Prezes banku spółdzielczego w Sandomierzu o perspektywach zwiększenia akcji kredytowej

Prezes banku spółdzielczego w Sandomierzu o perspektywach zwiększenia akcji kredytowej
Adam Kościołek | Źródło: BANK.pl
Sadownicy to jest nasz priorytet i nasz główny klient, jeżeli chodzi o kredytowanie rolnictwa – mówił Adam Kościołek, prezes zarządu Banku Spółdzielczego w Sandomierzu w wywiadzie udzielnym BANK.pl podczas Strategicznej Szkoły Polskiego Sektora Bankowości Spółdzielczej.

Prezes banku spółdzielczego w Sandomierzu zwrócił uwagę na postępującą konsolidację gospodarstw rolnych w wyniku czego jednostkowe kredyty są zaciągane na coraz wyższe kwoty.

Branża sadownicza jest związana z ogromnym ryzykiem związanym z poziomem cen na owoce oraz z geopolityką.

Jak wskazywał Adam Kościołek  Sandomierszczyzna był jeszcze niedawno dostarczycielem owoców do Rosji i na Białoruś.

„Zamknięcie tych rynków kilka lat temu spowodowało nowe wyzwania związane ze zmianą struktury nasadzeń. Europa Zachodnia potrzebuje zupełnie innych gatunków jabłek, tak samo jak Północna Afryka” – mówił.

Ta sytuacja spowodowała wzrost zapotrzebowania branży sadowniczej na kredyty inwestycyjne konieczne do przeprowadzenia nasadzeń nowych odmian jabłoni.

Przybywa kredytów mieszkaniowych, ubywa kredytów dla mikrofirm

Dodał, że w innych segmentach produkcji rolnej zapotrzebowanie na kredyty inwestycyjne jest niskie.

Bank w Sandomierzu w tej sytuacji szuka nowych nisz rynkowych. Jak wskazał kredyty mieszkaniowe stają się coraz ważniejszym obszarem działania banku.

„Dzisiaj na przykładzie mojego banku mogę stwierdzić, że banki spółdzielcze potrafią wyławiać klienta lokalnego i finansować jego potrzeby mieszkaniowe, walcząc konkurencyjnie z bankami komercyjnymi, bo tak naprawdę nic nas nie różni, jeśli chodzi o ofertę. Z tą różnicą, że my jesteśmy bardziej elastyczni” – podkreślił.

Ważnym klientem Banku Spółdzielczego w Sandomierzu są samorządy – zaznaczył.

Na pytanie o kredytowanie mikro i małych przedsiębiorstw Adam Kościołek odpowiedział:

„Problem dzisiaj polega na tym, że w małych miastach typu Sandomierz, następuje powolny zanik małych przedsiębiorstw. Jeśli chodzi o handel, to praktycznie małe sklepy zniknęły. Dzisiaj sieci handlowe wyparły zupełnie z rynku małe sklepiki, te rodzinne biznesy. Rzemiosło praktycznie, powiedzmy szczerze, nie istnieje.”

Dodał, że pozostały jeszcze w regionie nieco większe firmy w branży drogowej.

Ojciec Mateusz już nie pomaga

Przyznał, że branża turystyczna jest klientem banku w Sandomierzu. W efekcie serialu „Ojciec Mateusz” emitowanym od 2008 roku zaczął się boom na budowę pensjonatów i restauracji.

„Dzisiaj problem polega na tym, że trzeba utrzymać tę substancję w sytuacji, kiedy wygasa fala turystyczna. Bo to jest jak z każdym biznesem; wejść na szczyt to jest jedno, ale zostać na tym szczycie to jest drugie” – zauważył. W konsekwencji rosną obawy branży turystycznej przed dalszym inwestowaniem.

Ciekawą branżą, która może być coraz bardziej znaczącym klientem banku jest winiarstwo. Wokół Sandomierza powstało w ostatnim czasie sporo winnic. To może mieć wpływ także na branżę turystyczną, bo coraz więcej osób utrzymuje się w regionie z enoturystyki.

„Dzisiaj wśród moich klientów są cztery duże winnice. Należy im życzyć, żeby ten rynek był coraz bardziej dynamiczny”.

Źródło: BANK.pl