Hiszpania poczeka. Dlaczego młode elity muszą przejąć polski back-office?

Hiszpania poczeka. Dlaczego młode elity muszą przejąć polski back-office?
Andrzej Wolski. Fot. Justyna Radzymińska
Obserwując działania współczesnej klasy politycznej w Polsce, trudno nie popaść w ponurą zadumę. Mijamy połowę drugiej dekady XXI wieku. Geopolitycy biją na alarm, zagrożenia rosną, a nasze elity polityczne – zresztą na życzenie aktywnych grup wyborców – serwują nam spektakl, który można określić tylko jednym mianem: czas na zmianę, pisze Andrzej Wolski.

Debata publiczna to nie jest spór na argumenty. To chudopisarstwo intelektualne, chudosłowie i permanentna wulgaryzacja języka. Agresja w sieci i prymitywne burze medialne, mające odwrócić uwagę opinii publicznej, to czysty dowód na bezradność i bankructwo argumentów.

Żadna to pociecha, że nie tylko w Polsce klasa polityczna cierpi na niezdolność do sformułowania Pełnego Zdania – czyli merytorycznej, podpartej danymi i długofalowej wizji państwa.

Faktem jest, że ten nieprzychylny politykom obraz powstaje przy wydatnej pomocy mediów, którym nie zależy na merytoryce. Wszyscy się jednak na to zgadzamy. Sondaże pokazują, że innych, merytorycznych rozmów czy osób po prostu nie chcemy słuchać i oglądać. W podsumowaniach faktów, prezentacjach wykresów i analizie dowodów polityków wyręczają dziś – z różnym dla prawdy skutkiem – komentarze w mediach społecznościowych, analitycy i dziennikarze śledczy.

Młoda elita menedżerska, inżynieryjna i technologiczna patrzy na to z rosnącym zniechęceniem. Zmęczeni wieloletnim, wypalonym dziś duopolem, młodzi Polacy coraz częściej – niestety zbyt często – pakują walizki. Przeglądają oferty nieruchomości w Walencji czy Maladze. Uznają, że Polska jest „państwem tymczasowym”, a dla poważnych globalnych graczy jedynie poligonem skazanym na instytucjonalny paraliż.

Wiem, że to co powiem, nie zmieni niczyich planów na życie, ale podzielę się pewną refleksją. Gdy w 1989 roku świat Zachodu otworzył drzwi dla młodych, wykształconych kadr z Polski, wielu wyjechało. Jednak dzięki tym, którzy zostali, odczuwamy dziś dumę, że jesteśmy jednym z najszybciej rozwijających się krajów świata [worldbank.org].

Dzisiaj sytuacja Polski, mimo naszych rządzących, jest o dwie klasy lepsza niż w 1989 roku. Można założyć, że Hiszpania poczeka. Wakacje są miłe, ale to tutaj, w Eurazji, rozstrzyga się dziś przyszłość świata. Bierność i ucieczka to cicha zgoda na to, by Wasz kraj stał się osłabioną ofiarą globalnej rozgrywki mocarstw (frontline state). Właśnie dzisiaj jest czas, by skończyć z rolą publiczności w tej rozgrywce. Czas przejąć stery.

Czytaj także: Życiowy i finansowy portret generacji 30-latków, raport PKO BP

Paradoks roku 2026: Cyfrowy skok i kleszcze starego myślenia

Rok 2026 stawia nas przed głębokim paradoksem. Dzięki ciężkiej pracy przedsiębiorców, programistów i menedżerów – wykonywanej często nie dzięki politykom, a nawet wbrew nim – polska gospodarka dokonuje rzeczy historycznej.

Nasz PKB przekroczył barierę 1 biliona dolarów, rosnąc w tempie 3,6%, co plasuje nas w okolicach 20. pozycji na świecie [worldbank.org]. Jesteśmy liderem wzrostu w Unii Europejskiej. Patrząc przez pryzmat rynku finansowego, jako konsumenci adaptujemy innowacje szybciej niż Zachód, czego symbolem jest powszechne korzystanie z systemów takich jak BLIK. Stajemy się infrastrukturalnym sercem Mitteleuropy dzięki projektom Trójmorza, Via Carpatia i Rail Baltica [en.wikipedia.org].

Rozwijamy unikalne, strategiczne partnerstwo zbrojeniowe i technologiczne m.in. z Koreą Południową i Tajwanem. Nasze firmy wychodzą na podbój zagranicznych rynków, otwierając drzwi dla wykwalifikowanych kadr inżynieryjnych.

Z drugiej strony, ten gigantyczny dorobek chronimy dziś za pomocą mechanizmów podatnych na populizm i bieżący koniunkturalizm wyborczy. Nasz wskaźnik w rankingu Percepcji Korupcji (CPI) na poziomie 53 punktów (52. miejsce na świecie) lokuje nas lepiej niż kraje Bałkanów czy Europy Wschodniej, ale znacznie gorzej niż Europę Zachodnią i Skandynawię [tradingeconomics.com].

