Wyzwania Bankowości: skutki regulacji prawnych dla banków, gospodarki i obywateli

Wyzwania Bankowości: skutki regulacji prawnych dla banków, gospodarki i obywateli
Źródło: BANK.pl
Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter
"Ekonomiczne, prawne i społeczne konsekwencje ustanowionych ram regulacyjnych działania polskiego systemu bankowego" pod tym tytułem w Akademii Leona Koźmińskiego odbyła się debata moderowana przez Krzysztofa Kalickiego, prof. ALK z Katedry Bankowości, Ubezpieczeń i Ryzyka.

W debacie uczestniczyli Bożena Graczyk, wiceprezes Zarządu w ING Banku Śląskim, dr hab. Krzysztof Koźmiński, partner w Jabłoński, Koźmiński i Wspólnicy Adwokaci i Radcowie Prawni, Marek Lusztyn, wiceprezes Zarządu ds. zarządzania ryzykiem w mBanku oraz Zbigniew Minda, prezes Zarządu w GPW Benchmark.

Nadmierna ochrona konsumenta?

Otwierając debatę prof. Krzysztof Kalicki wyraził niepokój związany z perspektywami, jakie rysują się obecnie przed sektorem bankowym.

Oczekuje się, że Polska w najbliższym czasie powinna zainwestować w gospodarkę około 350 mld euro, czyli biorąc pod uwagę inflację 1,6 bln złotych. I to w sytuacji kiedy nadal jeszcze 90% finansowania naszej gospodarki pochodzi z sektora bankowego.

Jak przyznał część środków otrzymamy z instytucji międzynarodowych, jednak takim inwestycjom jak: elektrownie atomowe, sieci energetyczne i inne wydatki infrastrukturalne powinny towarzyszyć inwestycje setek przedsiębiorstw, które również muszą być sfinansowane.

Dr Krzysztof Koźmiński mówił o tym do czego doprowadziła polityka nadmiernej ochrony konsumenta.

Jak stwierdził obecnie masowo w polskich sądach są rozpatrywane pozwy kredytobiorców, dotyczące wieloletnich umów kredytowych zawartych na duże sumy i – co więcej – w dużym stopniu spłaconych. Zdarza się, że kredytobiorca już po spłaceniu umowy kredytowej, czyli po rozliczeniu się z bankiem pozywa bank i dochodzi do uznania umowy kredytowej za nieważną.

Zwrócił również uwagę na trzy zjawiska, które wpływają linię orzecznictwa sądów.

Pierwsze to tak zwany automatyzm orzeczniczy – są stosowane „wzory”, według których sędziowie w sposób automatyczny rozstrzygają spory między bankami a ich klientami. Wynikać to może z nadmiernego obłożenia sądów tego typu sprawami i brakiem czasu na szczególnie wnikliwą analizę środków dowodowych, stanu faktycznego itd.

Kolejne zjawisko to sędziowie – kredytobiorcy frankowi, co może wpływać na sposób oceniania przez nich konkretnych spraw.

Trzecim zjawiskiem jest nieznajomość prawa Unii Europejskiej środowiska prawniczego. W jego opinii orzeczenia TSUE są bardzo różne i nie jest tak, że wpisują się w ścisłą, jednolitą, zawsze konsekwentną, spójną oraz racjonalną wykładnię.

Odnosząc się do postawy sędziów Krzysztof Kalicki mówił, że jeżeli sędzia uzasadnia, że kurs walutowy jest niemoralny, albo że bank swobodnie kształtuje kursy walut, oraz że spready walutowe muszą być regulowane, to jest to sprzeczne z mechaniką rynków walutowych, ich organizacją i z podstawową wiedzą na ich temat.

Czytaj także: Wyzwania Bankowości: co nakręca inflację?>>>

Kto nie dostanie kredytu?

Marek Lusztyn odniósł się do klauzul abuzywnych, które są specyficzne w kontekście prawa europejskiego. Przypomniał, że w polskim ustawodawstwie już ponad dekadę temu wprowadzono możliwość spłaty zobowiązania w walucie oryginalnej. Również umowa kredytowa, indeksowana lub denominowana w walucie obcej, to też nie jest umowa nienazwana w polskim prawie.

Zwrócił uwagę, że masowe uchylanie umów tzw. kredytów frankowych prowadzi do niekorzystnych skutków z punktu widzenia sprawiedliwości społecznej. Kredytobiorcy złotowi, którzy w tym samym czasie zaciągali kredyty złotowe co frankowicze, po wyrokach jakie zapadają w polskich sądach są postawieni w sytuacji gorszej niż kredytobiorcy frankowi.

Jak stwierdził scenariusze KNF i NBP mówią o 130 do 200 mld zł potencjalnych strat banków, wynikających z anulowania kredytów walutowych. To oznacza, że w takim sceanariuszu system bankowy w Polsce przestałby istnieć.

