Dolar najdroższy od ponad roku
Słabe dane z Niemiec i bardzo mocne z USA wypchnęły w środę kurs USD/PLN do 3,2658 zł, najwyższego poziomu od ponad roku. To nie koniec rajdu dolara.
Słabe dane z Niemiec i bardzo mocne z USA wypchnęły w środę kurs USD/PLN do 3,2658 zł, najwyższego poziomu od ponad roku. To nie koniec rajdu dolara.
Nieoczekiwanie optymistyczne zakończenie wtorkowej sesji na Wall Street powinno pomóc dziś bykom na naszym kontynencie. Naszym indeksom dużych spółek powinny też pomóc silne zwyżki na rynkach surowcowych, szczególnie miedzi. Średnie firmy powinny poradzić sobie i bez tego.
Ubiegły tydzień przyniósł nam realizację najczarniejszego scenariusza dla rynku metali szlachetnych. Sytuacji nie poprawiły nawet gorsze od oczekiwań dane o zatrudnieniu w Stanach Zjednoczonych, będące dla Rezerwy Federalnej kluczową zmienną wobec planowanej podwyżki stóp procentowych.
Banki, postrzegane jako dbające o kondycję finansową właścicieli obsługiwanych kont, budują znacznie większe zaangażowanie klientów – wynika z najnowszych badań Gallupa1. W gronie konsumentów, którzy postrzegają swój bank jako dbający o ich finanse, aż 84% jest silnie zaangażowanych w relacje z bankiem, co przekłada się na większą liczbę zamawianych usług.
Miniony tydzień upłynął pod znakiem korekty ostatnich wzrostów na krajowym parkiecie. Słabe zachowanie polskich indeksów można tłumaczyć naturalną chęcią realizacji zysków przez inwestorów – od dołka z 8 sierpnia do zeszłego poniedziałku szeroki indeks WIG zyskał w sumie aż 10,1%. Naturalnie, najsłabszym segmentem był ten, który w ostatnim czasie zachowywał się najmocniej, czyli indeks WIG20. Zdecydowanie lepiej radziły sobie spółki o mniejszej kapitalizacji, skupione w indeksach WIG50 oraz WIG250.
Decydujący wpływ na sytuację na rynkach finansowych może mieć środowe posiedzenie amerykańskiej rezerwy federalnej. Co prawda nie są spodziewane żadne konkretne decyzje, poza kontynuacją ograniczania skupu obligacji, ale oczekuje się wskazówek dotyczących terminu pierwszej podwyżki stóp procentowych. Z kolei dla terminu i skali obniżania stóp przez naszą Radę Polityki Pieniężnej znaczenie może mieć poniedziałkowa publikacja danych o inflacji. Europa z zainteresowaniem oczekiwać będzie na wynik referendum w sprawie odłączenia się Szkocji od Wielkiej Brytanii.
Choć pierwsze dwa dni kończącego się tygodnia wyraźnie sygnalizowały wchodzenie amerykańskiego rynku akcji w fazę spadkowej korekty, kolejne sesje nie przyniosły jej pogłębienia. Powrót S&P500 w okolice 2000 punktów nie powinien jednak usypiać czujności. Emocje mogą rosnąć wraz ze zbliżaniem się środowego posiedzenia Fed.
Miniony tydzień z pewnością wywołał grymas niezadowolenia na twarzach bulionowych inwestorów. Nieoczekiwane zawieszenie broni na Ukrainie, a także drugi tydzień silnych wzrostów amerykańskiego dolara spowodowały zakończenie tygodnia wyraźnie pod kreską, zamykając piątkową sesję wynikiem $1269,40 za uncję złota.
Chór rynkowych proroków jest jak zwykle podzielony. Jedni sądzą, że hossa może jeszcze trwać, inni już widzą zbliżający się krach lub przynajmniej potężną korektę. Stara giełdowa reguła mówi, że większość nie ma racji. Dopóki więc nie ma większości, giełdy podążają swoim rytmem.
Wczorajszymi decyzjami Europejski Bank Centralny zaskoczył niemal wszystkich, co doprowadziło do dużych zmian przede wszystkim na rynku walutowym. Rodzi się więc pytanie co dalej?
Dziś między 12.00 a 13.00 Rada Polityki Pieniężnej ogłosi decyzję w sprawie stóp procentowych, zaś o 16.00 odbędzie się konferencja prezesa NBP Marka Belki i opublikowany zostanie komunikat RPP (więcej na kolejnej stronie). Również dziś rząd powinien przyjąć projekt budżetu. Na świecie dzień dość spokojny pod względem publikacji makro. O 11.00 pojawią się dane o sprzedaży detalicznej w strefie euro za lipiec (konsensus: -0,4 proc. mdm). O 16.00 dane o zamówieniach w przemyśle w USA za lipiec (konsensus: 11 proc. mdm). A o 20.00 publikacja Beżowej Księgi Fed, opisującej koniunkturę w najważniejszych regionach USA. Wszystkie te publikacja pozostaną raczej bez wielkiego wpływu na rynek.
