Kolejny trudny dzień na giełdach
To będzie kolejny trudny dzień na rynkach akcji. Po wczorajszej przecenie w USA i dzisiejszej panice w Chinach, od mocnych spadków dzień rozpoczną również europejskie parkiety.
To będzie kolejny trudny dzień na rynkach akcji. Po wczorajszej przecenie w USA i dzisiejszej panice w Chinach, od mocnych spadków dzień rozpoczną również europejskie parkiety.
Inwestorzy i Fed dość istotnie różnią się w ocenie tego, jak często ten ostatni będzie podnosił w tym roku stopy procentowe w USA. Najbliższe posiedzenie Fed powinno przynieść rozmiękczenie stanowiska banku centralnego, a to będzie tworzyć podażową presję na dolara.
Wizja rozszerzenia działań stymulujących ze strony EBC spowodowała wyhamowanie przeceny akcji, walut emerging markets oraz spadku dochodowości obligacji. M. Draghi i koledzy dostrzegli wzmożone zagrożenia dla odbicia inflacji i utrzymania trajektorii wzrostu gospodarczego. Odniosą się do nich zapewne również przedstawiciele Fed w środowym komunikacie po posiedzeniu. Oddalona zostanie perspektywa podwyżek stóp procentowych, co naszym zdaniem wywoła trwałe odreagowanie na rynkach.
W ubiegłym tygodniu nareszcie pojawiła się nadzieja na przerwanie dramatycznej serii parkietów giełdowych, która trwa od początku roku. Mario Draghi ponownie rozbudził nadzieję inwestorów na rozszerzenie programu skupu aktywów lub inne niestandardowe działania. Rynek finansowy w ostatnich latach mocno przyzwyczaił się do systematycznej stymulacji ze strony banków centralnych i najwidoczniej nie potrafi się bez tego obejść.
Europejski Bank Centralny nie rozczarował inwestorów, bo po grudniowej wpadce oczekiwania nie były wielkie, ale szeroko otworzył im drzwi do spekulacji. Mario Draghi, który wczoraj wlał trochę optymizmu w serca inwestorów, to mistrz niedomówień i zgrabnych sugestii, więc rzucone lekko oświadczenie, że EBC jest gotowe do działania, i może to robić przy pomocy wielu różnych narzędzi, dało rynkom asumpt do rozważań, co to takiego może być i co konkretnie bank eurostrefy mógłby zrobić.
2016 przejdzie do historii jako najgorszy początek dla indeksów giełdowych w historii. Tuż po noworocznej przerwie za sprawą niekorzystnych danych giełda w Chinach rozpoczęła nową odsłonę swojego krachu, ponownie stając się kulą u nogi dla światowych parkietów. Za nami już 2/3 stycznia, a większość sesji wygląda podobnie: najpierw spadki w Azji, później próba odrobienia strat w Europie, a na koniec dosyć mocne otwarcie w USA i oddawanie pola niedźwiedziom przez resztę dnia. Dziś sytuacja uległa zmianie i już podczas sesji azjatyckiej były bardzo dobre.
Dzisiaj pilota trzyma w rękach Mario Draghi, szef EBC, ale jedyne, co może nam zaproponować, to co najwyżej opera mydlana, nic więcej. Żaden Frank Underwood, Freddy Krueger czy Hannibal Lecter, nic z tych rzeczy. Zresztą oczekiwania inwestorów przed posiedzeniem EBC nie są wygórowane, i mało kto spodziewa się, że Mario Draghi zaproponuje coś, co wstrząśnie rynkami. Dane makro są takie, że powodów do gwałtownej stymulacji nie widać, choć nikt jej całkowicie nie wyklucza, jednak co najwyżej w ograniczonym zakresie. EBC poczeka raczej na marzec, by zaproponować coś mocniejszego.
Noworoczne nastroje w świecie zachodnim ustąpiły miejsca obawom związanym z sytuacją w Chinach, gdzie rynek akcji rozpoczął 2016 r. od strat, co z kolei wywołało spadki na giełdach na całym świecie. Chiński krajowy rynek akcji „A” poszedł 4 stycznia w dół o 7%, co wystarczyło do uruchomienia wprowadzonego przez Chińczyków nowego „systemu bezpieczeństwa”: obrót giełdowy został wstrzymany już pierwszego dnia nowego roku, a rząd zdecydował się na interwencję w celu wzmocnienia kursów akcji.
Wyjątkowo nietrwała okazała się poprawa nastrojów na rynkach na początku sesji we wtorek. Inwestorzy z USA i Azji nie podzielili entuzjazmu Europejczyków. W tym środowisku złoty zachowuje się stabilnie. Nie ma presji na dalsze osłabienie, choć o poważniejsze wzmocnienie w takich warunkach będzie dziś bardzo trudno.
