WIBOR spadł do historycznego minimum
Marże kredytów hipotecznych rosną, ale raty spadają i to znacznie. Jest to możliwe dzięki Radzie Polityki Pieniężnej, która cztery razy z kolei obniżyła stopy procentowe i niewykluczone, że to jeszcze nie koniec.
Marże kredytów hipotecznych rosną, ale raty spadają i to znacznie. Jest to możliwe dzięki Radzie Polityki Pieniężnej, która cztery razy z kolei obniżyła stopy procentowe i niewykluczone, że to jeszcze nie koniec.
Wczorajsze wypowiedzi głównych przedstawicieli instytucji finansowych na świecie, istotnie wpłynęły na notowania najpopularniejszych walut na rynku forex. Mario Draghi, szef EBC, przebywający z wizytą w Hiszpanii, znacząco poprawił nastroje inwestorów podkreślając postęp tego kraju w zakresie reform gospodarczych, jakie dokonały się tam od listopada 2011 roku. – „Hiszpania jest na dobrej drodze do uzdrowienia swojej gospodarki. Wsparcie dla banków już teraz pokazuje pozytywne efekty. Przyjedźcie i zobaczcie ten ogromny wysiłek!” – powiedział Draghi. Optymistyczna konstatacja prezesa ECB spowodowała spadek awersji do ryzyka i wzrost EURUSD o ponad 100 pipsów.
Dane dotyczące nie tylko polskiej, ale także europejskiej i amerykańskiej gospodarki są złe. Skala spowolnienia jest zaskakująco duża. Równie duże są nadzieje, że sytuacja szybko się poprawi. Są ku temu pewne przesłanki.
Brak danych ekonomicznych płynących ze światowych gospodarek, zazwyczaj skłania inwestorów oraz spekulantów do aktywnego poszukiwania tematów zastępczych. W przypadku wczorajszej sesji takim substytutem okazała się wypowiedź członka ECB, Jens’a Weidmanna.
Jak to często bywa, poniedziałek nie przyniósł większych zmian na giełdowym horyzoncie. Na głównych parkietach handel toczył się leniwie, a większe ruchy można było dostrzec jedynie w Atenach, Madrycie i Stambule.
Choć politycy ostatnio znów coraz częściej mówią walutowej wojnie, fachowcy uspakajają, że nic takiego nie ma miejsca. Duże wahania kursów walut są jednak faktem i to zjawisko może być źródłem kolejnej odsłony kryzysu na globalną skalę.
Obywatel Polski pracujący za granicą nie jest ulubionym klientem banków oferujących kredyty hipoteczne. Największą szansę na sfinansowanie zakupu mieszkania w kraju mają pracujący na umowę o pracę na terenie Unii Europejskiej, którzy zgromadzili kilkadziesiąt proc. wkładu własnego.
Dzień po polskim sukcesie w Brukseli, bo był to sukces ilościowy i jakościowy, zastanówmy się, co to oznacza dla każdego z nas. Zasłużone splendory nie staną się bowiem ani udziałem Premiera, ani jego ekipy, w tej liczbie koalicyjnego ministra rolnictwa, jeśli opozycja, a zwłaszcza eurodeputowani z Prawa i Sprawiedliwości, że wymienię tylko byłego sędziego, byłego Prezesa PSL, byłego Prezesa NIK-u, – dużo tych „byłych” – Janusza Wojciechowskiego, narzuci swoją narrację i ocenę wydarzeń.
Rada Polityki Pieniężnej po raz czwarty z kolei obniżyła stopy procentowe, co powinno poskutkować dalszym spadkiem rat kredytów hipotecznych w złotych.
Rok 2012 był na warszawskim parkiecie rekordowy pod względem stopy dywidendy. Obecny nie powinien być dużo gorszy. Szczęśliwcy mogą liczyć na sowite wypłaty, bijące na głowę lokaty bankowe.
Ponad 40-krotnie przeszacowano wartość programu pomocowego dla kredytobiorców, którzy w skutek kryzysu stracili pracę. Chętnych na bezzwrotną pożyczkę było jak na lekarstwo.
Spowolnienie gospodarcze mamy przeżyć przez konkurencyjny eksport, wewnętrzny popyt, oszczędności w sferze finansów publicznych i pobudzanie inwestycji. Wszystko z myślą o kolejnej perspektywie finansowej Unii Europejskiej na lata 2014-2020. Tymczasem wstrzymanie finansowania na poziomie nie mniejszym niż równowartość 16 mld. PLN, to wyzwanie co się zowie.
Choć od początku roku widoczna jest przewaga małych spółek nad szerokim rynkiem i indeksem tuzów, jest ona zbyt mała i trwa zbyt krótko, by być pewnym, że idzie hossa. Na potwierdzenie dobrej koniunktury trzeba jeszcze poczekać.
Średnia stopa zwrotu z 585 zakończonych w 2012 roku produktów strukturyzowanych wyniosła 1,44 proc. Najbardziej opłacało się mieć w portfelu struktury oparte na złocie. Więcej jasnych punktów na strukturyzowanym niebie nie zauważyliśmy.
Patrząc na rynki z szerokiej perspektywy, widzimy z jednej strony czekanie na spadkową korektę, z drugiej nieustające rekordy na Wall Street. Na naszym podwórku mamy czekanie na koniec spadkowej korekty i nowe rekordy oraz wyprzedaż papierów banków przez ich wiodących akcjonariuszy.
Jedną z przyczyn tak zwanych „wojen walutowych” jest polityka superniskich stóp procentowych i pompowanie taniego pieniądza w gospodarkę. Aktualnie nie oczekuje się, by ta polityka została zmieniona, co najmniej do momentu, gdy koniunktura na amerykańskim rynku pracy widocznie się nie poprawi. Federalny Komitet Otwartego Rynku (FOMC) będzie obradować, by w środę podać kolejne decyzje w sprawie stóp procentowych w USA.
Większość prognoz zakłada dobry rok dla indeksu naszych blue chips. Mają one szansę się sprawdzić, mimo iż patrząc na skład spółek z WIG20, można mieć wiele wątpliwości.
Kiedy w kolejnych trzech głosowaniach Sejm z rzadką konsekwencją wyrzucał do kosza trzy projekty przedłożeń dot. tzw. związków partnerskich miałem poczucie niesmaku i wstydu. Nie dlatego przecież, by sprawa nie budziła kontrowersji, a nawet konfliktów.
Po bardzo mocnym otwarciu roku i euforii po zawarciu częściowego porozumienia w sprawie amerykańskiego klifu fiskalnego, przyszedł czas na uspokojenie nastrojów i delikatną realizacje zysków.
Ostatnie miesiące pokazują, że można się spodziewać sporych zysków z inwestycji na rynkach wschodzących, choć jeszcze do niedawna nie było o nie łatwo i wielu graczy mogło się zniechęcić do egzotycznych przygód.