Kurs franka szwajcarskiego zbliża się do 4 zł

Kurs franka szwajcarskiego zbliża się do 4 zł
Fot. stock.adobe.com/Aquafoto
Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter
Inwestorzy odwracają się od walut uznawanych za ryzykowne, co skutkuje przeceną złotego. Zyskują za to „bezpieczne przystanie", takie jak frank, przez co kurs CHF/PLN osiągnął poziom najwyższy od wiosny 2017 r. Uczestnicy rynku walutowego obawiają się nasilenia globalnego spowolnienia gospodarczego. Najnowsze decyzje banków centralnych w Azji i Nowej Zelandii utwierdzają ich w przekonaniu, że ryzyko realizacji takiego scenariusza jest realne.

Inwestorzy odwracają się od walut uznawanych za ryzykowne, co skutkuje przeceną złotego #złoty #FrankSzwajcarski #CHF #PLN

Bieżący tydzień przyniósł osłabienie większości walut rynków wschodzących, co odbiło się wyraźnie na notowaniach złotego. Chęć lokowania kapitału w bezpiecznych aktywach i ucieczka od tych uznawanych za ryzykowne dała się odczuć przede wszystkim w cenach szwajcarskiego franka. W poniedziałek para CHF/PLN osiągnęła poziom 3,9760, najwyższy od kwietnia 2017 r., aby w kolejnych dniach ustabilizować się przy poziomach 2 grosze niższych. Kurs USD/PLN, po przetestowaniu poziomu 3,9000, stanowiącego 27-miesięczny szczyt, również skorygował ruch wzrostowy i znajduje się obecnie w okolicach poziomu 3,85. Korzystniej dla złotego przedstawiają się notowania euro i funta, co wynika ze słabości tych dwóch walut, związanej z obawami o spowolnienie gospodarcze w Strefie euro i rosnące prawdopodobieństwo „twardego brexitu”. Kurs EUR/PLN w perspektywie bieżącego roku jest wysoki, jednak w porównaniu z wcześniej wspomnianymi walutami, jest to poziom najwyższy od „zaledwie” pięciu i pół miesiąca. Z kolei GBP/PLN walczy o utrzymanie wsparcia w okolicach 4,68, a obecny poziom jest najniższym od marca 2018 r.

Czytaj także: Euro i dolar najdroższe od dwóch miesięcy, a frank szwajcarski od… dwóch lat >>>

Obawy o stan globalnej gospodarki

Nastroje na rynku walutowym w ciągu ostatniego tygodnia znacząco się zmieniły, a spekulacje związane z decyzjami Europejskiego Banku Centralnego i amerykańskiej Rezerwy Federalnej (Fed) ustąpiły miejsca obawom o stan globalnej gospodarki. Punktem zapalnym była decyzja prezydenta Donalda Trumpa o wprowadzeniu od września ceł na kolejne chińskie towary, przez co amerykańsko-chińska wojna handlowa wybuchła z jeszcze większą siłą. Relacje handlowe pomiędzy tymi krajami mogą się odbić na gospodarkach większości krajów na świecie, a w połączeniu ze słabszymi publikacjami makroekonomicznymi w Europie, tworzą podstawy do obaw, że efekty tych działań już zaczynają być widoczne. W tym kontekście ważne są wczorajsze decyzje z pozoru mało istotnych dla większości inwestorów w Europie banków centralnych Nowej Zelandii, Indii i Tajlandii. Wszystkie one zdecydowały się na większe od oczekiwań obniżki stóp procentowych, a Bank Rezerw Nowej Zelandii dodatkowo zapowiedział potencjalne, dalsze kroki, nie wykluczając wprowadzenia ujemnych kosztów kredytu. Takie deklaracje są dla inwestorów jednoznacznym sygnałem – spowolnienie gospodarcze staje się faktem i trzeba mu przeciwdziałać. Dodatkowo otoczenie „gołębich” banków centralnych zwiększa presję na najważniejsze z nich: Fed i EBC.

Czytaj także: Frank szwajcarski tak mocny w stosunku do złotego nie był od września 2018 r. Szansa na spadek kursu?

Zmienność na parze EUR/USD

Pokłosiem tej presji i rynkowych spekulacji jest zmienność na parze EUR/USD, która przekłada się na pozostałe rynki. Dziś kurs EUR/USD kształtuje się w okolicach 1,12, półtora procenta powyżej poniedziałkowego minimum. Widać więc, że wiara w kontynuację obniżek stóp procentowych w USA wzrasta. Scenariusz ten potwierdzają też pozycje inwestorów przeprowadzających transakcje na rynku Forex za pośrednictwem platformy CMC Markets. 57% procent z nich posiada obecnie na parze EUR/USD otwarte pozycje długie, czyli na wzrost euro. Jeżeli taka tendencja się utrzyma, może to w pewnym stopniu wspomóc notowania złotego.

Dzisiejsze kalendarium makroekonomiczne nie będzie obfitowało w istotne dla rynków publikacje. Warte uwagi są jedynie cotygodniowe dane na temat liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA.

Źródło: ISBnews