Bank Światowy o długoterminowych zagrożeniach dla polskiego wzrostu gospodarczego
Polska pozostaje jedną z relatywnie najszybciej rozwijających się gospodarek Europy Środkowej, ale w kolejnych latach coraz wyraźniej będzie zmieniać się charakter ograniczeń dla wzrostu. Najnowsza edycja raportu Banku Światowego „Europe & Central Asia Economic Update – Making AI Work: Jobs, Firms, and Productivity” pokazuje, że dziś polską gospodarkę nadal wspierają konsumpcja, wysokie wydatki publiczne i inwestycje finansowane ze środków unijnych.
Jednocześnie jednak coraz większego znaczenia nabierają czynniki strukturalne: kurcząca się podaż pracy, starzenie się ludności, niedobory pracowników oraz relacja pomiędzy wzrostem wynagrodzeń a produktywnością.
Z punktu widzenia Polski właśnie produktywność może stać się jednym z kluczowych ograniczeń wzrostu w kolejnych latach, bowiem jeśli liczba pracowników będzie stopniowo maleć, gospodarka nie będzie mogła w takim stopniu jak wcześniej opierać wzrostu na zwiększaniu zatrudnienia.
Coraz więcej będzie więc zależało od tego, ile wartości dodanej jest w stanie wytworzyć jeden pracownik. W tym sensie produktywność przestaje być technicznym wskaźnikiem efektywności, a staje się jednym z podstawowych warunków utrzymania wzrostu dochodów i dalszej konwergencji gospodarczej.
Po 2026 r. słabnie impuls ze środków unijnych
Bank Światowy ocenia, że w 2026 r. wzrost PKB Polski wyniesie 3,6%, tyle samo co rok wcześniej. To wynik wyraźnie lepszy niż średnia dla Europy Środkowej, wynosząca 2,5%. Polska wyróżnia się także na tle słabszego otoczenia zewnętrznego: wzrost w regionie Europy i Azji Centralnej ma spowolnić do 2,2%, a po wyłączeniu Rosji – do 3,0%.
Relatywnie dobre wyniki Polski są dziś wspierane przez solidny popyt konsumpcyjny, wysokie wydatki publiczne i inwestycje, w tym nakłady na infrastrukturę oraz obronność. Bank Światowy zwraca uwagę, że Polska wyróżnia się pod względem odporności konsumpcji, podczas gdy w części państw regionu wzrost popytu gospodarstw domowych wyraźnie osłabł.
W dalszej perspektywie dynamika PKB Polski obniży się do 2,9% w 2027 roku i 2,7% w 2028 roku. Jedną z głównych przyczyn ma być zakończenie wypłat środków z Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności, a drugą – wolniejszy wzrost realnych wynagrodzeń i słabsza konsumpcja gospodarstw domowych.
To oznacza, że po zakończeniu obecnego cyklu inwestycyjnego coraz większego znaczenia nabierze pytanie o trwałe, krajowe źródła wzrostu. Jeżeli osłabnie impuls ze środków europejskich, a konsumpcja przestanie być tak silnym motorem koniunktury, większy ciężar przejmą inwestycje prywatne, innowacje i wzrost produktywności.
Czytaj także: Polska gospodarka relatywnie odporna na rosnące napięcia geopolityczne w opinii MFW
Coraz mniej pracowników, coraz większa presja na produktywność
Bank Światowy wskazuje, że niedobory pracowników stają się w regionie ECA problemem strukturalnym. Nie dotyczą już tylko wysoko wykwalifikowanych specjalistów, ale również budownictwa, przemysłu i transportu. W wielu państwach ich źródłem jest malejąca liczba osób w wieku produkcyjnym, starzenie się ludności, emigracja, niedopasowanie kwalifikacji i zbyt wolne tempo przekwalifikowania pracowników.
Polska należy do gospodarek, w których coraz większą rolę w łagodzeniu tych napięć odgrywa migracja zarobkowa. Bank Światowy wymienia Polskę (obok Kazachstanu i Rumunii) jako kraj coraz silniej wykorzystujący napływ pracowników z zagranicy do uzupełniania niedoborów podaży pracy. Jednocześnie jednak migracja nie rozwiązuje całego problemu demograficznego.
