Oczekiwane zniżki ze względu na Ukrainę i S&P
Kolejna słaba sesja w USA i rosnące prawdopodobieństwo wydarzeń zbrojnych we wschodniej Ukrainie mogą skłaniać inwestorów na Starym Kontynencie do sprzedawania akcji.
Kolejna słaba sesja w USA i rosnące prawdopodobieństwo wydarzeń zbrojnych we wschodniej Ukrainie mogą skłaniać inwestorów na Starym Kontynencie do sprzedawania akcji.
Nadchodzący tydzień będzie bogaty w istotne dla rynków publikacje, tym bardziej w kontekście gwałtownego pogorszenia się sytuacji na giełdach w miniony czwartek i piątek. W dużej części będą one dotyczyły czynników, które można uznać za przyczyny spadku indeksów. Największe znaczenie będą mieć informacje z USA i Chin.
W ostatnich dniach widać zmianę nastawienia inwestorów do poszczególnych segmentów rynku. Najmocniej na wartości tracą indeksy wiodących giełd, zaś na większości emerging markets mamy do czynienia nie tylko z wyhamowaniem spadków, ale także mniej lub bardziej śmiałymi próbami ruchu w górę. To dobrze rokuje także naszemu parkietowi, który co prawda traci, ale nieporównanie mniej niż Frankfurt, czy Paryż.
Powrót Grecji na rynek długu, minutki FOMC, rozczarowują dane o chińskim eksporcie i imporcie oraz słabe zachowanie Wall Street to główne tematy tego tygodnia. Problem w tym, że sygnały generowane przez te wydarzenia były przeciwstawne, więc otrzymaliśmy taki misz-masz niespójnych sygnałów.
Ubiegły miesiąc przyniósł straty na inwestycjach w akcje notowane na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. W dalszym ciągu niekorzystnie na polski rynek oddziałuje sytuacja na Ukrainie.
Euro (EUR) kończy swój tygodniowy rajd zyskując ponad 220 pipsów w stosunku do dolara amerykańskiego (USD) i osiągając poziom 1.3898.
Początek czwartkowej sesji za oceanem nie zwiastował wielkich wydarzeń. Jednak jej ostateczny bilans był fatalny dla posiadaczy akcji. Silne spadki objęły zdecydowaną większość spółek, a najmocniej ucierpiał sektor technologiczny, z jego dotychczasowymi liderami na czele. Zarówno zasięg, jak i skala przeceny, wskazuje na możliwość wystąpienia poważniejszej korekty. Nie ominie ona również naszego rynku.
Czwartek na rynkach akcji upłynął pod znakiem konsternacji w jaką wprawiły inwestorów dane z Chin i nadziei płynącej z USA i Grecji, na rynku walutowym trwała natomiast wyprzedaż amerykańskiego dolara.
W czwartek inwestorzy mieli dylemat, czy cieszyć się z gołębiego tonu, wyłaniającego się z protokołu z posiedzenia Fed, czy martwić załamaniem chińskiego eksportu i importu. Na głównych giełdach europejskich początkowa umiarkowana radość ustępowała miejsca obawom, ale brak zdecydowania widoczny był do końca dnia. Do myślenia dała też informacja o spadku liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych do poziomu najniższego od czasów sprzed kryzysu finansowego.
Instrumentem bazowym nowego produktu są akcje spółek rodzinnych o zasięgu globalnym notowane na światowych giełdach, a zysk z inwestycji uzależniony jest od ich średnich stóp zwrotu uzyskanych w ciągu trzech lat trwania produktu. Minimalna wpłata na lokatę wynosi 2 tysiące złotych. Subskrypcja produktu potrwa do 25 kwietnia br.
Euro (EUR) kontynuuje swój zwyżkowy trend po znalezieniu gruntu w stosunku do dolara amerykańskiego (USD) i wzroście do poziomu 1.3870.
Handel na przeważającej większości parkietów przebiegał w środę bez większych emocji i przy małej zmienności. Uspokojenie sytuacji dobrze inwestorom zrobiło, choć być może była to tylko cisza przed burzą, którą zawdzięczamy brakowi informacji z Ukrainy i oczekiwaniu na publikację protokołu z posiedzenie Fed. Nasz rynek nieoczekiwanie osłabł pod koniec dnia.
![]()
Euro (EUR) kontynuuje swój rajd kolejny dzień z rzędu zyskując kolejne 70 pipsów w stosunku do dolara amerykańskiego (USD).
Pierwszy kwartał rozczarował warszawskich inwestorów. Choć główne indeksy zyskały na wartości, apetyty były większe, szczególnie w odniesieniu do segmentu dużych spółek. Nastroje się pogorszyły, a analitycy nie wróżą hossy w najbliższych miesiącach. Zagrożeń rzeczywiście nie brakuje, ale z pewnością będzie można znaleźć okazje do zarobku, a pesymizm często stanowi dobrą pożywkę dla byków.
Mocna dwudniowa przecena na Wall Street została we wtorek powstrzymana. Inwestorzy postanowili poczekać z decyzjami na publikacje raportów finansowych firm oraz protokołu z posiedzenia Fed. Podobnego scenariusza można się dziś spodziewać w Europie, choć tu nastroje może psuć Ukraina. Nasz parkiet będzie miał szansę na potwierdzenie swojej względnej siły.
W mediach wciąż jeszcze dominują doniesienia ze wschodniej Ukrainy. To jednak nie przeszkadza inwestorom kierować duże strumienie pieniędzy na rynki wschodzące. Pytanie, czy to chwilowym czy bardziej trwały proces?
Euro (EUR) zyskało ponad 50 pipsów i wzrosło do poziomu 1.3748 w stosunku do dolara amerykańskiego (USD).
Indeksy w Europie mogą zacząć dzień od niewielkich spadków idąc tropem Wall Street, ale nadzieje na odbicie S&P mogą powstrzymać podaż.
Fatalne zakończenie piątkowej sesji na Wall Street i kolejne niepokojące wieści zza wschodniej granicy nie pozwoliły na kontynuację dobrej passy na giełdach. W Moskwie spadki sięgały chwilami 4 proc., na Ukrainie przecena przekraczała 2,5 proc. Mocno ucierpiał indeks we Frankfurcie, zniżkując pod koniec dnia o prawie 2 proc.