Spokojny poranek na GPW i złotym
Wtorkowy poranek przynosi niewielkie wahania zarówno na GPW, jak i na rodzimym rynku walutowym. Nastroje w kolejnych godzinach będą kształtowane głównie przez rynki globalne.
Wtorkowy poranek przynosi niewielkie wahania zarówno na GPW, jak i na rodzimym rynku walutowym. Nastroje w kolejnych godzinach będą kształtowane głównie przez rynki globalne.
Lekkie pogorszenie nastrojów na rynkach globalnych spycha w poniedziałek rano warszawskie indeksy oraz lekko osłabia złotego. Pierwsza połowa dnia na obu rynkach ma szansę upłynąć pod znakiem podaży. Dane z USA i zachowanie Wall Street zdecyduje natomiast o nastrojach po południu.
Welchowie o problemach we współczesnym biznesie, światowej konkurencji i jak najlepiej radzić sobie z kryzysem.
Nowa książka Welchów „Praktyczne MBA. Jak mądrze zaplanować karierę, stworzyć wspaniały zespół, zdynamizować wzrost i wygrać” to ich trzecia wspólna publikacja po bestsellerowym „Winning znaczy zwyciężać” (2005, wyd. Studio EMKA) i „Winning – odpowiedzi” (2006, wyd. Studio EMKA).
Warszawskie indeksy podążyły wreszcie bardziej ochoczo za rosnącymi silnie wskaźnikami głównych parkietów europejskich. W Nowym Jorku jednak już tak sielankowo nie było, co może być pewnym problemem w kontynuacji zwyżki.
Dzisiejsza sesja przebiega pod znakiem odczytów PMI dla gospodarek europejskich i amerykańskiej, a dodatkowo zostanie opublikowany raport ADP, czyli przedsmak piątkowych danych z rynku pracy Stanów Zjednoczonych. Wczorajsza sesja na Wall Street pokazała, że inwestorzy zza Oceanu mają coraz więcej problemów z utrzymaniem hossy.
Wydarzeniem weekendu były rozmowy przedstawicieli międzynarodowych pożyczkodawców z Grecją. Rozmowy upłynęły ponoć w dobrej atmosferze i były owocne, ale do ostatecznego porozumienia nadal nie doszło. Greckie reformy mają się skupić na lepszej egzekucji należności podatkowych, a także na walce z korupcją.
Ostatnia sesja tego tygodnia rozpoczyna się od wzrostów. Wczorajsza sesja na Wall Street przebiegała pod znakiem korekty środowego optymizmu, ale już sesja w Azji przyniosła solidne wzrosty. Shanghai Composite zyskiwał około 1%, natomiast japoński Nikkei225 zwiększył swoją wartość o około 0,5%.
Euforia na giełdzie we Frankfurcie nie budzi specjalnego zdziwienia. Tamtejsze byki mają silne wsparcie Mario Draghiego, więc mogą sobie pozwolić na wiele. Trudniej wyjaśnić powody radości ich amerykańskich kolegów, która już w środę może zostać poddana konfrontacji z szykującą się do utraty cierpliwości rezerwą federalną. Czyżby liczyli, że jednak to jeszcze nie ten moment?
Dobre informacje napływające w piątek zza Oceanu wywołały sporo zamieszania zarówno na rynku akcji, jak i walut.
Zaskakujące w swej skali cięcie stóp procentowych przez RPP zdecydowanie wsparło obóz byków na warszawskim parkiecie. Dziś jest szansa, że dobre nastroje podtrzyma Europejski Bank Centralny, dorzucając konkrety w sprawie skupu obligacji. Do tej pory ten czynnik nie miał wyraźnego wpływu na nasz rynek, więc może wreszcie się go doczekamy.
Poniżej przedstawiam krótki bilans 2014 r. i prognozy na kolejny rok, dotyczące sytuacji na rynkach finansowych.
