Uwaga na chińską gospodarkę
W nadchodzącym tygodniu uwagę inwestorów, poza wciąż aktualnymi kwestiami Brexitu i polityki pieniężnej Fed, przyciągać będą przede wszystkim doniesienia dotyczące tego, co dzieje się w gospodarce Chin.
W nadchodzącym tygodniu uwagę inwestorów, poza wciąż aktualnymi kwestiami Brexitu i polityki pieniężnej Fed, przyciągać będą przede wszystkim doniesienia dotyczące tego, co dzieje się w gospodarce Chin.
W środę kurs EURPLN oczekując na decyzję RPP utrzymywał swoje ostatnie maksima. Obawy związane z Brexitem nie ustępują, co nie pozwala na zmniejszenie awersji do ryzyka. Notowania euro nadal więc testują okolice 4,45-4,455 PLN. Inwestorzy poszukując bezpiecznych aktywów inwestują w japońskiego jena, czy franka szwajcarskiego kosztem złotego i innych walut „ryzykownych”. Na rynku pojawiają się już pytania o dwucyfrowy kursu jena w stosunku do dolara. Choć to dość ryzykowna teza, nie wyklucza się takiej możliwości, wskazując jednak, że deprecjacja USDJPY z pewnością zmusiłaby japońskie władze monetarne do zdecydowanych działań.
Wtorek nie przyniósł przełomu i uspokojenia, a wręcz przeciwnie, zauważalny był niepokój na rynkach i ewidentna awersja do ryzyka. Powodów takiego nastawiania inwestorów można doszukiwać się między innymi w przybierającej na sile wyprzedaży brytyjskiego funta, silnych spadkach cen ropy naftowej, ale również rosnącym ryzyku związanym z włoskim sektorem bankowym.
Ponowny wzrost awersji do ryzyka w reakcji na decyzje funduszy rynku nieruchomości o wstrzymaniu umarzania jednostek. Załamanie na rynku domów to jedno z kluczowych zagrożeń dla brytyjskiej gospodarki po referendum.
Dokładnie tydzień po ogłoszeniu wyników referendum w Wielkiej Brytanii, w którym Brytyjczycy opowiedzieli się za wyjściem z Unii Europejskiej większość spadków na światowych giełdach została odrobiona. Ponownie zapanował optymizm na rynkach i tak zwany risk-on.
Początek „brexitowego” szału, który rozpoczął się od piątkowej nocy i trwał do końca dnia, był dla naszej waluty niezbyt przychylny. Polski złoty osłabił się najbardziej od 5 miesięcy w szczytowym momencie dnia, tracąc 4,62% w stosunku do euro, 8,67% w stosunku do dolara amerykańskiego oraz 7,71% w stosunku do franka szwajcarskiego. Z kolei oprocentowanie polskiego długu osiągnęło najwyższe poziomy od stycznia 2016. Oprocentowanie 10-letnich obligacji wzrosło o 17 pb do poziomu 3,17% z kolei polska giełda, wraz z pozostałymi parkietami krajów gospodarek wschodzących, odnotowała ponad 4% spadki na zamknięciu.
Złoty lideruje wzrostom wśród walut gospodarek wschodzących na pierwszej sesji odreagowania po globalnej wyprzedaży, która miała miejsce po brytyjskim referendum. Wspiera go wzrost zainteresowania polskimi obligacjami wobec zmniejszonej presji ze strony Komisji Europejskiej i mniejszych szans na obniżki ratingów. W piątek decyzja Standard&Poor’s, 2 tyg. później swoją ocenę wiarygodności kredytowej Polski przedstawi Fitch.
Na Starym Kontynencie ujawniają się niepokojące podziały. Kraje „starej” Unii mają inną wizję przyszłości Europy, niż państwa, które później przystąpiły do Wspólnoty. Zwiększa to niepewność i ryzyka dalszej wyprzedaży na rynkach finansowych. Wielka Brytania traci najwyższy rating wobec realnego zagrożenia dezintegracji Zjednoczonego Królestwa. Złoty w tym środowisku zachowuje stabilną pozycję. Wsparciem wysoki popyt na rodzime obligacje.
Rynek stopy procentowej – Zwycięstwo zwolenników Brexitu wywołało gwałtowny wzrost rentowności polskich obligacji. Rynek walutowy – Złoty osłabia się wobec euro, dolara i franka, a umacnia wobec funta.
Nadchodzące wielkim krokami czwartkowe głosowanie w sprawie Brexitu wzmaga ogólne zaniepokojenie na rynkach i serwuje nam zmienność, której nie widzieliśmy od dłuższego czasu. Obecnie obserwowane reakcje inwestorów nie są jednak przesadzone. Gdyby Wielka Brytania rzeczywiście zdecydowałaby o wyjściu z Unii Europejskiej, mogłoby dojść do perturbacji na światowych rynkach jak np.: spadków na światowych indeksach, spadków cen nieruchomości, ryzyka niewypłacalności lub utrata płynności przez niektóre firmy, kontrole przepływu kapitału, niechciana przez niektóre państwa, zbytnia aprecjacja niektórych walut utrudniająca eksport i wiele innych.
