Jakie będą motory wzrostu polskiej gospodarki w kolejnych latach?
Robert Lidke: Mamy za sobą trzy dekady silnego rozwoju gospodarczego Polski. Wielu ekonomistów twierdzi, że dotychczasowe motory naszego wzrostu się wyczerpują. Co zdaniem Pana może napędzać naszą gospodarkę w kolejnych latach?
Jarosław Dąbrowski, członek zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego: Obecny poziom rozwoju naszego kraju to spektakularne osiągnięcie. W BGK odpowiadam m.in. za współpracę międzynarodową banku i inwestycje kapitałowe. Z tego powodu często jestem za granicą. Dopiero w kontekście międzynarodowym widać, jak wiele osiągnęliśmy.
W 1989 roku rozpoczęła się wielka rewolucja w naszej gospodarce. Wiemy, jaki był wtedy nasz punkt startu. Mieliśmy słabszą pozycję ekonomiczną niż Węgry, Czechy czy nawet Ukraina, o czym często zapominamy.
Przez 37 lat od rozpoczęcia transformacji w Polsce skala naszej gospodarki mierzona wysokością PKB zwiększyła się 16-krotnie. Patrząc kumulatywnie na wzrost naszego PKB przez te lata, osiągnęliśmy drugi wynik na świecie. Przed nami są tylko Chiny.
Wydaje się, że jednym z wielu istotnych czynników wzrostu naszego kraju były niskie koszty pracy.
Ja bym powiedział, że były trzy czynniki, które spowodowały ten spektakularny rozwój polskiej gospodarki. Pierwszym z nich była ciężka praca Polaków i nasza przedsiębiorczość. Nie mieliśmy zachodnich płac, a pracowaliśmy równie ciężko, a może nawet ciężej, co dawało nam przewagę konkurencyjną.
Drugim elementem była tania energia. Korzystaliśmy z energii pochodzącej z węgla, której ceny były niskie. Dzisiaj musimy mocno inwestować w odnawialne źródła energii, a jednocześnie ceny węgla znacznie wzrosły, co wynika nie tylko z kosztów ETS-ów i innych pośrednich elementów kosztotwórczych związanych z polityką Unii, ale także z mniejszej jego dostępności w Polsce.
Trzecim czynnikiem, który zdecydował o naszym sukcesie, był dostęp do taniego kapitału z zachodu, szczególnie z Europy. W tym kontekście ważne było przystąpienie naszego kraju do NATO, co zmniejszyło ryzyko geopolityczne Polski, a następnie nasze wejście do Unii Europejskiej. W efekcie uzyskaliśmy swobodny dostęp do rynku UE oraz do środków unijnych.
Pozostańmy przy tych trzech czynnikach naszego wzrostu. W Polsce koszty pracy rosną, ze względu na starzenie się społeczeństwa zaczyna brakować pracowników. Cena energii w Polsce należy do jednych z najwyższych w Europie, przez co spada konkurencyjność naszych firm. Stajemy się coraz bogatszym krajem – w związku z czym będzie trafiać do nas mniej środków unijnych i być może wkrótce staniemy się płatnikiem netto do budżetu Unii Europejskiej. Co zdaniem Pana powinniśmy zrobić, aby poprawić pozycję Polski w tych trzech obszarach: rynek pracy, energia, dostęp do źródeł finansowania gospodarki, w tym zwiększenia stopy inwestycji, która w przypadku naszego kraju jest jedną z najniższych w UE?
Odpowiedź na to pytanie zacznę od dobrej wiadomości.
W drugim kwartale tego roku (2026) w firmach zatrudniających powyżej 49 osób nakłady inwestycyjne wzrosły o 18,7% rok do roku, a w całym pierwszym półroczu 2026 roku inwestycje firm zwiększyły się o 13,7%.
Ale ten wzrost inwestycji dotyczy największych firm, w tym kontrolowanych przez państwo. Prywatne, mniejsze firmy nadal niechętnie podchodzą do inwestowania.
