Dane o produkcji pomogą złotemu?
We wtorek w centrum uwagi znajdą się grudniowe dane o produkcji przemysłowej w Polsce. To one, obok nastrojów na rynkach globalnych, zdecydują o losach złotego.
We wtorek w centrum uwagi znajdą się grudniowe dane o produkcji przemysłowej w Polsce. To one, obok nastrojów na rynkach globalnych, zdecydują o losach złotego.
Wzrostowe odbicie na EUR/USD po przecenie w piątek stało się pretekstem do umocnienia złotego w relacji do euro i dolara. Sam handel odbywał się w spokojnej atmosferze, a dane opublikowane przez GUS nie wywołały emocji.
Poniedziałek jest dniem wolnym w USA. Amerykanie świętują Dzień Martina Luthera Kinga. Tradycyjnie już brak inwestorów z USA powinien przełożyć się na mniejsze obroty i mniejszą zmienność na rynku walutowym. Dotyczy to też złotego.
Miniony rok na Warszawskiej Papierów Wartościowych przyniósł spore zyski inwestorom lokującym w akcje małych oraz średnich spółek. Straty ponieśli inwestujący w blue-chips.
Od czasu publikacji comiesięcznych danych z amerykańskiego rynku pracy, uwagę inwestorów niezmiennie przyciągają wiadomości napływające zza Oceanu. Jak wynika z informacji opublikowanych w piątek, dynamika produkcji przemysłowej w Stanach Zjednoczonych wyniosła w ostatnim miesiącu 0.3% m/m, natomiast indeks uniwersytetu Michigan, obrazujący potencjał nabywczy konsumentów, spadł do 80.4 pkt w styczniu z 82.5 pkt w grudniu.
Wreszcie powiało optymizmem z warszawskiej giełdy. Wprawdzie dzisiejsza sesja zakończyła się spadkami indeksów, a WIG20 spadł poniżej psychologicznego poziomu 2400 pkt., ale wypracowana wcześniej przewaga przez byki wystarczy, żeby założyć zakończenie dwumiesięcznej tendencji spadkowej (efekt OFE i wyjście zagranicy) i oczekiwać przejście do tendencji wzrostowej. Oczywiście nie ma co liczyć na dynamiczne wzrosty. Raczej trzeba się przygotować najpierw na ubijanie przysłowiowego dna, a dopiero później na powolne wspinanie się indeksów. Niemniej jednak wydaje się, że jeżeli chodzi o tę połowę roku, to giełda w Warszawie najgorsze ma już za sobą.
Wśród inwestorów tematem numer jeden są wciąż działania i zapowiedzi Fed. Trudno się dziwić, bowiem od nich zależeć będzie w dużej mierze zachowanie rynków. Ekonomiści koncentrują się na ocenie wpływu dotychczasowych działań rezerwy federalnej na realną gospodarkę. Tymczasem kwestią najważniejszą wydaje się wpływ wycofywania się z luźnej polityki pieniężnej na sytuację w gospodarce.
Opublikowane podczas wczorajszej sesji dane były w większości zgodne z przewidywaniami analityków, co przyczyniło się do ograniczonej zmienności na rynku.
Eurodolar pozostaje na poziomie półrocznej linii trendu wzrostowego. Szanse na spadki i wzrosty kształtują się podobnie. Od tego kto wygra tę bitwę będzie zależało, czy wkrótce za euro zapłacimy 1,38, czy może 1,33 dolara.
Coraz słabsze dane docierające znad Sekwany, a także skandal obyczajowy w Pałacu Elizejskim sprawiły, że od kilku dni w centrum uwagi niezmiennie pozostaje Francois Hollande.
Czwartkowy poranek przynosi stabilizację EUR/USD po wczorajszym spadku. Zupełnie inaczej niż w przypadku AUD/USD. W reakcji na słabe nocne dane z australijskiego rynku pracy tamtejszy dolar spadł i jest najtańszy od sierpnia 2010 roku.
Spokojnie, to tylko korekta. Kangur to kolejny instrument, który w nowym roku notuje korektę długoterminowego trendu. Ten tydzień sprowadza jednak optymistów na ziemię i każe patrzeć ponownie na południe.
Skoro nawet w kręgach niektórych deweloperów pojawiły się wątpliwości o przydatności takiej formy wspierania nabywania pierwszego mieszkania to kto jeśli nie oni może być najbardziej usatysfakcjonowany z pojawienia się dopłat?
Złoty słabnie odreagowując swoją wczorajszą aprecjację. Impulsem do tego stał się spadek kursu eurodolara. Póki co ruch ten należy traktować jako korektę, przez co możliwe jest umocnienie polskiej waluty w końcówce tygodnia.
Podczas wczorajszej sesji uwagę inwestorów przyciągnęły wiadomości napływające ze Starego Kontynentu. Jak wynika z informacji opublikowanych przez Eurostat, dynamika produkcji przemysłowej w strefie euro wzrosła w listopadzie o 3% r/r oraz 1.8% m/m, co było najlepszym wynikiem od ostatnich trzech lat.
Francuska gospodarka, piąta pod względem wielkości na świecie i druga w Europie, znajduje się w łagodnej recesji. Rośnie zadłużenie, a deficyt budżetowy trzyma się wysokim poziomie. Próby wyrwania Francji z tego stanu nie dają większych rezultatów. Jej sytuacja jest niewiele lepsza niż Włoch, o których niespełna dwa lata temu mówiono, że mogą stać się bankrutem.
Japońska giełda zaliczyła dziś najgorszą od 5 miesięcy sesję – główny indeks tamtejszej giełdy, Nikkei225, stracił 3,08%. Już otwarcie rynku poniżej wsparcia, w luce cenowej z drugiej połowy grudnia, nie wróżyło nic dobrego. Kolejne godziny transakcyjne przynosiły dalsze pogłębianie się spadków, a strona popytowa nie miała zbyt wiele do powiedzenia.
Silne spadki na giełdach w Nowym Jorku i Tokio, i związane z tym pogorszenie klimatu inwestycyjnego oraz wzrost awersji do ryzyka będą we wtorek ciążyć złotemu. Jednak o tym na jakich poziomach zakończy on dzień zdecydują dane makroekonomiczne z Europy i USA, a także reakcja rynków akcji na publikowane dziś raporty kwartalne przez banki JPMorgan Chase i Wells Fargo.
Zgodnie z przewidywaniami ekonomistów, początek tygodnia na rynku walutowym nie przyniósł zbyt dużej zmienności.
Najnowsze analizy Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości wskazują na poprawę kondycji przedsiębiorstw oraz wzrost ich liczebności. W ciągu ostatniej dekady liczba powstałych podmiotów była większa niż zlikwidowanych. Tylko w roku 2012 zostało zarejestrowanych 518 tys. nowych firm, a tych, które zakończyły swoją działalność 311 tys.1