Cała nasza dyskusja o praworządności obnaża słabość procedur państwowych i pokazuje, że wcale nie o prawo tu chodzi. To po prostu wojna domowa starych elit. Towarzyszą jej wysoce destrukcyjne ataki na kluczowe instytucje, paraliż w przywracaniu niezależności sądownictwu oraz bankowi centralnemu, a w konsekwencji – paraliż odporności całego kraju.

Sytuację można scharakteryzować nieco złośliwie: to młode pokolenie produkuje dziś wartość na poziomie dojrzałych rynków globalnych, a schodzące pokolenie polityków nadal zarządza tą nową wartością. Robi to dość krótkowzrocznie, wystawiając cały nasz dorobek na ogromne ryzyko.

Bankowość jako matryca nowoczesnej potęgi

Jak odpiąć się od tego kleszcza instytucjonalnej nieefektywności? Nie musimy wymyślać koła na nowo. Mamy gotowy, przećwiczony w polskich warunkach produkt eksportowy – ustrojową innowację menedżerską, która uratowała nas przed upadkami i miliardowymi dopłatami budżetowymi w 2008 roku [elibrary.imf.org].

To dualny model sukcesu polskiej bankowości z lat 90., o którym na łamach prasy ekonomicznej przypomniał niedawno Wojciech Sobieraj, jeden z najbardziej cenionych strategów sektora finansowego, obecnie przewodniczący rady nadzorczej UniCredit NV/SA.

Zasada ta jest prosta i okazała się niezwykle skuteczna: tam, gdzie są klienci – bezwzględnie konkurujemy; tam, gdzie jest infrastruktura – kontynuujemy sprawną, rzetelną współpracę.

Przenieśmy tę matrycę efektywności na poziom zarządzania państwem:

  • Front-office (Polityka): Niech politycy kłócą się o wizje podatkowe, socjalne czy obyczajowe. Niech iskrzy przy ocenie udziału procentowego we władzach instytucji publicznych czy przy analizie feminatywów w języku urzędowym – to naturalne w demokracji.
  • Back-office (Infrastruktura państwa): Fundamenty powinny być skutecznie odcięte od wpływów partyjnych i zabezpieczone sztywnymi procedurami. Zakupy zbrojeniowe, dyplomacja, cyberbezpieczeństwo, energetyka, stabilność monetarna i sądownictwo to wspólny schron atomowy. Tu nie ma miejsca na nieuczciwość czy ideologiczny „Chudopis”. Tu rządzi matematyka, logika i procedury.

Nowy aktywizm: młodzi jako audytorzy systemu

Młoda elito – Waszym zadaniem nie jest czekanie na „dobrą władzę”, bo taka w logice partyjnej nie istnieje. Waszym zadaniem jest wymuszenie zwiększenia Waszego udziału, a następnie przejęcie odpowiedzialności za państwo. Oczywiście stare struktury będą walczyć o przetrwanie za pomocą medialnych chwytów, gestów oraz – jakże częstych – kłamstw. Nie dajcie się jednak wciągnąć w ten odchodzący już bezapelacyjnie model i wszechobecny szum informacyjny.

Musicie wejść do przestrzeni publicznej nie jako nowi ideolodzy, ale jako spokojni, precyzyjni technokraci ratunkowi i niezależni audytorzy procedur. Zapewne nie tylko ja odczuwam dużą przyjemność, słuchając kompetentnych, spokojnych wypowiedzi pani Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej, reprezentantki młodego pokolenia polityków w obecnym rządzie. Waszym celem ma być budowa „Państwa Strażnika” – sprawnej instytucji, w której nominacje z klucza partyjnego w infrastrukturze krytycznej będą traktowane jak sabotaż gospodarczy i zdrada stanu.

Wzorem modelu fińskiego musimy wyrwać z rąk polityków i ideologów również edukację [worldpopulationreview.com]. Ofiarujmy szkołom autonomię metodologiczną i logiczną. Szkoła ma uczyć algorytmów, myślenia krytycznego, analizy danych i szukania optymalnych rozwiązań w sytuacjach nieoczekiwanych. Ma współpracować z nowoczesnym przemysłem i centrami naukowymi, a nie być fabryką posłusznych, sformatowanych ideologicznie wyborców.

Konkluzja: zostańcie i wdróżcie procedury

Polska nie potrzebuje dziś nowych „królów”, zbawców narodu ani kolejnych genialnych wodzów. Potrzebuje nowej fali liderów, którzy potrafią budować systemy odporne na głupotę i koniunkturalizm własnych polityków. Potrzebujemy zaufania proceduralnego tam, gdzie stare wojny plemienne zniszczyły ludzkie zaufanie.

Mamy wybór. Albo pozwolimy obecnym, odchodzącym elitom spalić nasz bilion dolarów PKB w pożodze nadchodzącego kryzysu eurazjatyckiego [worldbank.org], albo zbudujemy Rzeczpospolitą Samorządną Szlachetną – nowoczesną, sprawną i odporną potęgę instytucjonalną.

To jest wezwanie do tych, którzy dziś pakują walizki w Warszawie, Krakowie czy Gdańsku. Może jednak zostańcie. Hiszpania poczeka. Przyszłość świata i Wasza własna rozstrzyga się tutaj, w centrum Eurazji. Wejdźcie do państwowego back-office’u i wdróżcie procedury.

Źródło: Portal Finansowy BANK.pl