Brak porozumienia w US i gorszy sentyment na rynkach.
Koniec tygodnia rozbudził nadzieję na porozumienie w sprawie budżetu na rok 2014 w USA, gdzie od dwóch tygodniu administracja rządowa pozostaje zamknięta w związku z nieuchwaleniem budżetu.
Koniec tygodnia rozbudził nadzieję na porozumienie w sprawie budżetu na rok 2014 w USA, gdzie od dwóch tygodniu administracja rządowa pozostaje zamknięta w związku z nieuchwaleniem budżetu.
W ostatnich dniach największy wpływ na nastroje inwestorów ma zbliżający się dużymi krokami termin przekroczenia przez Stany Zjednoczone ustawowego limitu zadłużenia.
Politycy w USA rozmawiają nt. budżetu i limitu długu, ale zbliżenia stanowisk nie ma. Pytanie, czy przed 17 października zwycięży nadziej na kompromis „za pięć dwunasta”? Czy może jednak strach, że tego kompromisu na czas nie uda się wynegocjować?
W zeszłym tygodniu w zasadzie liczył się jeden temat na rynkach finansowych. Ten sam co w tygodniu poprzednim. Mianowicie paraliż amerykańskiej administracji, po tym jak do końca września Kongresowi USA nie udało się uchwalić budżetu na nowy rok fiskalny, jak również spekulacje ws. ustawowego limitu zadłużenia, który to limit ma zostać osiągnięty najpóźniej do 17 października. Inne tematy spadły na drugi plan lub przestawały się liczyć. Nie inaczej będzie w przyszłym tygodniu.
Choć od ostatniej obniżki stóp procentowych minęły niespełna trzy miesiące, już trwają dywagacje, kiedy może rozpocząć się ruch w przeciwnym kierunku.
Od przeszło 3 tygodni rynki akcyjne znajdują się w trendzie spadkowym natomiast rynek walutowy w trendzie horyzontalnym. Obawy i duże napięcie w kwestii budżetowej w USA nie pozwalają rynkom na kontynuowanie nadrzędnych trendów, aczkolwiek swoista korekta w mojej ocenie może się skończyć lada chwila. W mojej ocenie w obecnym strachu leży wartość, którą inwestorzy szukający ryzyka mogą wykorzystać.
Już za niecały tydzień – 17 października – Stany Zjednoczone przekroczą aktualny limit zadłużenia. Jeśli do tego czasu Kongres nie dojdzie do porozumienia w kwestii jego podwyższenia, Biały Dom będzie zmuszony ogłosić bankructwo.
Nadzieje na czasowe odsunięcie terminu osiągnięcia przez USA ustawowego limitu zadłużenia, a być może nawet na całkowite zakończenie kryzysu budżetowe, wspierają nastroje na rynkach globalnych.
Nadzieje na czasowe odsunięcie terminu osiągnięcia przez USA ustawowego limitu zadłużenia mogą w czwartek wspierać nastroje na rynkach finansowych. Pomagać będzie też nominacja Janet Yellen na nowego szefa Fed.
Wczorajszy dzień nie przyniósł przełomu w trwającym pacie fiskalnym w USA. Obserwując wypowiedzi amerykańskich polityków można postawić tezę, iż obecnie nie ma większych szans na szybkie porozumienie w sprawie budżetu na 2014 rok oraz na podniesienie limitu zadłużenia.
Ze względu na niewielką ilość publikacji, wtorkowa sesja na światowych rynkach finansowych upłynęła dosyć spokojnie. Uwagę inwestorów po obu stronach Oceanu przyciągnęły informacje napływające ze Stanów Zjednoczonych.
Silny spadek notowań EUR/USD, ale też i wzrost awersji do ryzyka po wczorajszej silnej wyprzedaży na Wall Street, ma negatywne konsekwencje dla złotego. Nie pomaga mu natomiast informacja o nominacji Janet Yellen na szefa Fed, co dziś nieco tonuje nienajlepsze nastroje na rynkach.
Zjawisko medialne, które od jakiegoś czasu pojawia się pod hasłem „czyszczenie BIK”, zawiera fałszywy przekaz, który polega na budowaniu wśród konsumentów przeświadczenia, że można usunąć negatywne wpisy w BIK, a co za tym idzie podwyższyć lub przywrócić zdolność kredytową.
Złoty przez większość dnia zyskiwał do głównych walut. Wsparciem dla niego był wzrost EUR/USD oraz podwyższenie przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) prognoz gospodarczych dla Polski. Nie zaszkodziły mu natomiast słabe dane z Niemiec. Osłabienie przyszło dopiero w końcówce notowań. Jego źródeł trzeba szukać na Wall Street.
Coraz częściej widuje się reklamy i ogłoszenia zawierające hasła: „Czyszczenie BIK” „Napraw historię kredytową” czy „Odzyskaj wiarygodność finansową”.
Złoty podobnie jak i inne waluty regionu, pozostaje pod wpływem rynków globalnych. Nastroje na tych rynkach są natomiast kształtowane przede wszystkim przez doniesienia z USA, gdzie trwają polityczne przepychanki wokół budżetu oraz podwyższenia ustawowego limitu długu.
Indeksy na głównych giełdach są bliskie rekordów, zaś notowania surowców rolnych znajdują się zaledwie 20-50 proc. wyżej niż w czasie dołka z 2009 r. Powszechny charakter trwających od dwóch lat spadków cen wskazuje, że nie chodziło tu o klęskę urodzaju, lecz skutki dekoniunktury gospodarczej. W ostatnich miesiącach sytuacja jednak wyraźnie się poprawia.
Poniedziałkowa sesja została zdominowana przez informacje napływające ze Starego Kontynentu. W październiku wartość indeksu Sentix, obrazującego zaufanie europejskich inwestorów, spadła do 6.1 pkt.
Dziś mamy kolejny dzień gdy amerykański rząd nie funkcjonuje w pełni. W związku z tym wiele istotnych danych z amerykańskiej gospodarki nie zostanie opublikowanych zgodnie z planem. Taką sytuacje mieliśmy już w miniony piątek gdy inwestorzy przeważnie oczekiwaliby na dane o zmianie zatrudnienia w sektorze pozarolniczym.
Ubiegły tydzień był bogaty w wydarzenia rynkowe. Polityczny pat w kongresie skutkujący brakiem uchwalenia ustawy budżetowej doprowadził do pierwszego od 17 lat zamknięciem administracji rządowej. W następstwie tych zdarzeń nie został opublikowany piątkowy raport na temat amerykańskiego rynku pracy. W opinii wielu analityków brak wrześniowych danych z rynku pracy oznacza przesunięcie prawdopodobieństwa pierwszego ograniczenia QE z października na listopad lub grudzień.