Taka jest też logika systemu – odbudowa inwestycji rozpoczyna się od sektora publicznego, od dużych firm mających zdolność inwestycyjną. Początek obecnej dekady był trudny: COVID, wojna na Ukrainie, inflacja. Różne problemy związane z absorpcją środków unijnych i z sytuacją polityczną w Polsce także wpływały na tempo wzrostu. Tak naprawdę dopiero w 2024 roku zaczęliśmy odbudowywać naszą dźwignię inwestycyjną.
Wielkie pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy udostępniamy w postaci kredytów i pożyczek polskim firmom i samorządom, także – co trzeba odnotować – uczelniom wyższym. Z samego KPO za pośrednictwem BGK trafiło do gospodarki 97 mld złotych. Pozostałe środki także wpływają do gospodarki.
To jest niezwykle silny impuls, który w połączeniu z rosnącym kredytowaniem przedsiębiorstw przez sektor bankowy daje efekt w postaci wzrostu gospodarczego. W drugim kwartale 2026 roku nasze PKB wzrosło o 3,9 procent.
Główne inwestycje z KPO mają miejsce w energetyce. Musimy obniżyć koszt produkcji energii i także zdywersyfikować tę produkcję poprzez rozwój OZE czy budowę elektrowni jądrowej, również mniejszych elektrowni z reaktorami typu SMR.
Kolejny obszar koniecznych inwestycji to mówiąc w skrócie – cyfra i chmura. W tym centra danych.
Tania energia i technologie cyfrowe będą decydowały o efektywności pracy w Polsce. Kolejna rewolucja, która czeka polską gospodarkę, będzie oparta na sztucznej inteligencji, na robotyce, na taniej, efektywnie pobieranej ze środowiska energii, na cyfryzacji i innowacjach.
Jednocześnie konieczne jest kontynuowanie inwestycji w klasyczną infrastrukturę. Mam na myśli korytarze transportowe, porty, lotniska.
Problemy na rynku pracy może pomóc rozwiązać nie tylko technologia, ale także mądrze prowadzona polityka imigracyjna.
Raport BGK sprzed półtora roku wskazuje, że jeśli idzie o imigrację z bliskich nam kulturowo krajów, czyli z Ukrainy i z Białorusi, to jedna złotówka zainwestowana w świadczenia społeczne daje ponad 4 zł korzyści.
Imigranci wykonują nie tylko mniej skomplikowane prace. W ich gronie są również wysoko kwalifikowani specjaliści. Bardzo wielu informatyków z Białorusi i z Ukrainy pracuje w Polsce, na rzecz polskich firm lub też zagranicznych firm, które funkcjonują w naszym kraju.
Ważne jest także to, że Polska zachowała firmy przemysłowe, które w obecnych czasach mogą być podstawą do odbudowy naszych zdolności obronnych.
BGK mocno wspiera rozwój polskich zdolności obronnych, angażując się w finansowanie programu SAFE, a także w inwestycje w ramach funduszu Chrobry, które wzmacniają bezpieczeństwo kraju oraz potencjał technologiczny naszej gospodarki. Ważnym elementem tego zaangażowania są także inwestycje funduszu Vinci w spółki rozwijające technologie podwójnego zastosowania, w tym technologie kosmiczne.
Wobec tego jak finansować inwestycje właśnie w te sektory, które Pan wymienił i jaką rolę ma tu do spełnienia BGK?
Rola BGK w finansowaniu tych twardych, klasycznych inwestycji jest kluczowa. Jesteśmy głównym bankiem dystrybuującym środki unijne w obszarze długu w Polsce.
Udzielamy także gwarancji dla małych i średnich firm. W tym zakresie współpracuje z nami większość banków, w tym również banki spółdzielcze, których klientami są działający lokalnie przedsiębiorcy.
Oprócz dystrybucji 97 miliardów złotych z KPO, obsługujemy także program SAFE, którego pula to około 43 miliardy euro. W zakresie tego programu jesteśmy agentem rządu.
Jednak, aby sprostać wymogom rewolucji w polskiej gospodarce, o której mówiłem, BGK coraz mocniej angażuje się w finansowanie tzw. projektów „niebankowalnych”.
Pewnych przedsięwzięć banki nie finansują z uwagi na zbyt duże ryzyko ich kredytowania. Aby banki mogły działać bezpiecznie, muszą spełniać odpowiednie normy kapitałowe, także normy ostrożnościowe. To oznacza, że start-upy czy nawet wczesne scale-upy, które rosną szybciej niż budują kapitał, muszą być finansowane w inny sposób.
