Złoty słabszy po długim weekendzie
Wtorkowy poranek przynosi osłabienie złotego w relacji do głównych walut. Euro jest najdroższe od miesiąca, a dolar testuje poziomy najwyższe od blisko dwóch miesięcy.
Wtorkowy poranek przynosi osłabienie złotego w relacji do głównych walut. Euro jest najdroższe od miesiąca, a dolar testuje poziomy najwyższe od blisko dwóch miesięcy.
Za nami tydzień pełen niespodzianek i zaskoczeń. Nie pierwszy w ostatnich miesiącach i prawdopodobnie nie ostatni. W sumie od września, gdy Fed nieoczekiwanie odsunął w czasie pierwsze cięcie wartości QE3, można było się do tej sytuacji przyzwyczaić. Tyle tylko, że wciąż trudno przejść nad takimi nagłymi zwrotami akcji do porządku dziennego.
Na podstawie danych publikowanych przez producentów samochodów takich jak VW, Renault oraz Open/Vauxhall można zaryzykować stwierdzenie, że eupejski sektor samochodowy w końcu wychodzi z dołka. Sytuacja poszczególnych producentów może być nadal skomplikowana i daleka od dynamicznego wzrostu, ale symptomy poprawy całej branży (średnio) są ewidentne.
Po trwającej niemal cztery lata stagnacji, WIG Banki odważniej ruszył w górę w drugiej połowie 2013 r. Choć pod względem skali zwyżki znajduje się dopiero na czwartym miejscu wśród indeksów branżowych, pojawiają się opinie, że najlepszy okres ma już za sobą. Jednak wiele wskazuje na to, że bankowe akcje mogą kontynuować hossę.
Obecny rok jak się okazuje jest wyśmienity dla amerykańskich akcji. Korzystają na tym również nowe oferty publiczne, których nie brakuje w tym roku. Twitter, czyli serwis do mikro – blogowania lub też „ćwierkania” również chce wykorzystać sprzyjającą koniunkturę na rynku i już dziś, 7 listopada akcje spółki zadebiutują na nowojorskim parkiecie.
Pomimo trwających od kilku dni spekulacji na temat możliwości poluzowania polityki monetarnej Unii Europejskiej, decyzja podjęta podczas wczorajszego posiedzenia ECB okazała się dla inwestorów dużym zaskoczeniem.
Rynek walutowy nie był przygotowany na cięcie stóp procentowych w strefie euro już na obecnym posiedzeniu ECB. Stąd gwałtowna wyprzedaż euro. Trend ten powinien być kontynuowany.
Wydarzeniem czwartku na rynku walutowym jest posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego. To co postanowi lub zapowie bank ukształtuje sentyment do wspólnej waluty w kolejnych tygodniach.
Podczas środowej sesji uwagę ekonomistów przyciągnęła publikacja indeksów usługowych PMI dla największych europejskich gospodarek. Lepsze od prognozowanych okazały się dane napływające zarówno z Niemiec (52.9 pkt), Francji (50.9 pkt), jak i całej Eurostrefy (51.6 pkt).
„Europejska gospodarka leci na jednym silniku, eksporcie. Drugi, popyt krajowy, jeszcze nie zaskoczył” – powiedział podczas wczorajszego wystąpienia Joerg Asmussen, członek zarządu ECB.
Środowy poranek przynosi lekkie umocnienie złotego. O tym na jakich poziomach zakończy on dzisiejsze notowania zdecydują nastroje na rynkach globalnych i wyniki posiedzenia RPP.
Pod względem liczby i wartości publicznych ofert akcji obecny rok jest najsłabszy od dziesięciu lat. Pierwsze, słabe dla giełdy półrocze, odstraszyło emitentów, drugie, znacznie lepsze, nie zdążyło ich zachęcić do przeprowadzania emisji lub sprzedaż akcji. Rynek pierwotny ruszy prawdopodobnie za kilka miesięcy.
Dzisiejsza sesja na azjatyckich parkietach przebiegała w stosunkowo spokojnych nastrojach, choć wyraźnie widać było niepewność inwestorów, która skutkowała znacznym zróżnicowaniem w notowaniach poszczególnych indeksów.
Wtorkowy poranek przynosi lekkie osłabienie złotego, po tym jak wczoraj wyraźnie umocnił się on do euro i dolara. Zmiany te są pochodną wahań na rynku eurodolara.
Opublikowane podczas wczorajszej sesji indeksy PMI dla największych europejskich gospodarek nie były dla inwestorów dużym zaskoczeniem. Mimo to, dobre dane napływające zza Odry, gdzie wartość tego wskaźnika wzrosła w październiku do 51.7 pkt, sprawiły, że po tygodniu znaczących spadków na głównej parze walutowej, kurs EUR/USD osiągnął wczoraj poziom 1.3524.
Za niska inflacja i rekordowe bezrobocie w Eurolandzie oraz zaskakująco dobre dane z USA z drugiej strony, stoją za ostatnią przeceną EUR/USD. O ataku na barierę 1,40 dolara możemy zapomnieć.
Koniec tygodnia na światowych rynkach finansowych upłynął pod znakiem dalszej przeceny eurodolara.
Potężny impuls monetarny ze strony Fed wystarczył do dynamicznego, ale nietrwałego wzrostu amerykańskiej gospodarki. Mimo kolejnych dawek pieniądza, nie reaguje ona jak należy. Sytuacja zaczyna przypominać tę z początku wieku. W obawie, by nie skończyło się podobnie, rezerwa federalna nieprędko zaryzykuje zacieśniając politykę pieniężną.
Wzrosty trwające od dłuższego czasu w USA bez wahania można nazwać hossą płynnościową.
Najważniejszym wydarzeniem wczorajszej sesji była publikacja raportu z posiedzenia FOMC. Zgodnie z oczekiwaniami ekonomistów, Fed podjął decyzję o kontynuowaniu dotychczasowej polityki monetarnej.