Stany Zjednoczone zdecydowały o 5-letniej karencji prac dot. wprowadzenia CBDC

Stany Zjednoczone zdecydowały o 5-letniej karencji prac dot. wprowadzenia CBDC
Fot. stock.adobe.com / Grispb
Kongres USA wprowadził w czerwcu ’26 zakaz prowadzenia przez Fed prac nad „walutą cyfrową banku centralnego”, w angielskim skrócie - CBDC. Stany Zjednoczone są pierwszym państwem, które ustawowo zakazało jej wdrażania, ale w wyniku kompromisu politycznego ograniczenie jest terminowe i obowiązuje do końca 2031 roku – pisze Jan Cipiur.

Właściwe przepisy zawarte w części „Title XI” są tzw. wrzutką do ustawy mieszkaniowej pn. „21st Century ROAD to Housing Act”, więc można powiedzieć, że weszły w życie kuchennymi drzwiami i ukradkiem.

Uchwalenie pięcioletniej przerwy ws. uruchomienia potencjalnej amerykańskiej wersji CBDC przeszło zupełnie bez echa, chociaż w okresie pandemii wielkie tytuły prasy finansowej w rodzaju The Financial Times i The Wall Street Journal oraz agencje – Reuters, Bloomberg, ale także nasze krajowe media publikowały na temat walut cyfrowych banków centralnych setki artykułów i analiz miesięcznie.

Temat wygasł, bo nie działo się nic szczególnego. „Trwają prace” to bardzo nieszczęśliwa forma zajawki zwanej leadem, a w publikacjach Europejskiego Banku Centralnego, banków Rosji, Chin, czy też Indii rzeczywiście bardzo często pojawia się taka fraza.

Można ją odczytywać na dwa sposoby. Pierwszy oznaczałby, że pokonywane są najróżniejsze bariery techniczne, formalno-prawne i organizacyjne – jednak można też spekulować, że korzyści z CBDC ocenione były na wyrost, a przeszkody zaniżano, więc CBDC mają umrzeć w zapomnieniu.

Wprowadzenie CBDC a ochrona prywatności

Uchwalając moratorium na CBDC amerykańscy kongresmeni i senatorzy wzięli pod uwagę przesłanki fundamentalne. Na czele uwzględnili ochronę prywatności obywateli, ponieważ wprowadzenie CBDC mogłoby umożliwiać śledzenie transakcji w czasie rzeczywistym, blokowanie lub ograniczanie płatności i pełną kontrolę państwa nad przepływem pieniędzy

Ponadto uznali najwidoczniej, że „państwowy” pieniądz cyfrowy zapewniłby organom władzy wykonawczej kontrolę zachowań Amerykanów, skuteczniejsze egzekwowanie polityki fiskalnej z użyciem „programowalnych pieniędzy” i mógłby także doprowadzić do „sekowania” wybranych grup wg widzimisię rządu.

Ludzie z głowami w chmurach chcieliby widzieć wokół siebie jeszcze więcej państwa, nie zważając na to, że państwo to nie bezosobowe instytucje, lecz „ule” pełne ludzi z ich ułomnościami, wadami, ambicjami, prywatą i wystarczająco często – złymi intencjami garnirowanymi potokami słodkich słów.

W tym świetle wyczulenie amerykańskich ustawodawców na pierwszorzędne kwestie wolności jednostki jest bardziej niż uzasadnione, a zakaz ustanowiony w USA jest dla reszty świata wskazówką, że CBDC nie jest nieuchronna, chociaż większość świata ma w tej sprawie przeciwne zdanie.

CBDC „bada” 77 państw, tylko 4 wprowadziły

Aż 77 państw oraz strefa euro bada lub rozwija CBDC, a w czterech, prawda że mało lub bardzo mało znaczących, waluta cyfrowa jest już w obiegu. Są to Nigeria, Zimbabwe, Jamajka i Bahamy.

Wśród państw, gdzie prace posunęły się najbardziej naprzód są Chiny i Rosja, które prowadzą pilotaż na wybranych grupach użytkowników.

Równie cicho jak o zakazie w USA jest o cyfrowym euro w strefie euro. Europejski Bank Centralny jest w fazie „preparations”, a wdrażanie nie nastąpi przed osiągnięciem porozumienia przez państwa członkowskie i uchwaleniem właściwego prawa przez Parlament Europejski.

Można pójść o zakład, że przez długi czas gorących newsów z Europy w tej sprawie nie będziemy czytać.

Waluty cyfrowe nie są i nie będą mogły być przydzielane odgórnie, mogą być pobierane na zasadzie indywidualnej decyzji do wysokości ustalonego limitu.

Czytaj także: Ministrowie finansów UE uzgodnili plan wprowadzenia cyfrowego euro

W ramach chińskiego pilotażu otwarto dotychczas 230 mln portfeli z e-juanami z Bank of China. Korzysta z nich 5,6 mln kupców, a w obrocie jest skromne 2,3 mld e-juanów. Pilotaż jest zatem na bardzo wstępnym etapie.

Polska nie podjęła dotychczas żadnych formalnych kroków w kierunku e-złotego NBP. Jest to słuszna postawa.

Poza kwestiami „wolnościowymi” na których Chińczycy i Rosjanie mogą wyjść „jak Zabłocki na mydle”, albo jeszcze gorzej, właściwa jest taktyka: let’s wait and see, a więc zobaczmy czy i jak to działa gdzie indziej i dopiero wtedy decydujmy.

Jan Cipiur

Jan Cipiur, dziennikarz i redaktor z ponad 40-letnim stażem. Zaczynał w PAP, gdzie po 1989 r. stworzył pierwszą redakcję ekonomiczną. Twórca serwisów dla biznesu w agencji BOSS. Obecnie publikuje m.in. w Obserwatorze Finansowym.

Jest członkiem Towarzystwa Ekonomistów Polskich (TEP).

Źródło: Portal Finansowy BANK.pl