Nie tylko nie będzie nowego finansowania, ale banki nie będą mogły też utrzymać istniejącej akcji kredytowej. Co może oznaczać, że przedsiębiorca któremu kończy się jeden kredyt nie otrzyma kolejnego.

Na koniec 2021 roku, biorąc pod uwagę istotne współczynniki, polski sektor bankowy był trzecim najsłabszym w Unii Europejskiej.

Kosztowne i nietrafione wakacje kredytowe

O regulacjach związanych z wakacjami kredytowymi mówiła Bożena Graczyk. Jak przypomniała, sektor bankowy biorąc pod uwagę swoją odpowiedzialność i otwartość na wspieranie tych klientów, którzy mają rzeczywiste problemy finansowe pracował nad wspieraniem kredytobiorców, którzy w obliczu rosnących stóp procentowych nie są w stanie regulować swoich zobowiązań.

Natomiast wakacje kredytowe zaoferowano nie tylko kredytobiorcom, którzy mają wyższe miesięczne zobowiązania ze względu na to, że ich kredyty są ze stopą zmienną, ale także tym, którym raty nie wzrosły bo mają kredyty ze stałą stopą na 5 lat.

Jak dodała, z informacji, które docierają do Banku masowo z wakacji kredytowych korzystają ci klienci, którzy mają wysokie zarobki i wysoką zdolność kredytową i bez problemów mogą obsługiwać swoje zobowiązania kredytowe.

Konsekwencje wakacji kredytowych tak definiowanych będą bardzo wysokie. Po trzecim kwartale br. zanotowano 12 mld zł ubytku w wyniku finansowym banków na skutek wakacji kredytowych.

Krzysztof Kalicki uzupełnił, że wg szacunków „wakacyjne rozwiązanie” będzie kosztowało sektor bankowy 30 mld złotych.

Jak dodała Bożena Graczyk, jeśli połączyć wszystkie dodatkowe koszty i obciążenia banków w tym roku, to mówimy o obciążeniu jednorazowym na kwotę 25 mld złotych.

Krzysztof Koźmiński podkreślił między innymi, że nawet nie kilka, ale kilkanaście zasad i reguł konstytucyjnych narusza nowelizacja wprowadzająca tzw. wakacje kredytowe i nie są to tylko ogólne zasady dotyczące proporcjonalności, ochrony praw słusznie nabytych i zasad społecznej gospodarki rynkowej.

WIBOR i inne ryzyka

Marek Lusztyn zwrócił uwagę, że przed sektorem jeszcze są ryzyka prawne związane z reformą WIBOR oraz inne związane z niestabilnością systemu prawnego i regulacyjnego.

Zbigniew Minda przedstawił zagadnienia związane z zastąpieniem wskaźnika WIBOR i zgodnością tych działań z rozporządzeniem BMR regulującym funkcjonowanie wskaźników referencyjnych.

Odpowiadał na zarzuty, że WIBOR nie jest oparty na transakcjach tylko na kwotowaniach ‒ czy jak się mówi w przestrzeni medialnej ‒ deklaracjach banków. Jak stwierdził, GPW ma nadzieję, że w ciągu dwóch lat będzie możliwe płynne i „bezbolesne” odejście od WIBOR-u na rzecz nowego wskaźnika.

Uczestnicy debaty odpowiadali też na pytania zadawane przez uczestników Konferencji. Przypomniano, że kiedy banki zaczęły dyskutować z nadzorem o możliwości udzielania kredytów w walutach obcych, to ówczesny prezes UOKiK wypowiadał opinie, że wybór waluty kredytu jest prawem konsumenta, którego nie można zakazywać.

Prof. ALK dr hab. Tadeusz Winkler-Drews z Katedry Bankowości, Ubezpieczeń i Ryzyka Akademii Leona Koźmińskiego podsumowując Konferencję mówił, że najważniejsze banki centralne bardzo skutecznie próbują walczyć z inflacją, traktując to jako wielkie wyzwanie i do tego celu stosują zacieśnienie ilościowe oraz redukcję deficytu. Prowadzą restrykcyjną politykę pieniężną i fiskalną nawet kosztem rozwoju gospodarczego, a Polska nie chce się do tego przekonać, czy też zastosować.

Wspomniał także, że powodem ograniczenia inwestycji jest przede wszystkim niepewność, która się bierze z braku zaufania oraz opresyjność państwa, przejawiająca się w nieprzemyślanych regulacjach i w ustawodawstwie ad hoc, również w wysokich cenach nośników energii, relatywnie w stosunku do innych krajów Europy co jest spowodowane działaniami polityków .

Źródło: BANK.pl