Wtorkowy, handel na rynku walutowym rozpoczął się lekkim wzrostem apetytu na ryzyko. Ta niewielka poprawa nastrojów na rynkach globalnych związana była z publikacją danych z Chin. Choć w 2015 roku chińska gospodarka rozwijała się w tempie 6,9% r/r najwolniejszym od 25 lat, to jednak wzrost PKB był zgodny z oczekiwaniami, co poprawiło wydźwięk danej i zmniejszyło strach przed twardym lądowaniem tamtejszej gospodarki.
Sektor energetyczny odnotował najgorszy tygodniowy wynik od czerwca 2011 r. po tym, jak ponowne wprowadzenie na rynek ropy z Iranu i łagodne warunki pogodowe w Stanach Zjednoczonych przyczyniły się do znacznego spadku cen ropy naftowej i gazu ziemnego. W połączeniu z utrzymującymi się obawami o wzrost gospodarczy w Chinach zdarzenia te negatywnie wpłynęły również na giełdy – ceny akcji azjatyckich spadły do najniższego poziomu od 3½ roku.
Pozytywna reakcja na publikację danych z Chin skutkujący wzrostami na azjatyckich parkietach, wraz z odbiciem cen surowców zapowiadają korzystną sesję w Europie i USA. Spadek awersji do ryzyka przyniesie zapewne odbicie na złotym. Spodziewamy się dalszego odzyskiwania strat przez polską walutę.
Poniedziałkowa sesja rozpoczęła się silną przeceną polskich obligacji, spadkami na giełdzie i wysokimi notowaniami kursu EURPLN. Choć rząd i wielu ekspertów ekonomicznych podważa piątkową decyzję S&P o jednoczesnym obniżeniu ratingu (z A- do BBB) i perspektywy (do negatywnej) wiarygodności kredytowej Polski (decyzja była zaskoczeniem, gdyż rynek wyceniał jedynie podwyższone ryzyko obniżenia perspektywy), jej konsekwencje dla naszych aktywów są bolesne.
15 stycznia to był zły dzień dla złotego. W rocznicę decyzji SNB o uwolnieniu kursu franka agencja S&P obniżyła rating Polsce. Dzisiaj zobaczymy na jakim poziomie ustabilizuje się złotówka.
Złoty pozostaje pod silną presją spadkową, w piątek przełamując opór na 4,49 na parze EURPLN i 4,12 na USDPLN. Z danych fundamentalnych poznaliśmy ostateczne wciąż niskie wyniki dla grudniowej inflacji CPI, ale ciosem dla złotego okazała się dopiero zaskakująca decyzja agencji Standard & Poor’s o obniżeniu oceny ratingowej Polski z A- do BBB+ dla długoterminowych zobowiązań w walutach obcych oraz z A/A-1 do A-/A-2 dla odpowiednio długo- i krótkoterminowych zobowiązań w walucie lokalnej. Jednocześnie zmieniona została perspektywa ratingu z pozytywnej na negatywną.
Cena diesla spadła w ciągu dwóch miesięcy o 35 proc., a przez pół roku prawie o połowę. Olej napędowy jest najtańszy od prawie 12 lat i kosztuje 99 gr za litr. Jeszcze tańsza jest benzyna bezołowiowa 95. Kosztuje 90 gr za litr. Może być taniej?
Szereg czynników ryzyka związanych stricte z wewnętrzną sytuacją Polski powodował gwałtowną przecenę złotego. Szczególnie niebezpieczna jest możliwość zmiany perspektywy ratingu przez S&P, propozycja ustawy o kredytach we frankach szwajcarskich oraz dotycząca podatku bankowego. Bez pozytywnych doniesień ze sfery polityki, gospodarki i wprowadzanego prawa polska waluta będzie dalej tracić na wartości.
Pomimo silnych spadków cen akcji na giełdach w USA i Azji złoty zachowuje się stabilnie. Czyżby wyprzedaż dobiegała końca? Sugerować, kontrariańsko, może to także postawienie Polski w negatywnym świetle na arenie międzynarodowej w związku z decyzjami podjętymi przez Komisję Europejską. Konieczna poprawa nastrojów wokół Chin. Zakładamy, że nastąpi przy okazji publikacji serii danych z Państwa Środka we wtorek. Dziś w centrum uwagi sprawozdanie z posiedzenia EBC w grudniu.
WIG20 od początku roku zanotował spadek o -8,36%, co tylko wpisuje się w dominująca na tym rynku tendencję rozpoczętą w połowie 2015 roku. Trend jest wyraźnie spadkowy, a kolejne napływające na rynek informacje nie dają powodu, aby inwestorzy zaczęli myśleć o jego zmianie.
Chińska giełda wyraźnie prze w dół od początku roku. Poziom 3000 pkt nie jest już przeszkodą. Po słabszych danych na temat produkcji przemysłowej spada również funt. Dzisiaj rynki czekają na zmiany w stanach zapasów paliw w USA.