Raport zwraca również uwagę na ważne napięcie: w wielu gospodarkach regionu, w tym w Polsce, wzrost wynagrodzeń realnych w ostatnich latach przewyższał wzrost produktywności pracy. W krótkim okresie niedobór pracowników może wzmacniać pozycję zatrudnionych, sprzyjać wyższym płacom i podtrzymywać konsumpcję. Jeżeli jednak płace trwale rosną szybciej niż wydajność, pogarsza się konkurencyjność kosztowa przedsiębiorstw i zmniejsza przestrzeń do inwestycji.
Dla Polski jest to istotne również z punktu widzenia modelu wzrostu opartego w dużej mierze na integracji z europejskimi łańcuchami wartości i przewadze kosztowej – wzrost kosztów pracy szybszy niż wzrost produktywności stopniowo zmniejsza tę przewagę.
W tradycyjnym modelu wzrost gospodarczy może pochodzić z trzech podstawowych źródeł: większej liczby pracujących, większego zasobu kapitału lub większej produktywności.
W Polsce pierwszy z tych kanałów będzie stopniowo słabł. W warunkach starzenia się ludności i kurczącej się populacji w wieku produkcyjnym utrzymanie wzrostu PKB będzie więc wymagało większego wkładu dwóch pozostałych: inwestycji oraz wzrostu produktywności.
Dlatego Bank Światowy tak duży nacisk kładzie na rozwój umiejętności, absorpcję technologii, poprawę jakości zarządzania przedsiębiorstwami i większą mobilność pracy. Z tego punktu widzenia szczególnie interesujący jest główny temat tegorocznego raportu – sztuczna inteligencja.
Polska należy do krajów o najwyższej ekspozycji rynku pracy na AI
Według metodologii zastosowanej przez Bank Światowy około 14% miejsc pracy w Polsce charakteryzuje się wysoką ekspozycją na generatywną sztuczną inteligencję. To jeden z najwyższych wyników w analizowanej grupie państw ECA i wyraźnie powyżej średniej regionalnej wynoszącej około 9,7%.
Rys. Udział pracowników wykonujących zawody eksponowane na AI:

Źródło: Bank Światowy, Making AI Work: Jobs, Firms, and Productivity, październik 2026.
Bank Światowy wiąże ten rezultat ze strukturą polskiego rynku pracy: stosunkowo wysokim udziałem usług, zawodów specjalistycznych, biurowych i wiedzochłonnych. Wysoka ekspozycja nie oznacza jednak automatycznie wysokiego ryzyka utraty miejsc pracy.
Autorzy raportu wyraźnie rozróżniają możliwość automatyzacji zadań od likwidacji całych zawodów. W wielu przypadkach AI może zmieniać sposób wykonywania pracy, przejmować czynności rutynowe i zwiększać produktywność pracownika, zamiast całkowicie go zastępować.
W przypadku Polski ma to szczególne znaczenie. Gospodarka, która będzie dysponowała mniejszą liczbą pracowników, będzie potrzebowała właśnie takich technologii, które pozwalają tej samej liczbie zatrudnionych wytwarzać więcej.
Bank Światowy idzie tu jeszcze dalej. W scenariuszach pokazanych w raporcie, AI może częściowo łagodzić negatywne skutki spadku liczby ludności dla wzrostu gospodarczego. W wariancie, w którym sztuczna inteligencja działa jak pozytywny szok produktywności, część kosztów wynikających z pogarszającej się demografii może zostać przejściowo skompensowana.
W bardziej optymistycznym scenariuszu, w którym AI zwiększa również tempo tworzenia wiedzy i innowacji, efekt może mieć charakter bardziej trwały. Autorzy zastrzegają przy tym, że AI nie jest substytutem polityki demograficznej, lecz jednym z narzędzi łagodzących jej gospodarcze konsekwencje.
Duże polskie firmy szybko wdrażają AI
Punktem wyjścia Polski nie jest przy tym najgorszy. Wśród przedsiębiorstw zatrudniających co najmniej 250 osób z AI korzystało w 2025 r. aż 45,8% polskich firm – najwięcej spośród państw zachodniej części regionu ECA analizowanych w raporcie.
W całym regionie adopcja AI jest jednak bardzo silnie skorelowana z wielkością przedsiębiorstwa. Duże firmy wykorzystują ją znacznie częściej niż małe i średnie – właśnie tutaj może znajdować się jedno z największych wyzwań dla Polski.
Wzrost produktywności na poziomie całej gospodarki wymaga nie tylko obecności zaawansowanych technologicznie liderów, ale również ich dyfuzji do szerokiej grupy przedsiębiorstw. Jeżeli AI pozostanie przede wszystkim narzędziem największych firm, jej wpływ na produktywność całej gospodarki będzie ograniczony.
