Rzecznik Finansowy proponuje bankom współpracę przy zwalczaniu fraudów i scamów
Michał Ziemiak przyznał, że obecnie cały ciężar ewentualnego zwrotu środków, które zostały wyprowadzone przez przestępców z rachunku klienta spoczywa na banku.
Jego zdaniem ciężar ten powinien być rozłożony także na inne podmioty.
Jak wskazywał – np. w Australii ustawodawca doszedł do wniosku, że w procesie przestępczym jest wykorzystywana infrastruktura telekomów oraz platform społecznościowych.
„Te podmioty powinny być brane pod uwagę w całym procesie odpowiedzialności za brak detekcji takiego przestępstwa” – zauważył Rzecznik Finansowy.
Kary i działania prewencyjne
Michał Ziemiak podkreślił, że w Australii przepisy pozwalają bankom w określonych sytuacjach na wystąpienie z regresem do telekomów, jeżeli te nie wykonały określonych obowiązków o charakterze prewencyjnym, czyli np. nie wprowadziły odpowiednich systemów wykrywania scamów za pomocą swojej infrastruktury telekomunikacyjnej.
To samo może dotyczyć operatorów platform społecznościowych eksponujących reklamy, których ostatecznym celem jest wyłudzenie pieniędzy od klienta banku.
Jak zauważył – tego typu rozwiązanie wprowadza odpowiedzialność finansową za udostępnianie swojej infrastruktury do nieuczciwych działań i jednocześnie przynosi efekt prewencyjny, bo w obawie przed zastosowaniem sankcji finansowych firmy telekomunikacyjne czy platformy społecznościowe mogą nie dopuszczać do pojawiania się w ich infrastrukturze przestępczych działań.
Czytaj także: Płatności w Europie i na świecie, czyli co łączy polski warzywniak z Copacabaną i pekińskim sprzedawcą sajgonek
Problem z platformami społecznościowymi
Rzecznik Finansowy zgodził się ze stwierdzeniem, że np. niektóre platformy społecznościowe czerpią korzyści z tego typu przestępczej aktywności.
Michał Ziemiak przyznał, że bez wspólnych działań w całej Unii Europejskiej trudno będzie spowodować, aby platformy społecznościowe przestały być nośnikami treści o charakterze oszukańczym.
Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że właścicielami tych platform są podmioty spoza Unii Europejskiej, co oznacza, że próby uregulowania ich działalności stają się kwestią także polityczną.