Po znaczących wzrostach na Wall Street wywołanych gołębim wystąpieniem Janet Yellen, środowa sesja na rynku akcji upłynęła dosyć spokojnie. W oczekiwaniu na kolejne przemówienie szefowej Fed, większość głównych indeksów utrzymywała się w pobliżu poziomów z wtorkowego zamknięcia.
Środa przyniosła dynamiczną korektę trzydniowej hossy na rynku ropy. Nerwowa reakcja Wall Street nie pozostawia wątpliwości, że inwestorzy się z tego nie ucieszyli. W spadku indeksów swój udział miała też szefowa Fed z Cleveland, oznajmiając że jej zdaniem stopy procentowe powinny wzrosnąć już w pierwszej połowie roku. Jeśli do tego dodamy wieczorną niespodziewaną informację o wstrzymaniu zasilania greckich banków przez EBC, trudno spodziewać się pomyślnego dla byków początku handlu.
Za ogólną słabością warszawskiego parkietu, widoczną w ostatnich dniach, krył się wczoraj imponujący rajd części spółek surowcowych oraz silna przecena walorów większości banków. Duża zmienność i nastrojów i dynamika wahań to jednak specjalność nie tylko naszego parkietu, o giełdach towarowych nie wspominając. Najbardziej zaskakująca jest reakcja amerykańskich indeksów na słabe dane makroekonomiczne.
oniec tygodnia został zdominowany przez szereg istotnych publikacji makroekonomicznych. W ciągu dnia uwagę inwestorów przyciągnęły informacje na temat aktualnej sytuacji ekonomicznej w strefie euro – jak wynika z danych opublikowanych Eurostat, dynamika inflacji HIPC spadła w ostatnim miesiącu do -0.6% r/r, co jest najgorszym wynikiem w historii.
Pierwsze dwie dekady stycznia zdawały się rozwiewać nadzieje warszawskich inwestorów na udany początek roku. W ciągu ostatnich siedmiu sesji WIG20, mimo wielu przeszkód, zyskał jednak prawie 100 punktów i wszystko wskazuje na to, że zakończy miesiąc zwyżką. Efektu stycznia możemy pozazdrościć Frankfurtowi, ale i my mamy skromną nagrodę pocieszenia.
Inwestorzy amerykańscy nareszcie dołączają do europejskich i odważniej wchodzą na rynek. Wczorajsza sesja na Wall Street przyniosła solidne wzrosty i to mimo tego, że wyniki spółek raczej wyjątkowo rozczarowują. Jednak wytłumaczenie w większości przypadków jest podobne – mocny dolar. Wczoraj właśnie w ten sposób tłumaczył się Google, a po początkowej przecenie akcji spółki, szybko zaczęły one zyskiwać na konferencji CEO.
Choć ostatnie tygodnie przyzwyczaiły inwestorów do zwiększonej zmienności, wczoraj była ona wyjątkowo duża, zarówno pod względem kierunku, jak i skali. Można ją było obserwować zarówno na amerykańskim parkiecie, jak i na giełdach towarowych. Patrząc na poranne notowania głównych towarów, można mieć pewność, że dziś czeka nas kolejna porcja emocji.
Jednym z najważniejszych czynników determinujących sytuację zarówno na rynku walut, jak i akcji pozostaje w dalszym ciągu rekordowo niska cena czarnego złota.
Piątek zostawił mocno pogmatwany obraz rynków. Do wcześniejszej zagadkowej rozbieżnej reakcji Wall Street i dolara na komunikat Fed, doszły kolejne „dywergencje”. Europejskie indeksy korygowały euforię, amerykańskie starały się ją kontynuować. Nowy rekord siły dolara nie przeszkodził dynamicznemu rajdowi cen ropy i miedzi. Mimo uspokojenia nastrojów w regionie, nasza waluta, akcje i obligacje zachowywały się tak, jakby to Polska była na pierwszej linii kryzysowego frontu.