PMI ratuje euro, RBNZ przecenia kiwi

Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter

kiepas.marcin.admiral.markets.01.266x400Lepsze od prognoz lipcowe odczyty indeksów PMI dla Niemiec i Eurolandu wzmocniły euro i obroniły EUR/USD przed wyprzedażą. W nocy natomiast nowozelandzki dolar zareagował przeceną na wyniki posiedzenia RBNZ.

Wydarzeniem czwartku na rynkach finansowych, ze szczególnym uwzględnieniem rynku walutowego, była publikacja wstępnych odczytów indeksów PMI za miesiąc lipiec. Indeksów obrazujących koniunkturę w przemyśle oraz w usługach w poszczególnych gospodarkach, od Chin, przez Europę, aż do USA.

Lipiec przyniósł wyraźny wzrost aktywności w Niemczech. W tym miesiącu indeks PMI dla sektora przemysłowego wzrósł do 52,9 z 52 pkt. (prognoza: 52 pkt.) i miał najwyższą wartość od 3 miesięcy. Jeszcze lepiej prezentują się usługi. PMI dla tego sektora zanotował wzrost do 56,6 z 54,6 pkt. (prognoza: 54,5 pkt.), co jest najwyższym odczytem od 37 miesięcy.

Dobre dane z Niemiec, przy poprawie we francuskich usługach (50,4 pkt.) i pomimo pogorszenia w tamtejszym przemyśle (47,6 pkt.), pociągnęły w górę indeksy PMI dla przemysłu (51,9 pkt.) i usług (54,4 pkt.) dla strefy euro. Znalazły się one odpowiednio na 2- i 38-miesięcznych maksimach.

Równie pozytywne wieści napłynęły w nocy z Chin. Publikowany przez bank HSBC indeks PMI znalazł sie na 18-miesięcznym szczycie, po tym jak w lipcu zanotował wzrost do 52 z 50,7 pkt. (prognoza: 51 pkt.).

Dziś inwestorzy poznają jeszcze wstępny odczyt przemysłowego indeksu PMI dla USA. Zostanie on upubliczniony o godzinie 15:45. Oczekiwany jest jego wzrost do 57,5 z 57,3 pkt. w czerwcu.

Pozytywne dane z Europy (pomijając oczywiście francuski przemysł) wzmocniły euro, odwracając wcześniejsza krótkoterminową tendencję spadkową na EUR/USD. Kurs tej pary, która jeszcze rano spadła do 1,3438, notując najniższe poziomy od 21 listopada 2013 roku, zawrócił do 1,3485. Nie jest wykluczone, że do końca dnia popyt utrzyma przewagę. Tyle tylko, że na chwilę obecną ten prawie 50 pipsowy ruch wygląda tylko na korektę wcześniejszych spadków. Spadków, które we wtorek doprowadziły do zdecydowanego przełamania kluczowej strefy wsparcia 1,3477-1,3515, jaką tworzyły m.in. minima z lutego i czerwca br. oraz długoterminowa linia hossy. Tak wygenerowany sygnał sprzedaży, który otworzył drogę do 1,2755-1,3000, nie będzie łatwo zanegować. Tak stałoby się dopiero wówczas, gdy eurodolar na trwałe wróci ponad 1,3530 (tam aktualnie znajduje się pokonana linia hossy). Na gruncie analizy technicznej prawdopodobieństwo takiego ruchu nie jest duże. Dlatego wyższe poziomy będą raczej wykorzystywane do sprzedaży wspólnej waluty, niż do jej kupna w nadziei na dalszy ruch do góry.

Obserwowany dziś poranny zwrot na EUR/USD wywiera silną presję na notowania USD/PLN. Para ta po zwyżce do 3,0807 zł, co było pierwszym krokiem do wybicia górą z 5-miesięcznego trendu bocznego, również wykonała zwrot i wróciła poniżej 3,07 zł. Perspektywa wybicia z trendu bocznego, a w konsekwencji ruchu w kierunku 3,15 zł, nieco się oddaliła. To jednak wciąż bardzo prawdopodobny scenariusz.

Gwiazdą wczorajszego wieczoru na rynku walutowym był nowozelandzki dolar (NZD). Popularne „kiwi” gwałtownie osłabiło się w reakcji na wyniki zakończonego posiedzenia Banku Rezerw Nowej Zelandii (RBNZ). Wprawdzie bank, zgodnie z rynkowymi oczekiwaniami, po raz czwarty w tym roku podwyższył stopy procentowe o 25 punktów bazowych (główna kształtuje się od teraz na poziomie 3,5%), ale jednocześnie zasygnalizował przerwę w podwyżkach stóp. To przeceniło NZD. Oczekujemy, że do końca roku RBNZ zdecyduje się co najwyżej na jedną podwyżkę stóp o kolejne 25 pb.

Dziś kurs NZD/USD, który jeszcze wczoraj atakował poziom 0,87, spadł do 0,8567 i testował poziomy nieoglądane od ponad miesiąca. Układ sił na wykresie tej pary wskazuje na możliwość dalszych spadków i zejścia nawet do czerwcowego minimum na 0,8402. To jednak plan maksimum. Wybicie niżej wydaje się mało realne w średnim terminie.

Marcin Kiepas
Admiral Markets AS Oddział w Polsce