I tutaj BGK i PFR są niezastępowalne. PFR jest naszym bardzo ważnym partnerem, z którym współtworzymy instrumenty finansowania kapitałowego innowacyjnych przedsięwzięć.
PFR specjalizuje się przede wszystkim w finansowaniu projektów Venture Capital przy pomocy narzędzi, którymi dysponuje PFR Ventures -największa tego typu instytucja w Europie Środkowo-Wschodniej.
BGK weszło na rynek finansowania kapitałowego kilka lat temu. Mamy w BGK własny fundusz inwestycyjny Vinci. Używamy tego wehikułu do inwestowania w projekty, które do tej pory były trudne do finansowania w Polsce przez inne fundusze, bo ich strategia inwestycyjna nie obejmowała na przykład projektów dual use czy projektów z branży kosmicznej, lub też związanych ze sztuczną inteligencją.
Fundusz Vinci posiada ponad miliard złotych kapitału i w ostatnie półtora roku dokonał około dziesięciu inwestycji. Docelowo ma być ich około dwadzieścia-trzydzieści, zależnie od wysokości poszczególnych transakcji.
Zrealizowane inwestycje dotyczyły AI, robotyki, przemysłu kosmicznego. Przykładowo zainwestowaliśmy 40 mln zł w ElevenLabs, globalnego lidera w obszarze audio AI, stając się akcjonariuszem tej spółki. Jesteśmy inwestorem ICEYE, polsko-fińskiej spółki będącej światowym liderem technologii satelitarnych SAR.
Przez fundusz Vinci weszliśmy także kapitałowo do spółki z sektora spacetech Sybilla Technologies, a także jesteśmy udziałowcem Intelliseq, polskiego start-upu tworzącego oprogramowanie do interpretacji ludzkiego genomu.
Zainwestowaliśmy w polską firmę SR Robotics, która rozwija roboty o podwójnym przeznaczeniu (dual use), do wykorzystywania zarówno w sektorze cywilnym, jak i obronnym, a także w spółkę Fluence Technology, producenta ultraszybkich, niezwykle precyzyjnych laserów.
Czy przy tak szerokim zaangażowaniu BGK i PFR pozostaje jeszcze na rynku miejsce dla prywatnych funduszy inwestycyjnych, które chciałyby inwestować w ryzykowne, ale jednocześnie bardziej dochodowe projekty?Wiadomo, że na nieoprocentowanych rachunkach bankowych Polacy mają ponad półtora biliona złotych. Nawet gdyby znikomy odsetek tych środków trafił do tego typu funduszy byłoby to korzystne dla gospodarki i potencjalnie dla inwestorów.
Chciałbym zaznaczyć, że nasze działania sprzyjają budowie ekosystemu funduszy inwestycyjnych działających w Polsce, szczególnie w obszarze venture, growth equity, a także private equity.
Obecność środków publicznych w różnego rodzaju spółkach wzrostowych, czy to za pośrednictwem PFR, BGK, Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego, czy Europejskiego Banku Inwestycyjnego zachęca prywatne fundusze do wspólnego inwestowanie w tego typu projekty. Nie chodzi nam o to, żeby zastępować kapitał prywatny – chyba, że jest to niezbędne – ale o to, żeby go mobilizować. Natomiast jeśli chodzi o te półtora biliona złotych, o których Pan mówi, to jest powiedziałbym taka polska kopalnia złota.
Ogłoszony przez ministra Andrzeja Domańskiego projekt Osobistych Kont Inwestycyjnych to bardzo dobry kierunek. Powinniśmy budować kulturę inwestycji z kapitału, nie tylko z długu. Tak jest w rozwiniętych gospodarkach i na dojrzałych rynkach finansowych.
Powtórzę – naszym celem jest budowa ekosystemu funduszy inwestycyjnych i takie programy jak Future Tech Poland oraz cała inicjatywa Innovate Poland mają służyć zwiększeniu liczby możliwości inwestycyjnych.