Na światowych giełdach w czwartek znów zapanowała nerwowość, a indeksy poddały się silnej presji podaży. Niemiecki DAX zakończył dzień stratą 0,59%, francuski CAC 40 spadł o 0,45%, a brytyjski FTSE 100 o 0,27%. Warszawski WIG 20 zakończył notowania poniżej poziomu otwarcia, tracąc 2,22%, a obroty na całym rynku wyniosły ponad 950 mln zł.
Takie mniej więcej emocje towarzyszą maklerom i inwestorom indywidualnym na europejskich parkietach od początku tygodnia. Nastroje były bardzo pesymistyczne, co przekładało się na spadki na rynkach Starego Kontynentu. Słabe zachowanie na giełdach azjatyckich – Japoński Nikkei zniżkował o 1,00%, a chiński indeks Hang Seng spadł o 0,61% – w szybkim tempie przełożyło się na zachowania inwestorów w Europie.
W poniedziałek Alcoa rozpocznie sezon publikacji wyników kwartalnych, ale najbardziej oczekiwane w tym tygodniu raporty będą dotyczyły czterech banków o największej kapitalizacji: J.P. Morgan Chase & Co. w środę, Wells Fargo & Co. i Bank of America w czwartek i Citigroup w piątek. Sektor finansowy spisywał się tym roku fatalnie. Zresztą nie tylko wyniki tej branży zapowiadają się źle: według prognoz, rekordowo słabo wypadnie cała energetyka, spółki przemysłowe, technologiczne. Rynek spodziewa się najgorszego sezonu od kryzysowego 2009 r.
Funt traci po deklaracji mera Londynu – Borisa Johnsona, który zapowiedział, że będzie wspierał wyjście Wielkiej Brytanii z UE. Zachowanie funta to zapowiedź tendencji, z jakimi będziemy mieć do czynienia do 23 czerwca, czyli do czasu referendum w sprawie Brexitu. Głosowanie będzie do końca niewiadomą, na pewno przełoży się na kondycję funta i na politykę Bank of England (trudno sobie wyobrazić, by BoE podjął jakiekolwiek decyzje w sprawie stóp w pierwszej połowie roku).
Na rynki finansowe powraca niepokój. Kontynuacja spadków cen ropy naftowej wywołuje przeceny na giełdach akcji ze średnio 3,0% spadkiem głównych indeksów, powodując jednocześnie większe zainteresowanie inwestorów bezpiecznymi aktywami: niemieckimi i amerykańskimi obligacjami, japońskim jenem, czy też złotem. Słabsze nastroje na świecie przerwały zwyżkę złotego. Waluta nasza powraca na niższe poziomy, podczas środowej sesji pchając kurs EURPLN powyżej 4,50 a USDPLN do około 4,14.
Na uwagę zasługują tradycyjnie Chiny, których indeksy nie miały wprawdzie złego dnia, ale niepewność co do ich kondycji ciągle jest wszechobecna. Dziś w nocy Pekin opublikuje dane o handlu zagranicznym, które mogą zaprogramować nastroje na europejskich rynkach na najbliższe dni. Oczekiwany jest oczywiście spadek eksportu i importu, a rynki będą dzisiaj spekulowały, jak dużych odstępstw od prognoz można się spodziewać.
Spółka LOTOS Norge uzyskała zgody administracyjne Norweskiego Ministerstwa Finansów oraz Ministerstwa Ropy i Energii na nabycie pakietu aktywów na polu gazowym Sleipner. O zawarciu umowy w tej sprawie ze spółką ExxonMobil Norway LOTOS informował 2 listopada br.
Dzisiaj znowu rządzą banki centralne. Zresztą cały grudzień jest taki. Poranek zaczął się od Swiss National Bank – SNB, który zostawił stopy procentowe bez zmian, tak jak było do przewidzenia. Ważne, co teraz powie prezes SNB Thomas Jordan na swojej konferencji prasowej i jak to będzie interpretowane przez rynek. Komunikat po decyzji SNB okazał się podobny do poprzedniego: Szwajcarski Bank Narodowy pozostanie aktywny na rynku walutowym, kurs franka jest mocno przewartościowany; nieco zmodyfikowane zostały prognozy inflacji.
.
Sierpień to chwila oddechu przed – być może historycznym – wrześniem
Większość inwestorów nadal przewiduje, że podwyżka stóp Fed nastąpi w grudniu
BoE jeszcze przez pół roku może nie podjąć żadnych działań
Na szerokim rynku walutowym dotąd niezmiennie panował dolar. Tymczasem sytuacja zmienia się obecnie na korzyść funta brytyjskiego.