Chiny między Hiszpanią a Grecją
Kilkanaście miesięcy temu w Chinach upatrywano lokomotywy, mogącej uratować świat przed spowolnieniem. Teraz lokomotywa hamuje, a indeksy w Szanghaju wyglądają podobnie jak w Atenach i Madrycie.
Kilkanaście miesięcy temu w Chinach upatrywano lokomotywy, mogącej uratować świat przed spowolnieniem. Teraz lokomotywa hamuje, a indeksy w Szanghaju wyglądają podobnie jak w Atenach i Madrycie.
Choć studiowanie ustawy budżetowej to zajęcie niezbyt porywające, jednak znajdują się w niej wskazówki cenne dla każdego inwestora. Warto więc jej lekturze poświęcić nieco czasu.
W ciągu ostatnich trzech miesięcy największe zyski przyniosły inwestycje w surowce. Ale i na akcje nie ma powodu narzekać. Wśród najmocniejszych indeksów znalazł się niemiecki DAX.
Bardzo prawdopodobny jest scenariusz, w którym polska gospodarka drugie dno zaliczy w pierwszym kwartale przyszłego roku, po czym zacznie odzyskiwać wigor. Inwestorzy giełdowi już powinni ustawiać się w blokach startowych.
W okresie nadziei na dodruk pieniądza, rynki surowcowe zachowywały się typowo dla takich sytuacji. Gdy luzowanie stało się faktem, pojawiły się reakcje, które wskazują, że tym razem nie musi być tak samo.
Trzecia runda luzowania polityki pieniężnej stała się faktem. Zasadnicze pytanie dotyczy tego, jakie będą jej rynkowe skutki. Po pierwszej S&P500 wzrósł o 38 proc. Po drugiej o 33 proc. Przed trzecią zyskał 14,5 proc.
Nowa perspektywa budżetowa Unii Europejskiej będzie dla Polski równie korzystna, co bieżąca – przekonuje prof. Jerzy Buzek, poseł do Parlamentu Europejskiego i jego były przewodniczący. – Nie jest prawdopodobne, żeby polityka spójności mogła się załamać – mówi Buzek, dodając, że Warszawa może liczyć na wsparcie rzędu 80 mld euro.
Główne wskaźniki warszawskiej giełdy sugerowały łagodne spowolnienie naszej gospodarki. Znacznie większy pesymizm wykazywały indeksy branżowe. Rację miały te ostatnie.
Trzeba zakładać wzrost PKB w 2013 r. w okolicy 1%, może nawet 0%, oraz wzrost stopy bezrobocia o około 2 pp., do blisko 15% pod koniec roku. Oznacza to znaczne pogorszenie sytuacji materialnej dla około 2% rodzin i utrzymanie bez poprawy tej sytuacji dla pozostałych 98% rodzin. W takiej sytuacji, tym bardziej trzeba zabiegać o działania liberalizujące rynek pracy, ograniczające przywileje w transferach socjalnych i zmniejszające koszt biurokracji dla przedsiębiorców. W obszarze finansów publicznych powraca nietknięta dotąd kwestia ogromnego udziału wydatków sztywnych, paraliżujących możliwości elastycznego reagowania na spadki dochodów budżetowych – pisze główny ekonomista BCC prof. Stanisław Gomułka.
Afera Amber Gold przypomina o konieczności oceny ryzyka i związanej z nim premii, która czasem zamienia się w karę. Warto poszukać odpowiedzi na pytanie, czy wysoki zysk zawsze oznacza duże ryzyko i jaki zysk można uznać za przyzwoity, a jaki za podejrzany.
Wartości wskaźników wyceny akcji na warszawskiej giełdzie zbliżają się do historycznych minimów. Można by uznać to za okazję do zakupów, gdyby nie perspektywa gospodarczego spowolnienia i spadku zysków.
Nad naszą gospodarką zbierają się chmury. Prognozy są coraz gorsze, a dane wskazują na scenariusz bardziej pesymistyczny niż zakładano. Zaciskanie pasa, zaostrzanie polityki pieniężnej i spowolnienie na świecie dają znać o sobie.
W środę, 1 sierpnia, minął termin konsultacji społecznych projektu rozporządzenia ministra finansów w sprawie zwolnień z obowiązku prowadzenia ewidencji przy zastosowaniu kas rejestrujących z 18 lipca 2012 r. Jego wejście w życie spowoduje obniżenie z 40 do 20 tys. zł limitu obrotów, których przekroczenie oznacza konieczność prowadzenia ewidencji sprzedaży przy zastosowaniu kas rejestrujących. Obniżenie limitu obrotów nie przyczyni się w istotnym stopniu do zmniejszenia szarej strefy, co jest formalnym motywem rozporządzenia, natomiast będzie stanowiło kolejną, istotną barierę dla działalności małych firm. BCC ocenia projekt negatywnie.
Gospodarka słabnie, a inflacja nie odpuszcza. Wszystkiemu winne ceny surowców rolnych i energetycznych. Ich wzrostu podwyżkami stóp okiełznać się nie da. Na czynniki polityczne i pogodowe nie ma rady.
W pierwszych dniach sierpnia minie rok od czasu gdy WIG20 utknął w przedziale 2000-2400 punktów. To niezbyt częsta, choć nieodosobniona sytuacja w historii tego indeksu. Zwykle kończy się dynamicznym ruchem, najczęściej w górę.
Indeksy największych azjatyckich giełd zniżkują po ponad 20 proc. Mniejsze parkiety trzymają się lepiej, ale i one odczuwają zadyszkę. A wszystko zaczęło się w Chinach. I stamtąd nadejdą sygnały poprawy.
Przedmiotem dyskusji w ostatnich tygodniach jest spadkowa tendencja rentowności polskich obligacji skarbowych. Choć zjawisko nie jest nowe, jego zwiększająca się dynamika skłania do poszukiwania przyczyn oraz możliwych konsekwencji.
Skwapliwie niczym żydowscy chłopcy w chederze siedzimy i notujemy myśli uczestników spotkania. Boimy się uronić choćby jedno słowo, choćby jedną uwagę, która może okazać się tą szczerozłotą. Jest nas kilkanaście osób w różnym wieku, z różnym doświadczeniem, różnymi nawykami, różną tradycją i mówiących różnymi językami. Angielski to taka nasza lingua franca, bankowe esperanto.
Kolejna fala łagodzenia polityki pieniężnej jest faktem. Do kompletu brakuje tylko amerykańskiej rezerwy federalnej. Licząc na Fed, rynki popełniły falstart, ale dały sygnał, kto i co może najbardziej zyskać na luzowaniu.
Wbrew obawom i niesprzyjającym okolicznościom, pierwszych sześć miesięcy roku było dla większości giełd udanych. Straty zaliczyły tylko te parkiety, które na to zasłużyły. WIG znalazł się w doborowym towarzystwie.