Elektryki droższe od aut spalinowych

Elektryki droższe od aut spalinowych
Fot. stock.adobe.com / Business Pics
Przesiadając się z popularnego auta spalinowego do elektryka można zaoszczędzić miesięcznie nawet 650 zł – wynika z symulacji Superauto.pl. Pomimo tego sprzedaż elektryków nie rośnie. Powodem jest brak dotacji oraz wysokie koszty wynajmu oraz leasingu aut elektrycznych. Polskie firmy leasingowe oraz CFM uważają, że elektryki zbyt szybko tracą na wartości i dlatego ograniczyły ich finansowanie – alarmują eksperci. W efekcie samochody elektryczne stały się droższe od pojazdów spalinowych, a oszczędności na paliwie nie pokrywają wyższych rat leasingowych. Za cenę średniej klasy elektryka można obecnie wynająć auto spalinowe klasy premium, czytamy w informacji prasowej.

Korzyści z użytkowania elektryków w stosunku do aut spalinowych są przy obecnych cenach paliw widoczne gołym okiem. Analitycy Superauto.pl oszacowali, ile wydają miesięcznie na stacjach kierowcy popularnych samochodów używanych, posiadających różne rodzaje napędu, pokonujący rocznie 20 tysięcy kilometrów.

Czołówkę najdroższych w eksploatacji pojazdów otwiera benzynowa Toyota Corolla, na drugim miejscu znalazł się Hyundai Tucson w wersji z tzw. miękką hybrydą, a na trzecim – Volkswagen Passat z silnikiem diesla.

Ile miesięcznie Polak wydaje na tankowanie?

Kierując się cenami paliw z biura Reflex, z dnia 17.09.2026 oraz danymi o średnim spalaniu z serwisu Autocentrum, można policzyć, że użytkownik popularnego, używanego pojazdu benzynowego wydałby miesięcznie na stacjach 958 zł, użytkownik miękkiej hybrydy – 932 zł, a kierowca popularnego diesla – 852 zł.

Uwaga! Przedstawione koszty paliwa dotyczą aut o różnej wielkości silnika, co poza cenami na stacjach, również wpływa na całkowite wydatki związane z użytkowaniem pojazdów. Celem analizy było pokazanie tych wydatków dla popularnych modeli samochodów używanych. Szczegółowe obliczenia przedstawia tabela.

tabela, Ile wydajemy miesięcznie na paliwo? Superauto.pl
Źródło: Superauto.pl

Duża oszczędność na elektrykach

W przypadku używanego elektryka, czyli Nissana Leafa, miesięczny koszt zakupu energii w najdroższym przyjętym do analizy scenariuszu wynosi 792 zł (tylko ładowanie na stacjach publicznych), a w najtańszym – 304 zł (tylko ładowanie domowe, taryfa G12).

Oszczędność z przesiadki z auta spalinowego do elektryka może więc w skrajnym przypadku wynieść nawet 655 zł – wynika z symulacji Superauto.pl.

Mało chętnych na elektryki

Taka matematyka z pewnością stanowi zachętę do tego, aby rozważyć zakup samochodu elektrycznego. Tymczasem ich sprzedaż nie rośnie w adekwatnym tempie.

Udział elektryków w rejestracjach nowych aut spadł w tym roku do 5%, z 10% notowanych w grudniu 2025 roku, w szczycie zainteresowania programem NaszEauto.

W pierwszych ośmiu miesiącach 2026 roku zarejestrowano w Polsce 23,3 tys. nowych pojazdów elektrycznych, co oznacza wzrost o zaledwie 3,4% przy wzroście całego rynku o ponad 10% – wynika z danych IBRM Samar.

Czytaj także: Floty aut firmowych: rosnące i niestabilne ceny paliw zachęcają do zakupu elektryków

Problemy z finansowaniem – samochody elektryczne za drogie?

