Skok obrotów bywa przestrogą
Obserwacja obrotów może być źródłem interesujących sygnałów. Najczęściej informuje o sile giełdowych tendencji. Gwałtowne zmiany aktywności inwestorów mogą też ostrzegać przed zwrotem na rynku.
Obserwacja obrotów może być źródłem interesujących sygnałów. Najczęściej informuje o sile giełdowych tendencji. Gwałtowne zmiany aktywności inwestorów mogą też ostrzegać przed zwrotem na rynku.
Polska gospodarka zaczyna odczuwać skutki recesji w Europie oraz spowolnienia w Azji i Ameryce. Na razie nasze hamowanie przebiega łagodnie, ale trzeba się liczyć z jego pogłębieniem. Jest szansa, że unikniemy najgorszego scenariusza.
Można oczekiwać spadku dynamiki wzrostu PKB z około 3,5% w pierwszym półroczu br. do około 2,5% w drugim półroczu i około 2% w 2013 roku. Ale prognoza na przyszły rok jest teraz obciążona dużym błędem, ze względu na znów rosnącą niepewność dotyczącą niektórych krajów (Grecja, Hiszpania). Z drugiej strony osłabienie euro wobec dolara podtrzymuje sektor eksportowy strefy euro, szczególnie Niemiec.
Spadają ceny towarów wykorzystywanych w przemyśle, drożeją surowce żywnościowe. Taka mieszanka wskazuje na spowolnienie gospodarcze i utrzymywanie się tendencji inflacyjnych.
O złocie trudno zapomnieć, nawet jeśli gorączka związana z rekordami cen lub ich spadkiem ostygnie. Atmosferę podgrzewają wówczas szokujące prognozy ekspertów. Ostatnio rozbieżności między nimi są wyjątkowo duże.
Ekonomiści z Rady Gospodarczej przy premierze ostrzegają przed spowolnieniem gospodarczym. Wskazują na to dane Głównego Urzędu Statystycznego. W marcu przyhamowała nieco produkcja i wzrost wynagrodzeń, co może przełożyć się na spowolnienie sprzedaży. – Fundamenty polskiej gospodarki są stabilne – uważa prof. Elżbieta Chojna-Duch i prognozuje, że w I kwartale wzrost PKB może wynieść 3-3,5 proc.
Po tym, jak w Europie nastała łagodna recesja, a chińska gospodarka spowolniła tempo wzrostu, oczy inwestorów i analityków zwróciły się ku Ameryce. Po okresie poprawy i tam widać oznaki zadyszki.
Kontrakty na budowę autostrad zamiast żyły złota, stały się dla większości zaangażowanych w nie giełdowych spółek bardziej gwoździem do trumny. Przykład DSS, choć najbardziej spektakularny, nie jest odosobniony.
Deficyt budżetowy po marcu wynosi blisko 23 mld zł, czyli 2/3 planu na cały 2012 rok. Zgodnie z ustawą budżetową na koniec roku nie może być wyższy niż 35 mld zł.
Nad nowym projektem kontrowersyjnej ustawy wciąż pracuje Ministerstwo Gospodarki. Jednak wprowadzane do niego zmiany idą w dobrym kierunku – ocenia Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej. Resort chce, by ustawa zaczęła obowiązywać od przyszłego roku.
Indeks naszych największych spółek od ośmiu miesięcy nie może wyrwać się z trendu bocznego. Obserwacja tych zmagań, prowadzona z punktu widzenia jego składu sprawia wrażenie, że mamy do czynienia z meczem KGHM kontra reszta świata.
Opublikowany dzisiaj przez GUS komunikat o zmianach cen (inflacji) w marcu br. może niepokoić zarówno przedsiębiorców jak i gospodarstwa domowe. Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w marcu 2012 r. wzrosły o 0,5 punktu procentowego (pp) w porównaniu do poprzedniego miesiąca, natomiast w ujęciu rocznym inflacja wyniosła 3,9% – podał GUS. W lutym było to 4,3%.
3 proc. – w takim tempie według OECD w tym roku będzie rozwijać się polska gospodarka. – To nieźle, ale nie zadowala nas to – uważa prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club. By zmniejszyć bezrobocie i dogonić rozwinięte kraje UE potrzebujemy co najmniej 4-procentowego wzrostu.
Ponad jedna trzecia małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce to firmy rodzinne. Mimo to wciąż jest to sektor często niedoceniany w gospodarce – przyznaje Bożena Lublińska-Kasprzak, prezes PARP. Ponad 300 osób z całej Polski uczestniczyło w programie szkoleniowym dla firm rodzinnych, organizowanym przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości i Inicjatywę Firm Rodzinnych.
Jeszcze niedawno liczono, że Chiny będą lokomotywą globalnej gospodarki. Teraz mówi się o nich w kontekście zagrożeń. Ich skalę oddaje zachowanie indeksów w Szanghaju. Od niemal trzech lat idą w dół.
Przez kilka ostatnich dni warszawska giełda nie radziła sobie najlepiej. Poprawę sytuacji przyniosły dopiero sesje piątkowa i poniedziałkowa. Ale zapał kupujących wciąż hamowany jest przez spodziewane spowolnienie gospodarcze.
Przewidywania, mówiące o kiepskiej pierwszej połowie roku na giełdach, na razie się nie sprawdzają. Wygląda na to, że większość znów nie miała racji. Jednak przesłanki, na których budowano prognozy, nadal są aktualne. A półrocze jeszcze się nie skończyło.
Miło popatrzeć na rosnące indeksy giełd krajów eksportujących ropę. Nie mogą też narzekać inwestorzy z Wall Street i głównych giełd europejskich. Ale wkrótce naftowe eldorado odbije się czkawką.
Prezes NBP nie jest przeciwny wprowadzeniu opłaty bankowej, którą zaproponował minister finansów Jacek Rostowski. W przeciwieństwie do sektora bankowego, który ostrzega, że koszty podatku poniosą również klienci. – Każdy podatek jest nielubiany – komentuje prof. Marek Belka.
W minionym roku nasza gospodarka potwierdziła swoje możliwości. W tym będzie miała szansę ponownie wykazać się odpornością na globalne zawirowania. Wiele wskazuje na to, że da sobie z nimi radę.