W środę w oczekiwaniu na decyzję RPP złoty umacniał się względem euro. Jeszcze przed południem kurs EUR/PLN spadł poniżej 4,185. Wsparciem dla naszej waluty okazały się doniesienia o porozumieniu prezydenta Rosji i Ukrainy w sprawie zawieszenia broni we wschodniej części Ukrainy. Choć jak się później okazało obie strony konfliktu miały różne spojrzenie na wynik rozmów złoty nie oddał już zdobytych punktów.
Euro (EUR) spadło jeszcze niżej podczas wczorajszej sesji i osiągnęło nowe roczne minimum na poziomie 1.3109, po czym odbiło się do poziomu 1.3134 w stosunku do dolara amerykańskiego (USD). Kurs euro umacnia się, ponieważ Europejski Bank Centralny (ECB) rozważa wprowadzenie nowych środków stymulacyjnych w związku z poprawą amerykańskiej gospodarki i potencjalnym podniesieniem poziomu stóp procentowych przez Fed wcześniej, niż spekulowano.
Na rynku głównej pary walutowej wtorkowa sesja nadal nie przyniosła większych zaskoczeń, kurs EUR/USD praktycznie przez cały dzień oscylował w okolicach zamknięcia pierwszej sesji wrześniowej.
Inwestorzy prawdopodobnie będą wstrzymywać się z działaniami, do czasu gdy głos zabiorą banki centralne. Dziś decyzje w sprawie stóp procentowych będzie podejmowała Rada Polityki Pieniężnej. Obniżki raczej nie należy się spodziewać. Wieczorem Fed opublikuje Beżową Księgę, która „czytana” będzie w kontekście terminu zmiany polityki pieniężnej. Największe emocje może budzić czwartkowe posiedzenie EBC.
Miniony tydzień rozpoczęliśmy świętem w Wielkiej Brytanii, co stanowiło raczej słaby impuls dla handlu. Niemniej jednak temperatura na rynkach szybko rosła, jak tylko inwestorzy wspomnieli o ostatnich komentarzach dwóch czołowych bankierów: Janett Yellen z FED oraz Mario Draghiego z EBC.
Jednym z najbardziej istotnych wydarzeń w nadchodzącym tygodniu może być posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Nawet jeśli w jego trakcie nie dojdzie do podjęcia decyzji o obniżce stóp procentowych, powinny paść deklaracje w tej kwestii. Większość ekspertów jest przekonana, że w tym roku stopy pójdą w dół, być może nawet dwukrotnie.
Ze względu na niewielką liczbę publikacji makroekonomicznych, środowa sesja na światowym rynku finansowym upłynęła wyjątkowo spokojnie. Uwagę inwestorów po obu stronach Oceanu w dalszym ciągu przyciągały wiadomości na temat przyszłości polityki monetarnej Eurostrefy.
Z opublikowanych w zeszłym tygodniu statystyk jasno wynika, że mamy do czynienia ze spowolnieniem w polskiej gospodarce. Potwierdzenie tego faktu znajdziemy w danych z produkcji przemysłowej (lipcowy wzrost o 2,3% r/r) i produkcji budowlanej (wzrost zaledwie o 1,1% r/r). Sytuacja na rynku pracy poprawia się, co jest efektem dobrej koniunktury w minionym czasie, a nie odzwierciedleniem bieżącej. Dość oczywista jest także pogłębiająca się presja deflacyjna. Po opublikowaniu lipcowych danych o spadku cen konsumenckich o 0,2%, negatywną tendencję potwierdził także spadek cen w przemyśle o 2,0%. Presja deflacyjna zaczyna być w końcu zauważalna przez członków polskiego banku centralnego (NBP).
Koniec ostatniego tygodnia dał się bardzo mocno we znaki bulionowym inwestorom. Pocieszającym faktem jest to, iż w końcu ceny na rynkach metali szlachetnych, a w szczególności złota, nie były już głównie motywowane przez kolejne doniesienia zza wschodniej granicy, a do głosu doszły faktyczne dane oraz polityka gospodarcza największych państw świata. Na fali środowego wystąpienia przedstawicieli Rezerwy Federalnej oraz danych o produkcji w Stanach Zjednoczonych, złoty kruszec zakończył tydzień wyraźnie pod kreską, zamykając piątkową sesję na poziomie $1281,70 za uncję.