Aukcja

licytator, aukcja
ESG

DESA Unicum wprowadza nowy format aukcji od 1000 zł – projekt „stART”

Dzieła takich artystów jak Magdalena Abakanowicz, Wojciech Kossak, Igor Mitoraj czy Jacek Malczewski będzie można licytować nawet od 1000 zł. DESA Unicum, największy dom aukcyjny w Europie Środkowo-Wschodniej, wprowadza na polski rynek nowy format aukcyjny „stART”, który ma otworzyć aukcje sztuki na nowych kolekcjonerów. Jest on oparty na dostępności, niskim progu wejścia i edukacji rynku. W formule licytacji bez ceny minimalnej to uczestnicy zdecydują, ile warte są prace uznanych twórców – artystów, których dzieła na co dzień osiągają wysokie ceny sprzedaży i znajdują się w najważniejszych kolekcjach muzealnych i prywatnych. Pierwsze aukcje odbędą się już w czerwcu ’26, czytamy w informacji prasowej.

Juliusz Windorbski
Z rynku finansowego

„Wieczór letni” Józefa Chełmońskiego sprzedany za 4 320 000 złotych

Na aukcji „Sztuka Dawna. XIX w., Modernizm, Międzywojnie”, która odbyła się 15 czerwca ’23 w DESA Unicum w Warszawie, został sprzedany obraz „Wieczór letni” Józefa Chełmońskiego. Z prawa pierwokupu skorzystało Muzeum Narodowe w Poznaniu, nabywając płótno czołowego przedstawiciela realizmu za kwotę 4 320 000 złotych (kwota uwzględnia opłatę aukcyjną). Jest to najdrożej sprzedana praca tego artysty w historii, poinformował Organizator aukcji.

Artykuły

Pieprznie: dlaczego nie warto kupować mdłej sztuki?

Czy życzą sobie państwo świeżo zmielonego pieprzu? Kiedy mamy się nasycić kupnem dzieła, zdecydowanie warto sięgnąć po takie wyraziste w smaku – jak zapewniają eksperci domu aukcyjnego Ostoya, sztuka nie musi być tak banalnie słodka, że aż mdląca. Żeby to sprawdzić, warto podeprzeć się garścią przykładów: pozornie jednoznacznym zdjęciem dekoltu, zwodniczo lekkim wątkiem z garderoby i myląco zwyczajnym, ciepłym krajobrazem

złota moneta z wizerunkiem Augusta III Sasa
Artykuły

Proweniencja jest nieuleczalna

…szczęśliwie jednak, okazów z proweniencją w najpoważniejszej postaci jest jak na lekarstwo. O czym mowa, jeśli rzekome schorzenie dotyka rynku numizmatów? Proweniencja zbyt długo pozostawała lekceważona, zwłaszcza że za branżowym słowem kryje się pochodzenie obiektu ze zbiorów konkretnego kolekcjonera. Jak wskazuje ekspert Damian Marciniak, samo udokumentowanie, że przykładowa próbna moneta II RP należała kiedyś do Henryka Karolkiewicza potrafi podnosić o 50-100 proc. jej wartość na rynku. Czy to jedyna wskazówka, jak zarobić na pochodzeniu z tzw. dobrego domu? Czas na garść pytań do numizmatyka.

STRONA 1 Z 1