Bonusy dla pracowników i uposażenia prezesów banków z Wall Street

Bonusy dla pracowników i uposażenia prezesów banków z Wall Street
Fot. stock.adobe.com / magdal3na
Audytor stanu Nowy York Thomas DiNapoli oszacował, że średni bonus dla ludzi z Wall Street zajmujących się papierami wartościowymi (Treasuries, obligacje, akcje, fundusze itd.) wyniósł w 2025 roku niemal 247 tysięcy dolarów i był o 6 proc. wyższy niż w roku poprzednim.

Liderzy tego biznesu to BlackRock, Vanguard Group, Fidelity Investments, State Street, ale też banki inwestycyjne, w tym Goldman Sachs, Morgan Stanley, Bank of America, Citigroup…

Za ćwierć miliona dolarów można kupić w Stanach Zjednoczonych Porsche 911 w „podstawowym” wariancie. Bonusy, czyli roczne premie uznaniowe za wyniki stanowią ok. 42 proc. rocznych wynagrodzeń 198 000 osób zatrudnionych na Wall Street w tym biznesie i stanowią część pensji. Nietrudno policzyć, że przeciętne wynagrodzenie roczne wyniosło na głównej ulicy finansowej świata 505 677 dolarów.

Najmniejsze bonusy wypłacono w 2008 roku kiedy w wyniku kryzysu finansowego „bieda” zajrzała na Wall Street. Wyniosły wówczas przeciętnie, mikre jak na ten biznes, 100 tys. dolarów.

Zgodnie z regułą, że kryzysy są poprzedzane przez wielkie hossy, w ujęciu realnym, czyli po oczyszczeniu z inflacji, najwyższy przeciętny bonus wypłacono na Wall Street za 2006 roku.  Nominalnie wyniósł wtedy 178 tys. dolarów, a na dzisiejsze pieniądze ok. 280 tysięcy.

Banki i fundusze z Wall Street przeznaczyły w 2025 roku na bonusy 49,2 mld dolarów. Pula urosła przez rok o 9 proc. Jej wielkość jest w sporej mierze pochodną osiąganych przez firmy zysków. W 2025 roku były w biznesie instrumentów finansowych prowadzonym na Wall Street o 30 proc. wyższe niż w roku poprzednim i wyniosły aż 65,1 mld dolarów.

Prezesi z Wall Street wysoko wynagradzani, ale na warunkach LTIP

Zajmiemy się też bankierami. Zgodnie z zgłoszeniami regulacyjnymi przekazanymi do Security Exchange Commission, najwyższym wynagrodzeniem ucieszył się w 2025 roku szef Goldman Sachs David Solomon (47 mln dol.), drugi był Ted Pick z Morgan Stanley (45 mln dol.), a trzeci Jamie Dimon z JPMorganChase (43 mln dol.).

Na szóstej pozycji, z 40 milionami dolarów uplasował się Charlie Scharf z kalifornijskiego banku Wells Fargo, więc – co się chwali – różnice w czołówce są „kosmetyczne”.

W gotówce prezesi otrzymują „niewiele”, większą część ich wynagrodzeń stanowią akcje i opcje wyszczególnione w długoterminowym planie motywacyjnym (Long‑Term Incentive Plan), uzgadnianym z danym prezesem.

LTIP składa się najczęściej z (1) restricted stock units – RSU, czyli akcji przyznawanych,  ale „uwalnianych” dopiero po kilku latach, (2) z akcji przyznawanych tylko, jeśli firma osiągnie określone cele(performance stock units – PSU), (3) opcji na akcje, tj. prawa do zakupu akcji po ustalonej cenie. Niekiedy w umowach występują też długoterminowe premie gotówkowe.

W świetle obowiązków, odpowiedzialności, zachowania własnego wizerunku oraz na tle gigantycznych wynagrodzeń poza sektorem bankowym, łączne uposażenia prezesów olbrzymich banków amerykańskich nie powinny być przedmiotem zawiści.

Czytaj także: Pilne spotkanie CEO amerykańskich banków w sprawie nowego modelu AI

Kalendarz prezesa pęka w szwach

Na przykładzie kalendarza Jamie Dimona przedstawionego w jego w liście do akcjonariuszy opublikowanym w raporcie za 2025 rok można przyjrzeć się temu, co takiego – poza zwiększaniem aktywów (płynne aktywa 1464 mld dol. w ‘25), zapewnianiem zysków (57 mld dol.), przychylaniem bankowi politycznego nieba, analizowaniem warunków makro- i mikroekonomicznych – robi amerykański bankier, żeby otrzymywać swoje frukta.

Jamie Dimon przewodził 60. spośród ogółem setek sesji przywództwa i zwykłych spotkań z pracownikami, odbył 230 wizyt zagranicznych do 46 państw. W podróży był 145 dni.

JPMorganChase zorganizował w kraju i na świecie ponad 2900 spotkań z klientelą, uczestniczyło w nich ponad 440 000 osób. Prezes Dimon był na 250. z nich i każdemu przybyłemu ściskał rękę. Do listy dodał jeszcze autobusowe wyprawy członków kierownictwa po stanach, do oddziałów i centrów operacyjnych.

Narobił się i moim zdaniem zasłużył na te swoje kilka dziesiątków milionów.

Jan Cipiur
Jan Cipiur, dziennikarz i redaktor z ponad 40-letnim stażem. Zaczynał w PAP, gdzie po 1989 r. stworzył pierwszą redakcję ekonomiczną. Twórca serwisów dla biznesu w agencji BOSS. Obecnie publikuje m.in. w Obserwatorze Finansowym. Jest członkiem Towarzystwa Ekonomistów Polskich (TEP).
Źródło: Portal Finansowy BANK.pl