– Patrząc na czynniki czysto ekonomiczne, głównym powodem takiej sytuacji jest niedobór atrakcyjnych form finansowania zakupu elektryków. Chodzi z jednej strony o brak dotacji, a z drugiej o bardzo rygorystyczne podejście firm leasingowych i CFM do problemu utraty wartości przez pojazdy elektryczne, co negatywnie przekłada się na wysokość miesięcznej raty za auto.

Elektryki stały się po prostu drogie, choć jeszcze w zeszłym roku z powodzeniem konkurowały z pojazdami spalinowymi – ocenia Aleksander Mazan, dyrektor ds. partnerstw strategicznych w Superauto.pl.

Zjawisko dotyczy leasingu oraz wynajmu, natomiast w dużo większym stopniu dotyka wynajmu, ponieważ tam firma finansująca bierze na siebie pełne ryzyko utraty wartości pojazdu z uwagi na fakt, że pozostaje jego właścicielem również po zakończeniu kontraktu najmowego (w leasingu auto wykupuje leasingobiorca).

Duży spadek wartości

– Średni poziom tzw. wartości rezydualnej dla wynajmu długoterminowego, obrazujący ile według szacunków auto elektryczne będzie warte za 3 lata, wynosi dziś w firmach leasingowych i CFM, finansujących wynajem długoterminowy, zaledwie 40-50% ceny katalogowej auta, a są przypadki, że są to jeszcze niższe poziomy.

Skutkuje to tym, że w okresie 3-letniego kontraktu, najemca musi spłacić utratę wartości samochodu o 50-60%, co powoduje z kolei, że raty za elektryki stały się znacznie wyższe niż za porównywalne samochody spalinowe, które nie tracą na wartości w takim stopniu – podkreśla Aleksander Mazan.

Rata wynajmu jest obliczana tak, aby pokryła przewidywaną utratę wartości auta w okresie kontraktu, odsetki oraz koszty ubezpieczenia, serwisowania, assistance czy opon. Im niższa wartość rezydualna pojazdu, czyli jego przewidywana wartość w momencie zakończenia kontraktu, tym większa rata.

Rygorystyczne podejście

– Firmy finansujące wynajem długoterminowy, czyli leasingowe oraz CFM, w tym roku wyraźnie zaostrzyły swoją politykę odnośnie wartości rezydualnych dla autelektrycznych, przyjmując znacznie bardziej rygorystyczne założenia niż wcześniej. Jest to zjawisko, które obserwujemy na całym rynku zewnętrznego finansowania pojazdów – informuje Adam Sojka, koordynator ds. wynajmu w Superauto.pl.

Jego zdaniem, zjawisko „psucia wartości rezydualnych” postępuje w Polsce stopniowo, od czasu zakończenia pierwszego programu dopłat, „Mój Elektryk”, który dla ścieżki leasingowej wygasł z końcem 2024 roku.

– Kolejny program, NaszEauto, obowiązujący od lutego 2025 roku, wzmógł już czujność firm finansujących ze względu na fakt, że to nie one, a klienci stali beneficjentami dotacji.

Z programu wyłączono ponadto spółki, które nie mogły dłużej korzystać z subwencji. Natomiast gruntowna zmiana podejścia firm leasingowych i CFM do elektryków nastąpiła w tym roku (2026), po wyczerpaniu środków z programu NaszEauto. Jej efektem są rekordowo wysokie raty wynajmu samochodów elektrycznych wyjaśnia ekspert Superauto.pl.

Szokujące rozbieżności w kalkulacjach

Pierwszym efektem nowego, zachowawczego podejścia do samochodów elektrycznych w firmach leasingowych i CFM, jest wyraźny wzrost rat za elektryki finansowane przez tego typu podmioty.

