.
Gotówka zanika w płatnościach, ale nie powinna zniknąć. To sprawa wolności i swobód obywatelskich, ale także bezpieczeństwa w czasach cyberprzestępczości, pisze w swoim blogu Jan Cipiur.
Gospodarka światowa skrzypi. Dają o sobie znać trudy zmagań z „Covid-19” i nawracające bóle po upadkach podczas kryzysu finansowego sprzed 15 lat. Bank Światowy przewiduje spowolnienie globalnego wzrostu gospodarczego. Zamiast o 3,1 proc. gospodarka świata ma urosnąć w tym roku o 2,1 proc., pisze Jan Cipiur.
Długie lata taniego pieniądza sprzyjały zaciąganiu pożyczek i kredytów. Licząc od 2000 roku, amerykańskie i europejskie firmy z sektora niefinansowego potroiły garb ciążących na nich długów, pisze Jan Cipiur.
Dobrodziej za nieswoje znowu wędrować zaczyna po domach starych Polaków, obdarzając ich po raz kolejny emeryturą numer, nomen – omen, trzynaście, pisze Jan Cipiur.
Wystarczy kilka minut i dowiecie się skąd niby durny pomysł, aby w tych ciężkich czasach zawracać komu głowę Tunezją – dla nas właściwie tylko cel wywczasów, pisze Jan Cipiur.
Przemijająca (oby!) kariera kryptowalut miała silne źródła w dużej niechęci ludzi do banków i do bankierów. Za kryptowalutami, czyli walutami niewidzialnymi albo „walutami na niby”, stoi sztuka kodowania i prąd. Za ich wartością bieżącą – wyłącznie spekulacja: czy pójdą w górę, czy dziś akurat w dół, pisze Jan Cipiur.
Pandemia chyba gaśnie, fala monetarna cichnie, ceny ruszyły do wyścigu z inflacją, stopy procentowe spóźniły się na start, ale też przebierają już nogami, prezesi robią miny, dłużnicy rozglądają się za mysią dziurą. Co to będzie? ‒ zastanawia się Jan Cipiur.
Rzuciło się w oko płatne ogłoszenie w najlepszym tygodniku świata z pytaniem: „Are you GMAT-ready?” Po pierwsze, ki pies ten GMAT, po drugie, był problem do rozwiązania. Obliczyć należało √(34)(18)-(12)(24) równa się ile, czyli pierwiastek z różnicy iloczynów.
O „globalnym indeksie normalności” tygodnika The Economist, i o tym co z niego wynika dla polskiej i światowej gospodarki, pisze Jan Cipiur.
W jednym z ostatnich numerów „The Economist” przedstawił fakty bardzo przykre dla Starego Świata. Przez stulecia był krainą Guliwerów biznesu, ale to już przeszłość. Przegrywamy sromotnie na wielkość i pozycję z USA i Chinami.
Już od kilkunastu miesięcy hasło „fintech” wywołuje zrozumiałe poruszenie w środowisku tradycyjnych instytucji finansowych. Typowa dla startupów elastyczność, brak nawyków z przeszłości utrudniających adaptację do nowych uwarunkowań, wreszcie nieskrępowanie gorsetem regulacyjnym – wszystkie te cechy sprawiają, iż firmy z branży fintechowej postrzegane są przez bankowców jako jeden z najgroźniejszych konkurentów w nadchodzących latach.
The Economist opracował dodatek poświęcony Polsce – „Złota Szansa”. Wśród czterech miast opisanych przez redakcję magazynu znalazł się również Lublin. To prestiżowe wyróżnienie dla naszego miasta wskazuje, że Lublin jest coraz częściej doceniany na arenie międzynarodowej.