Archiwum KF

Andrzej Lazarowicz

Nie bójmy się

Powiadają, że miłość niejedno ma imię. Może to i prawda, a może jeno pragnienie, by była i w nas, i wokół. By czuć ją i postrzegać; i przestać się jej wstydzić. Bo będą zaprzeczać, że może być ważna, że przecież jadła nie da i napitku; ani nie odzieje, w zimno nie ogrzeje, w gorąc nie ochłodzi. – Nie, miłość nie jest wszystkim: to nie pokarm, napój, nie sześć godzin snu w nocy i nie dach nad głową, nie koło ratunkowe, którego się łapią tonący, wynurzając się i znowu niknąc – rzekła onegdaj Edna St. Vincent Millay. – Nie jest tchem zaczerpniętym w duszące się płuca, tlenem dla krwi czy gipsem dla pękniętej kości. A jednak wciąż – w tej chwili także – ktoś się rzuca w objęcia śmierci, woląc ją niż brak miłości.

Andrzej Lazarowicz

Niestrawny zakalec

Każde kłamstwo wypowiedziane nawet tysiąc razy nie stanie się rzeczywistością – rzekł przed laty Wilhelm Keppler. Większość jednak mu nie uwierzyła. Osobliwie zaś – większość polityków. I stało się, że ci demiurdzy, uzurpujący sobie prawo budowania coraz lepszych (rzecz jasna ich zdaniem) warunków życia pobratymców, stworzyli kilka światów równoległych, w których rzeczywistość, imaginacje i kłamstwa wymieszały się ze sobą niczym mąka, drożdże, jaja i bakalie. Jeno zamiast smakowitej babki wyszedł zakalec. I teraz nikt się do niego przyznać nie chce.

STRONA 1750 Z 2019