– Na rynku obserwujemy znaczną rozbieżność pomiędzy wysokością rat na ten sam samochód w przypadku, gdy jego wynajem finansuje firma należąca do koncernu motoryzacyjnego, a ratą, jaką za to samo auto skalkuluje firma leasingowa lub CFM – informuje Oskar Jedliński, dyrektor działu rozwoju rynku w Superauto.pl.

Przykładem może być Skoda Elroq w wersji Selection, kosztująca wg oficjalnego cennika ok. 180 tys. zł. Rata wynajmu wyliczona na kalkulatorze Skody wynosi 2200 zł netto miesięcznie, a na kalkulatorze dużej firmy CFM – 3850 zł netto (3 lata, 10 tys. km rocznie, brak wkładu własnego, ubezpieczenie, serwisowanie, opony wliczone w cenę).

Koncerny moto dopłacają do elektryków?

Szacunkowa wartość rezydualna dla kalkulacji Skody wynosi więc 82% – a dla kalkulacji firmy CFM –  ok. 51% (są to jedynie bardzo zgrubne szacunki). Innymi słowy można odnieść wrażenie, że według koncernu VAG Skoda Elroq straci w ciągu 3 lat na wartości jedynie 18%, a według polskiej branży leasingowej – 49%.

– Obserwując tak duże rozbieżności trudno oprzeć się wrażeniu, że koncerny motoryzacyjne dotują sprzedaż elektryków, zarówno jeśli chodzi o cenę sprzedaży, jak i własne produkty finansowe, czego efektem są mniejsze bufory bezpieczeństwa na własne modele niż przyjmuje rynek leasingowy finansujący różne markiocenia Aleksander Mazan.

Pojawia się jednak nadzieja na to, że proces „psucia wartości rezydualnych” zostanie zahamowany, a jego wpływ na wysokość rat – ograniczany.

– Na rynku ubezpieczeniowym trwają prace nad produktem, który umożliwi firmom leasingowym i CFM zabezpieczenie się przed nadmiernym spadkiem cen używanych elektryków informuje Aleksander Mazan.

Mało ofert dot. elektryków do wynajmu

Na stronach internetowych największych graczy na rynku wynajmu i powiązanych z nimi platform sprzedających auta nie znajdziemy nowych samochodów elektrycznych, a przy widocznych tam ofertach samochodów używanych nierzadko pojawia się status „rezerwacja”, który w praktyce oznacza, że auto jest niedostępne.

Kalkulacja oferty wynajmu pojazdu elektrycznego możliwa jest tylko w trybie indywidualnym.

Spalinowa klasa premium za średniej klasy elektryka

Eksperci Superauto.pl dokonali też symulacji kosztów wynajmu aut elektrycznych na podstawie kalkulatora jednej z największych firm CFM, a następnie zderzyli je z kosztami wynajmu aut elektrycznych.

Wnioski są następujące:

– Za cenę miesięcznej raty auta elektrycznego można wynająć samochód o klasę wyższy w gamie modelowej danego producenta.

Za cenę elektryka średniej klasy można natomiast znaleźć na rynku ofertę samochodu spalinowego klasy premium – zauważa Adam Sojka.

Przykładowo rata wynajmu Audi Q6 e-tron jest minimalnie niższa od raty wynajmu spalinowego Audi Q7 quattro S Line, chociaż ten drugi kosztuje w wersji przyjętej do porównania o 170 tys. więcej.

Wynajęcie BYDa Seallion 7 z baterią 91 kWH wymaga takiego samego budżetu, co wynajęcie  Mercedesa GLE, droższego o 250 tys. zł.

Z kolei Jeep Avenger 54 kWh kosztuje tylko minimalnie mniej niż BMW Serii 5 (520 D xDrive M Sport) przy różnicy w cenie tych pojazdów na poziomie prawie 220 tys. zł.

Rata za Geely EX5 60.22kWh Max jest z kolei zbliżona do BMW X3 xDrive20 M Sport, droższego o niemal 120 tys. zł.

Źródło: Superauto.pl