Szwajcarski dylemat UBS, zmniejszyć się czy opuścić rodzimy rynek?
Przez krótki, czas po fuzji ze Swiss Bank Corporation przeprowadzonej w 1998 roku, Union Bank of Switzerland (UBS) był drugim bankiem świata pod względem wielkości aktywów.
Ma ich teraz w portfelu ok. 1,7 biliona (1 700 mld) dolarów i stanowią one ok. 150 proc. szwajcarskiego PKB.
Co skłania UBS do myśli o wyprowadzce ze Szwajcarii
Informacja o proporcji „jeden bank i cała gospodarka” jest zazwyczaj ciekawostką, ubarwiającą tę, czy inną wiadomość o bankowości. Jednak w kontekście hipotetycznej wyprowadzki giganta z domowych pieleszy – jest kluczowa.
Problem skłaniający zarząd UBS do myśli o przeprowadzce np. do USA ma wartość 16 mld dolarów. W porównaniu z aktywami UBS kwota zdaje się być bagatelna, ale w zestawieniu z jego zyskiem netto za 2025 roku w wysokości 7,8 mld dolarów – jest olbrzymia.
Rząd Szwajcarii uznał, że gigantyczne rozmiary UBS mogą stać się kiedyś (choć nie muszą) źródłem wielkich kłopotów finansowych kraju, więc chce przymusić bank do podwyższenia kapitału o tę kwotę, w celu wzmocnienia bufora chroniącego giganta przed potencjalnymi problemami finansowymi.
Czytaj także: Czy nowe wymogi kapitałowe skłonią UBS do wyprowadzenia się ze Szwajcarii?
UBS jest „too big to fail”?
Swoje racje ma rząd, któremu nie po drodze z bankami „too big to fail” ratowanymi pieniędzmi podatników, ale ma też je bank wart zawsze tyle, ile pokazują jego dobre lub gorsze wskaźniki finansowe.
W trakcie kryzysu finansowego 2007-2009 UBS, zaangażowany ponad miarę w toksyczne amerykańskie kredyty hipoteczne, musiał trzymać w pogotowiu 50 mld ratunkowych dolarów od rządu. Było minęło, ale w pamięci pozostało.
W 2023 roku UBS przejął za ok. 3 mld franków szwajcarskich, tj. ułamek jego wcześniejszej wartości giełdowej, bank Credit Suisse (CS), ledwo dyszący w wyniku odpływu depozytów. Wszystkiego nie wiemy, ale zdaje się rząd bardziej zachęcał niż przymuszał UBS do tej akwizycji.
Z wizerunkowego punktu widzenia była konieczna, ponieważ klienci z całego świata przestali ufać CS, choć formalnie bank był wypłacalny. Stał się jednak bohaterem skandali i afer. Gdy te wyszły na światło dzienne, jego bardzo bogata klientela uznała, że nie zapewnia jej pieniądzom bezpieczeństwa, bo nie przestrzega bankowo-finansowej „etykiety”.
Przejęcie CS wyszło UBS na dobre. Miał miliony nowych klientów, dostał w schedzie jedną z największych platform zarządzania majątkiem i ok. 1,25 mld franków szwajcarskich nowych aktywów w zarządzaniu (AUM).
UBS raportował, że integracja przyniosła już ponad 10 mld dolarów oszczędności kosztowych, a bank umocnił się na pozycji największego w świecie zarządcy majątku zamożnych ludzi.
I tu dochodzimy do sedna. Władze Szwajcarii obliczyły, że UBS jest za duży w relacji do jego kapitałów i że trzeba je powiększyć o rzeczone 16 mld dolarów. Bank się wzbrania, ponieważ źródłem dodatkowego kapitału może być wyłącznie zysk lub nowe pieniądze z emisji nowych akcji.
UBS wobec żądań regulatora podwyższenia kapitału o 16 mld dolarów
Obie ewentualności są bardzo niekorzystne. W dzisiejszych realiach 16 mld dol. to równowartość zysku netto z dobrze ponad dwóch lat harówki bankierów, a emisja akcji nie dość, że kosztowna, to rozwadnia akcjonariat ze szkodą dla obecnych posiadaczy walorów banku.
Można też skarleć, zmniejszając liczbę kredytów lub sprzedając część działalności, co sprawi, że potrzeba dokapitalizowania zniknie. Ale jaki zarząd odważyłby się na coś takiego, gdy bank trzyma ma się dobrze i mocno?
Byłyby też konsekwencje wskaźnikowe zwiększenia kapitałów. Można je prześledzić na prostym przykładzie. Aktywa wynoszą np. 1000 mld dol., kapitał 50 mld dol., zysk 10 mld dolarów. Zwrot z kapitału (ROE) wyniesie wówczas (10/50) x 100, czyli świetne 20 proc.
Gdy w wyniku żądań regulatora bank podniesie kapitał do 80 mld dolarów bez zmiany rozmiarów działalności i zysków, to ROE istotnie spadnie, jako że 10/80 = 12,5 procent.
Wyprowadzka zbyt kosztowna dla reputacji i wielu sektorów gospodarki?
Dziś „wróżyła babka na dwoje”, chociaż scenariusz wyprowadzki banku ze Szwajcarii jest mało prawdopodobny.
Ucierpiałby prestiż i reputacja Szwajcarii jako wielkiego centrum finansowego, spadłyby wpływy podatkowe, obuchem dostałby sektor usług biznesowych w Zurychu i w całej Szwajcarii obsługujący UBS (kancelarie prawne, audytorzy, konsulting, usługi IT itd.).
Paradoksalnie, zmalałoby ryzyko państwa i to jest koronny argument regulatorów, którzy popierają alternatywę: albo mniejszy UBS w Szwajcarii, albo wielki jak teraz, ale z siedzibą za granicą.
Stanowisko nadzoru podzielane przez władze państwa jest mocno osadzone w historii Credit Suisse.
Wprawdzie w procesie przejęcia tego skruszałego giganta UBS nie skorzystał trzy lata temu z gwarancji rządowych na 9 mld franków i spłacił kredyty płynnościowe objęte gwarancjami, a budżet Konfederacji uzyskał ok. 200 mln franków z tytułu różnych opłat, to pamięć o wielkim niepokoju wokół losów CS nadal jest bardzo żywa. Dlatego władze chcą postawić na swoim.
Wydaje się, że UBS pozostanie jednak w domu i zwiększy kapitał, ponieważ wg niektórych ocen łączny koszt wyprowadzki ze Szwajcarii mógłby sięgnąć 10 mld dolarow.
Nie można wykluczyć, że w ramach kompromisu parlament zejdzie co nieco z kwoty 16 mld dol. podwyższenia kapitałów UBS lub rozciągnie operację na dłużej niż 7 lat, które leżą obecnie na stole.
The Wall Street Journal zacytował w tym kontekście profesora Stefana Legge z uniwersytetu w Sankt Gallen, wg którego trwa w sprawie UBS gra „w cykora”, czyli wyczekiwanie, kto pierwszy ustąpi.
Prof. Legge dodał jednak, że firmy są jak rośliny – można je przesadzać, ale kto wie, czy przyjmą się na nowej grządce.

Jan Cipiur, dziennikarz i redaktor z ponad 50-letnim stażem. Zaczynał w PAP, gdzie po 1989 r. stworzył pierwszą redakcję ekonomiczną. Twórca serwisów dla biznesu w agencji BOSS.
Obecnie publikuje m.in. w Obserwatorze Finansowym. Jest członkiem Towarzystwa Ekonomistów Polskich (TEP).