Future Tech Poland (FTP) to wspólna inicjatywa Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) i Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego (EFI), której celem jest zwiększenie dostępności kapitału dla innowacyjnych spółek technologicznych. Program działa w formule funduszu funduszy, inwestując w fundusze venture capital i venture debt wspierające przedsiębiorstwa w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej. W dyspozycji FTP jest 1,5 mld zł. Szacuje się, że dzięki efektowi dźwigni inwestycyjnej do sektora nowych technologii może trafić nawet około 5 mld zł, wspierając 150-200 spółek. W portfelu FTP znajdują się już m.in. fundusze inwestujące w obszary takie jak sztuczna inteligencja, cyberbezpieczeństwo, technologie kosmiczne, medyczne i rozwiązania dual-use.
Chodzi także o dopraszanie do inwestycji kapitału prywatnego. Dobrym tego przykładem jest PZU, które dysponuje długoterminowym kapitałem, szczególnie w obszarze ubezpieczeń na życie. PZU jest jednym z naszych partnerów, obok PFR-u, w programie Innovate Poland.
O podobnym zaangażowaniu rozmawiamy z sektorem bankowym. W krajach europejskich i USA banki uczestniczą w projektach o wyższym poziomie ryzyka inwestycyjnego. Dzieje się to także w Europie Centralnej, np. w Chorwacji i w Czechach. Upowszechniają się tam inwestycje w fundusze typu Venture Capital i Private Equity.
I jeszcze przykład z Austrii, gdzie jeden z wiodących banków, obecny również w Polsce, posiada ofertę w zakresie funduszy inwestycyjnych. Grupa inwestuje bezpośrednio i poprzez fundusze funduszy na rynku Venture Capital i Private Equity, oferując jednocześnie tego typu produkty w swoich oddziałach, między innymi w Czechach.
Uważam, że wielu Polaków nie zadowala się zyskami pochodzącymi z lokat bankowych i szuka – i będzie szukać – inwestycji o wyższej stopie zwrotu przy zrównoważonym poziomie ryzyka.
Widać już w kilku polskich bankach projekty, które są bardzo dynamiczne, otwarte pod kątem uwzględnienia inwestycji kapitałowych także w obszary, które dla klienta banku do tej pory były niekoniecznie zrozumiałe i akceptowalne.
Inwestycje państwowe plus inwestycje ze środków prywatnych, leżących na rachunkach bankowych czy po prostu w domach, to duża szansa dla Polski, która potrzebuje kapitału do dalszego rozwoju.
Przypominam, że w następnej perspektywie unijnej nie będziemy tak jak do tej pory uprzywilejowanym odbiorcą kapitału ze środków UE. Musimy siebie wymyślić na nowo w obszarze finansowania rozwoju, szczególnie nowej ekonomii.
Innovate PL to wspólna inicjatywa BGK, PFR i PZU. Celem programu inwestycyjnego jest wzmocnienie polskiego rynku kapitałowego oraz zwiększenie dostępności finansowania dla innowacyjnych przedsiębiorstw znajdujących się na etapie wzrostu i skalowania działalności. Program ma ograniczać lukę finansową utrudniającą rozwój firm technologicznych i innowacyjnych, mobilizować kapitał prywatny oraz zwiększać skalę działania funduszy inwestycyjnych. Środki kierowane są do funduszy venture capital, private equity i private debt inwestujących w przedsiębiorstwa aktywne na rynku polskim lub silnie związane z Polską. Całkowita wartość inicjatywy to 2,5 mld zł, z czego planowane zaangażowanie BGK w program wynosi ok. 1 mld zł. Formuła Innovate PL jest otwarta na kolejnych inwestorów co pozwoli zwiększyć skalę działania.
Mówił Pan o inwestycjach kapitałowych opartych o kapitał państwowy, również pochodzący z EFI i EBI, a także angażujących krajowy prywatny kapitał. A co z prywatnym kapitałem zagranicznym – czy w jego przyciąganiu do Polski ma też swój udział BGK?
Właśnie to robimy. Mamy strategię zapraszania do Polski liczących się funduszy międzynarodowych po to, żeby ten rynek rozszerzać i pogłębiać. Polska powinna mieć dostęp do rynków światowych, do kapitału międzynarodowego, do know-how z innych rynków.
