Ceny mieszkań: Warszawa dwa razy droższa niż Łódź

Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter

blok.budowa.01.400x267Choć w skali kraju obserwujemy cały czas stabilizację cen mieszkań, to na kilku rynkach zmiany są znaczące. W ciągu ostatnich 12 mies. najbardziej wzrosły ceny w Bydgoszczy, a spadły w Katowicach i Lublinie. Niezmiennie najdroższa spośród dużych miast jest Warszawa.

O 1,88 proc. wzrosły przez ostatni rok przeciętne ceny mieszkań w Polsce. Najnowszy odczyt Indeksu Cen Transakcyjnych wynosi 814,23 pkt. To już 17. z rzędu miesiąc, w którym odczyt indeksu mieści się w zakresie 800-820 pkt. Wyliczany na podstawie transakcji dokonanych przez klientów Home Broker i Open Finance indeks pokazuje zmiany realnych (transakcyjnych) cen na rynku mieszkaniowym w największych polskich miastach.

Z analizy danych składowych indeksu wynika, że przez ostatnich 12 miesięcy mieszkania najbardziej podrożały w Bydgoszczy (o 7,9 proc. do 4194 zł za mkw.), a na plusie są także Gdańsk (o 0,5 proc.), Łódź (2 proc.), Poznań (0,4 proc.), Szczecin (0,1 proc.) i Warszawa (1 proc.). Największe spadki odnotowaliśmy z kolei w Lublinie, gdzie przeciętna cena metra kwadratowego mieszkania obniżyła się w ciągu 12 mies. o 8,2 proc. do 4316 zł za mkw. Tańsze mieszkania niż przed rokiem są także w Katowicach (spadek o 5,2 proc. do 3842 zł za mkw.) Białymstoku (o 3,8 proc.), Krakowie (o 1,5 proc.), Olsztynie (o 1,4 proc.) i Wrocławiu (o 1 proc.).
141125.hb.wykres.01.600

Nominalnie z dużych miast najdroższe mieszkania są niezmiennie w Warszawie. Wg ostatniego odczytu Indeksu Cen Transakcyjnych Open Finance i Home Broker, za metr kwadratowy mieszkania w stolicy trzeba przeciętnie zapłacić 7239 zł. To o 20 proc. więcej niż w drugim najdroższym Krakowie i niemal dokładnie dwa razy tyle co w Łodzi, gdzie mieszkania są najtańsze spośród dużych polskich miast. Średnia niższa niż 4 tys. zł za metr kwadratowy jest jeszcze w Katowicach.
141125.hb.tabela.01.600

Komentarz i prognoza

Utrzymująca się od półtora roku ogólnokrajowa stabilizacja cen na rynku mieszkaniowym opiera się na kilku silnych nogach. Globalne czynniki wpływające na wzrost cen są tak samo mocne jak te ciągnące ceny w dół.

Pod koniec roku powinno wzrosnąć zainteresowanie zakupami, a to ze względu na perspektywę zmiany zasad udzielania kredytów hipotecznych – od początku stycznia by ubiegać się o kredyt trzeba będzie mieć 10-proc. wkład własny, obecnie jest to wartość o połowę mniejsza. W dłuższym terminie na wzrost popytu wpływają też podwyższone w październiku limity cenowe w programie Mieszkanie dla Młodych. Zwiększenie jego dostępności w kilku miastach (szczególnie w Warszawie) powinno przyśpieszyć decyzję zakupową niektórych klientów. Nie bez znaczenia są także rekordowo niskie stopy procentowe. Z jednej strony oznaczają one niskie oprocentowanie kredytów (co zachęca do ich zaciągnięcia), a z drugiej niewielką opłacalność zakładania lokat bankowych, czego efektem jest wzrost zainteresowania nieruchomościami inwestycyjnymi.
141125.hb.wykres.02.600

Ale to tylko jedna strona medalu. Na odwrocie znajdziemy rosnącą podaż (deweloperzy budują więcej niż w ostatnich latach) i niepewność sytuacji gospodarczej, która sprawia, że część osób rezygnuje na razie z zakupu. Do tego dochodzi zwiększony obowiązkowy wkład własny, który odetnie od możliwości zaciągnięcia kredytu część potencjalnych kupców. W efekcie może być tak, że na przełomie roku zanotujemy wzrost cen, ale już po kilku miesiącach wrócą one do poprzednich poziomów z prawdopodobnym lekkim spadkiem.

Marcin Krasoń
Home Broker