Średniej wielkości samorządy wobec wyzwań inwestycyjnych

Średniej wielkości samorządy wobec wyzwań inwestycyjnych
Grzegorz Cichy | Źródło: BANK.pl
O tym czy mniejsze Jednostki Samorządu Terytorialnego będą więcej inwestowały niż w poprzednich latach rozmawialiśmy podczas Forum Bankowo-Samorządowego z Grzegorzem Cichym, Prezesem Unii Miasteczek Polskich, Burmistrzem Gminy i Miasta Proszowice.

Zdaniem Grzegorza Cichego możliwości inwestycyjne średniej wielkości samorządów są dość ograniczone, ponieważ gminy zmagają się z wydatkami bieżącymi zwłaszcza z kosztami oświaty. Wspomniał o środkach z KPO.

„Jesteśmy zbyt małymi miastami, zbyt małymi samorządami, żeby inwestować w transport szynowy, tramwaje, transport miejski. A z kolei jesteśmy zbyt bogaci, żeby dostać pieniądze z KPO np. na rozwój kanalizacji na obszarach wiejskich” – mówił.

Przyznał, że samorząd Gminy i Miasta Proszowice na drugi etap rewitalizacji Proszowic otrzyma 15 milionów 300 tys. zł z funduszy unijnych. Zaznaczył jednak, że nie wszystkie samorządy mogły z programu rewitalizacji skorzystać.

Stwierdził, że zmiana ustawy o dochodach JST poprawiła sytuację Proszowic.

„Ustabilizowała się nasza sytuacja finansowa, mamy wyższe dochody, ale też zmagamy się z depopulacją. Ubywa nam mieszkańców, czyli ubywa podatników, a więc nasza perspektywa dochodowa za kilka lat może być nieciekawa” – wyraził obawę.

Ważna rola burmistrzów i wójtów

Kolejnym problemem jest rosnąca presja płacowa wynikającą także ze wzrostu płacy minimalnej.
Urzędnicy, którzy zajmują się pozyskiwaniem środków, podatkami nie chcą zarabiać tyle samo, co personel pomocniczy obsługujący funkcjonowanie urzędu miasta.

Dodał jednak, że są samorządy kierowane przez zaradnych burmistrzów, którzy potrafią tak zwiększać inwestycje, aby nie zakłócać równowagi finansowej budżetów miasteczek, którymi rządzą.

„Pozyskują oni finansowanie ze wszelkich programów, i krajowych, i regionalnych, i norweskich, i szwajcarskich, skąd tylko się da ściągają środki do samorządu, żeby nie inwestować ze środków własnych” – wskazywał.

Grzegorz Cichy przyznał, że mniejsze JST mają problem z przyciąganiem kapitału prywatnego.

„Partnerstwo publiczno-prywatne jest rzadko w przez nas stosowane. Raczej liczymy na dotacje, ewentualnie na pożyczki, które są częściowo umarzalne np. z wojewódzkich funduszy, niż na programy partnerstwa publiczno-prywatnego, które są długoletnie i obarczone tym, że wejdzie czwarte P, czyli prokuratura, jak się żartuje na temat PPP” – mówił.

Potrzebna większa elastyczność banków w podejściu do JST

Wyraził nadzieję, że banki, które wykazują w tym momencie dużą nadpłynność uruchomią
programy dla mniejszych samorządów, dla ich spółek komunalnych, które nie zawsze mają odpowiednią historię kredytową i wysokie zyski.

Jego zdaniem w celu przeprowadzenia transformacji energetycznej w mniejszych samorządach byłoby ustalenie specjalnej niższej taryfy dla JST na odbieraną energię elektryczną.

Oszczędności uzyskane na zmniejszeniu zużycia energii pokryłyby koszty inwestycji w przejście np. z sodowego oświetlenia ulicznego na LED-owe i pozwoliłby na spłacanie rat kredytu uzyskanego na ten cel w banku.

Jego zdaniem zapotrzebowanie na inwestycje w formule ESCO (Energy Service Company) ze strony samorządów będzie coraz większe.

Źródło: BANK.pl