Należy dopuszczać kapitał zagraniczny do naszych inwestycji nawet w sytuacji, kiedy będziemy mieli udziały mniejszościowe w danej spółce, bo za tym idzie know-how, kompetencje i relacje rynkowe.
Jest takie słynne powiedzenie, że lepiej mieć 50% w miliardzie niż 100% w milionie.
Zaprosiliśmy do inwestycji kilka znaczących funduszy międzynarodowych, sami inwestując w spółki rozwojowe. Tworzymy w ten sposób zachęty dla zagranicznego kapitału do wchodzenia do Polski. Z doświadczenia wiem, że jeżeli już ktoś wejdzie do Polski i zrobi to dobrze, to tu zostaje i jest zadowolony z efektów.
Mogę podać przykłady naszych inwestycji dokonanych wspólnie z kapitałem międzynarodowym. Jednym z nich jest Eiffel Transition Infrastructure, który wspiera projekty infrastrukturalne w obszarze energetyki odnawialnej w krajach Unii Europejskiej.
Inny przykład to SWEN Impact Fund for Transition 3, paneuropejski fundusz biometanowy, w który zainwestowaliśmy 25 mln euro. To również rosnący i nowy rynek.
Także z kapitałem międzynarodowym (EFI i banki rozwoju z Europy Centralnej) działamy w Funduszu Trójmorza, który inwestuje w zaawansowane technologicznie projekty związane z infrastrukturą energetyczną, transportową, a także cyfrową.
Zainwestowaliśmy razem z EFI w paneuropejski fundusz PIMCO European Data Centre Opportunity Fund (PIMCO EDCOF), który buduje w Europie centra danych. Jedno z nich powstanie pod Warszawą.
Myślimy o takich funduszach, które mogą przynieść do Polski kapitał i know-how, a także międzynarodowe relacje, szczególnie w obszarach dotychczas mniej rozwiniętych w Polsce (energia, AI, kosmos, robotyka, biotechnologia).
Chcemy, aby w ramach tych inwestycji główne procesy biznesowe były realizowane w Polsce, aby tu powstawały biura firm, aby byli zatrudniani polscy specjaliści. W ten sposób rozbudowujemy ekosystem funduszy inwestycyjnych w naszym kraju.
Naszym partnerem są najczęściej średniej wielkości fundusze, które rosną i dla których Polska jest istotnym rynkiem, a my – ważnym współinwestorem. Staramy się również budować w BGK kompetencję regionalną, dlatego że Europa Centralna jest naszym, lecz skomplikowanym regionem. Rozciąga się od Estonii po Albanię – 15 krajów, 4 religie, do tego 8 różnych walut. Ale to jest nasz region.
W tym regionie Polska, z pozycji powiedziałbym uboższego krewnego – urosła do roli lidera, który stabilizuje rozwój gospodarczy całej Europy Centralnej.
To jest właśnie powód, dla którego z EFI i innymi partnerami tworzymy fundusze inwestycyjne w formatach regionalnych.
Chcielibyśmy, aby Warszawa była głównym hubem inwestycyjnym i finansowym w Europie Centralnej. Aby polscy przedsiębiorcy – innowatorzy nie szukali kapitału za granicą, tak jak to zrobił Rafał Modrzewski, który rozpoczął budowę swojej firmy ICEYE w Helsinkach, a nie w Warszawie.
Chcemy raczej, aby tym razem jakiś genialny informatyk na przykład z Sofii przyjechał do Warszawy i z polskimi funduszami oraz partnerami zrobił świetny regionalny, a może globalny biznes z Warszawy.
Czytaj także: Blisko 7 mld zł dla polskich firm dzięki gwarancjom InvestEU i środkom z KPO

Robert Lidke, redaktor naczelny portalu BANK.pl, współtwórca pierwszego magazynu biznesowego w polskich mediach elektronicznych – Radio Biznes, nadawanego w radiowej Jedynce od jesieni 1989 r. Inicjator utworzenia i szef portalu ekonomicznego Polskiego Radia gospodarka.polskieradio.pl, były redaktor naczelny Naczelnej Redakcji Gospodarczej Polskiego Radia, ostatni redaktor naczelny Gazety Prawnej przed jej połączeniem z Dziennikiem.