Obligacje oszczędnościowe: dzień ostatniej szansy na dobrą inwestycję
Wygląda na to, że system sprzedaży elektronicznej nie wytrzymuje nawały zleceń zakupu. Ministerstwo Finansów zwiększa ofertę sprzedaży czterolatek dwu i półkrotnie.
Wygląda na to, że system sprzedaży elektronicznej nie wytrzymuje nawały zleceń zakupu. Ministerstwo Finansów zwiększa ofertę sprzedaży czterolatek dwu i półkrotnie.
Już wiadomo, że za kryzys gospodarczy zapłacą też ciułacze. Każdy, kto uwierzył rządowi i ekonomistom, ze trzeba oszczędzać zostanie ukarany – spadnie realna wartość jego odłożonych pieniędzy.
Jeszcze w lutym średnie oprocentowanie nowo zakładanych lokat wynosiło średnio 1,2%. Po dwóch obniżkach stóp procentowych coraz więcej jest ofert z oprocentowaniem niewiele wyższym od zera np. 0,2% lub nawet 0,01%.
Już drugi miesiąc z rzędu sprzedaż obligacji skarbowych wyraźnie przekroczyła magiczną granicę dwóch miliardów złotych. W marcu wynik może być przejściowo gorszy. Zagrożenie wirusem bez wątpienia przyspieszy jednak rewolucję technologiczną i skusi większą część klientów do zakupu papierów bez konieczności wychodzenia z domu – np. przez internet lub telefon.
Pokolenie obecnych 20- i 30-latków, a nawet 40-latków nie zaznało, albo nie pamięta inflacji. Jeszcze w roku 2000 wynosiła w skali roku 10,1%, w kolejnym 5,5%. I do tego poziomu nigdy nie wróciła. Obecny poziom 4,4 procent odnotowany w styczniu dla wielu może być dziwolągiem, jak nie przymierzając cielę o dwóch głowach
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów ostrzega przed wekslami inwestycyjnymi. Są one reklamowane jako atrakcyjna alternatywa dla lokat bankowych, ale mogą być ryzykowne dla osób oszczędzających.
Niemal 2,5 mld złotych – za taką kwotę Polacy kupili detaliczne obligacje skarbowe tylko w styczniu br. W ciągu zaledwie 31 dni sprzedano papiery o wartości większej niż w całym 2012 roku. Popyt był tak duży, że zabrakło najpopularniejszych obecnie „czterolatek” i jeszcze styczniu trzeba było stworzyć ich więcej.
Ile pieniędzy w 2020 roku trafi do uczelni wyższych w postaci obligacji Skarbu Państwa i w jaki sposób będzie je można wykorzystać mówi w rozmowie z aleBank.pl podczas Forum Akademicko-Gospodarczego prof. Sebastian Skuza, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
17,3 mld złotych – za taką kwotę Polacy kupili w 2019 roku detaliczne obligacje skarbowe. To rekord. Szczególną atencją cieszyły się obligacje indeksowane inflacją, w których Polacy upatrują jednego ze sposobów na utrzymanie wartości posiadanego majątku.
Niepewność na rynkach finansowych oraz niekorzystne tendencje w globalnej i polskiej gospodarce − to najbardziej prawdopodobny scenariusz w tym roku. Nie oznacza to jednak braku szans na osiąganie zysków z posiadanego kapitału. Podczas gdy najbardziej ostrożni będą zadowalać się ochroną oszczędności przed inflacją, bardziej aktywni mogą szukać szans na bezpieczne ich pomnożenie.
Ministerstwo Finansów zorganizuje 4-5 przetargów sprzedaży obligacji skarbowych w I kw. 2020 r., oferując papiery o łącznej wartości 17-27 mld zł, podał resort. Możliwe są także maksymalnie 2 przetargi zamiany obligacji, podano także.
Spada średni wiek nabywcy obligacji skarbowych, co choć częściowo można wiązać z rozszerzeniem programu 500+. Statystyki Ministerstwa Finansów potwierdzają bowiem, że bezpieczny zysk wybiera coraz więcej dwudziesto- i trzydziestolatków.
Tadeusz Kościński, który od kilku tygodni pełni funkcję ministra finansów, przedstawił dziwne i trochę niepokojące pomysły na zwiększenie dochodów budżetu i pobudzenie wzrostu gospodarczego.
Możliwość wygrania nawet miliona złotych to argument, który ma skusić Polaków do zakupu zupełnie nieoprocentowanych obligacji skarbowych. Nie ulega wątpliwości, że jeśli papiery te trafią do sprzedaży, to będą się cieszyły dużą popularnością – przewiduje HRE Investments.
Ucieczka przed inflacją to jeden z najważniejszych powodów, dla którego Polacy już od ponad pół roku co miesiąc kupują po kilkanaście milionów sztuk obligacji skarbowych. Największą popularnością cieszą się papiery czteroletnie chroniące nawet przed ponad 5-proc. inflacją. Od lipca na popularności wyraźnie zyskują też obligacje przeznaczone dla rodzin korzystających z programu 500+. To sugeruje, że nowi beneficjenci wsparcia mają większą skłonność do oszczędzania.
Rosnące ceny powodują, że Polacy jeszcze aktywniej szukają inwestycji, która uchroni ich oszczędności przed utratą siły nabywczej. To dlatego Minister Finansów może cieszyć się największą w historii sprzedażą detalicznych obligacji skarbowych. Na popularności szczególnie zyskują papiery czteroletnie chroniące nawet przed ponad 5-proc. inflacją.
Co jest niepokojące, to wciąż bardzo duża popularność obligacji trzymiesięcznych – 31% sprzedaży i dwuletnich – 21,4% sprzedaży. Ich dość niskie oprocentowanie, odpowiednio 1,5% i 2,1% w skali roku, powoduje, że większość inwestorów może na tych papierach.
Ponad 1,57 mld złotych – aż taką kwotę wydali Polacy na zakup detalicznych obligacji skarbowych ciągu zaledwie 31 dni lipca br. Do rekordu zabrakło mniej niż miliona złotych. Tak dobry wynik Minister Finansów zawdzięcza rosnącej inflacji i rachitycznemu oprocentowaniu lokat bankowych.
Według wstępnego szacunku GUS lipcowy wskaźnik inflacji wyniósł aż 2,9% r/r. Jednocześnie tąpnęło oprocentowanie lokat bankowych. Najnowsze dane NBP pokazują, że średnia stawka dla lokat zakładanych w czerwcu spadła do 1,41%, czyli niemal najniższego poziomu w historii (1,39%).
Prawie 1,6 mld złotych – tyle pieniędzy w ciągu zaledwie miesiąca zainwestowaliśmy w detaliczne obligacje skarbowe – wynika z najnowszego komunikatu Ministerstwa Finansów. Najlepszy wynik w historii zawdzięczamy obligacjom premiowym, które oprócz standardowego procentu dają też szanse na wygranie nagrody w kwocie od 10 złotych do 10 tysięcy złotych.