Raport Banku Światowego pokazuje zresztą, że sama adopcja technologii nie gwarantuje wzrostu wydajności. W wielu przedsiębiorstwach AI jest wykorzystywana głównie do relatywnie prostych zastosowań: przygotowywania dokumentów, obsługi klienta, wyszukiwania informacji czy wsparcia procesów back-office. Takie rozwiązania skracają czas wykonywania pojedynczych czynności, ale ich wpływ na produktywność całej firmy pozostaje często trudny do zmierzenia.
Znacznie większe korzyści osiągają przedsiębiorstwa, które potrafią przebudować procesy operacyjne, zintegrować dane i wykorzystać AI w podejmowaniu decyzji. Dlatego Bank Światowy wskazuje na kompetencje menedżerskie, jakość danych i zdolność do reorganizacji procesów jako równie istotne bariery jak dostęp do samej technologii.
Z polskiego punktu widzenia jest to szczególnie ważne rozróżnienie. O gospodarczym znaczeniu AI nie będzie świadczyła liczba licencji ani popularność narzędzi generatywnych, lecz ich wpływ na wartość dodaną przypadającą na jednego pracownika.
Polska znajduje się bowiem w sytuacji, w której wzrost produktywności będzie potrzebny jednocześnie z kilku powodów. Po pierwsze, z powodu demografii i stopniowego ograniczania podaży pracy. Po drugie, z powodu presji płacowej wynikającej z niedoboru pracowników. Po trzecie, z powodu potrzeby utrzymania konkurencyjności kosztowej wobec innych gospodarek europejskich i azjatyckich. Po czwarte wreszcie, z uwagi na stopniowe wygasanie części impulsów wzrostowych związanych z transferami unijnymi.
Bank Światowy zwraca uwagę, że główną barierą rozwoju AI w regionie nie musi być dostęp do samych modeli. Znaczenie mają przede wszystkim kompetencje, jakość danych, zdolność przedsiębiorstw do absorpcji technologii, koszt kapitału oraz dostęp do infrastruktury obliczeniowej. Dlatego rekomendacje raportu koncentrują się raczej na wspieraniu adopcji i adaptacji niż na budowie własnych dużych modeli AI.
Z perspektywy polskiej gospodarki jest to podejście szczególnie racjonalne. Jeżeli podstawowym problemem kolejnych lat będzie niedobór pracy, to celem powinno być zwiększenie produktywności możliwie szerokiej grupy przedsiębiorstw. Oznacza to nie tylko inwestycje w samą technologię, lecz również w cyfryzację procesów, szkolenia, kompetencje menedżerskie, organizację danych i zdolność pracowników do współpracy z nowymi narzędziami.
Polska wchodzi więc w okres, w którym relatywnie dobry wzrost gospodarczy może maskować coraz silniejsze ograniczenia strukturalne. W 2026 r. gospodarka nadal rośnie szybciej niż większość państw Europy Środkowej, ale w kolejnych latach słabnąć będzie impuls ze środków europejskich, a problemy demograficzne nie znikną.
Jeśli AI zostanie szeroko zaadaptowana przez przedsiębiorstwa i wykorzystana do realnej przebudowy procesów, może stać się jednym z narzędzi łagodzących skutki starzenia się ludności i spadku podaży pracy.
Jeśli jej zastosowanie pozostanie płytkie i skoncentrowane w największych firmach, efekt makroekonomiczny będzie znacznie mniejszy.

Agnieszka Nierodka – ekonomistka, doradca zarządu w Zespole Badań i Analiz Związku Banków Polskich. Specjalizuje się w zagadnieniach dotyczących rozwoju rynku hipotecznego i nieruchomości, refinansowania kredytów hipotecznych, ochrony konsumenta oraz prawa europejskiego. Posiada bogate doświadczenie jako prelegent i trener dla sektora bankowego i deweloperskiego oraz jako autorka publikacji na temat rozwoju bankowości hipotecznej i rynku listów zastawnych w Polsce i UE, ochrony konsumenta hipotecznego oraz efektywności obowiązków informacyjnych wobec konsumenta. Od ponad 15 lat zapewnia wsparcie w zakresie badań statystycznych i problemów legislacyjnych grupom roboczym przy Europejskiej Federacji Hipotecznej w Brukseli.