Dolar odwrócił trend po raporcie NFP
Euro (EUR) mocno odbiło się przed ostrym spadkiem związanym z piątkową publikacją raportu NFP dotyczącego bezrobocia. Wspólna waluta osiągnęła poziom 1.38724 w ciągu nocy, podczas sesji azjatyckiej.
Euro (EUR) mocno odbiło się przed ostrym spadkiem związanym z piątkową publikacją raportu NFP dotyczącego bezrobocia. Wspólna waluta osiągnęła poziom 1.38724 w ciągu nocy, podczas sesji azjatyckiej.
Euro (EUR) powróciło ze swojego wysokiego poziomu 1.3878 do niskiego poziomu 1.3800 w stosunku do dolara amerykańskiego (USD). Wspólna waluta obecnie straciła wcześniejsze zyski, po tym jak niemiecka inflacja utrzymała się poniżej poziomu, w którym EBC mogłoby wprowadzić poluzowanie.
Wtorek przyniósł wyraźną poprawę na giełdach. W Warszawie nadal sytuacja zróżnicowana. Indeksy dużych spółek przez większą część dnia szły w górę, jednak skala zwyżki była znacznie mniejsza niż we Frankfurcie. Małe i średnie firmy wciąż słabe, podobnie jak aktywność inwestorów.
Euro (EUR) odbyło rajd z poziomu 1.3813 do wysokiego poziomu 1.3879 w stosunku do dolara amerykańskiego (USD).
Choć od dłuższego czasu inwestorzy na naszym parkiecie nie grzeszą nadmiarem aktywności handlu, w poniedziałek byli wyjątkowo leniwi. Nie próżnowali jedynie posiadacze akcji małych i średnich spółek, próbując się ich pozbyć po niższych cenach. Stąd też wyraźny rozdźwięk nastrojów w obu segmentach rynku.
Kończący się właśnie tydzień był ciekawy, jednak na tle następnego może wręcz uchodzić za nudny. Ilość potencjalnych impulsów jakie napłyną na rynki po weekendzie będzie tak duża, że wystarczyłaby na miesiąc.
Wszystko wskazuje na to, że maleje grono inwestorów chcących zostać z akcjami na nadchodzący tydzień z pierwszą majówką i ważnymi danymi w tle. Pretekstów do skracania pozycji nie brakuje. Do ukraińsko-rosyjskich niepokojów doszły też słabsze informacje zza oceanu.
Środowisko bankowe z optymizmem wkracza w 2014 r. Rok zaciskania pasa żegna oceną: rok poniżej oczekiwań.
Euro (EUR) utrzymuje swój spadkowy trend pomimo zmienności. Wspólna waluta wzrosła do poziomu 1.3830 w stosunku do dolara podczas porannego tradingu.
Euro (EUR) spadło z wczorajszego wysokiego poziomu 1.3851 w stosunku do dolara amerykańskiego.
Trwająca od kilku dni poprawa nastrojów na głównych giełdach zdaje się dobiegać końca. Indeksom na naszym kontynencie nie pomogły lepsze niż się spodziewano wskaźniki PMI w Niemczech i strefie euro. Przeważyły nieznacznie gorsze informacje z Chin i Stanów Zjednoczonych.
Euro (EUR) jest już dwukrotnie wyższe, po osiągnięciu niskiego poziomu 1.3786 w stosunku do dolara amerykańskiego w tym tygodniu.
Główne giełdy europejskie we wtorek kontynuowały rozpoczętą tuż przed świętami zwyżkę. Szczególnie dobrze radził sobie wskaźnik we Frankfurcie, zwyżkujący pod koniec dnia o prawie 1,9 proc. Nasze indeksy z tego optymizmu także skorzystały, ale zdobycze byków były o połowę mniejsze.
Kończący się przedświąteczny tydzień na rynkach finansowych, który w praktyce był ograniczony do czterech dni roboczych, przyniósł spore wzrosty na Wall Street. Tamtejsze indeksy po spadkach tydzień wcześniej, od poniedziałku zabrały się za odrabianie strat. Średnia Przemysłowa i indeks Nasdaq Composite zyskały w ciągu tych 4 sesji po 2,4%, natomiast reprezentujący szeroki rynek indeks S&P500 wzrósł o 2,7%. W tym ostatnim przypadku był to największy tygodniowy wzrost od lipca 2013 roku.
Ostatnią przed świętami sesję inwestorzy mogą uznać za udaną. Warszawska giełda przełamała ostatnią słabość i mocno odbiła w górę. Złoty natomiast kończy dzień niewielkimi zmianami.
Euro (EUR) odbiło się z niskiego poziomu 1.3789 do poziomu 1.3850 w stosunku do dolara amerykańskiego (USD).
Oczywiście nie Święta Wielkanocne powstrzymają inwestorów przed decyzjami, ale sytuacja, w jakiej znalazły się indeksy.
Nasz rynek nie był w stanie dostosować się do dobrych nastrojów, panujących w otoczeniu. Najwyraźniej inwestorzy obawiają się zaostrzenia sytuacji za wschodnią granicą. Strach najmocniej uwidocznił się w segmencie małych i średnich spółek.
Wtorek nie przyniósł zmiany nastrojów na giełdach. Na naszym kontynencie przeważały umiarkowane spadki. W Warszawie w ciągu dnia słabo zachowywał się wskaźnik średnich spółek. WIG20 nie tylko nie zdołał sforsować oporu w okolicach 2445 punktów, ale zbliżył się do 2400 punktów. Handel od kilku dni toczy się przy malejących obrotach.
Udane, choć wymęczone, zakończenie notowań na Wall Street mogą dać nadzieję na kontynuację odbicia na innych rynkach, w tym także w Europie i na GPW.