Blogi

Blogi

Sprawa wybitnie (nie)polityczna

„Korupcja polityczna” – to słowo od kilku dni robi prawdziwą furorę w mediach. A to za sprawą wypowiedzi przedstawicieli spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych na temat przygotowanego przez sejmową podkomisję raportu, poświęconego obecnej sytuacji SKOK-ów. Gdyby faktycznie cały zamęt wokół kas sprowadzał się wyłącznie do utarczek pomiędzy dwoma czołowymi siłami politycznymi Polski, bez wątpienia wybrałbym inny temat dzisiejszego bloga – ot, choćby tak lubiane przeze mnie pojazdy historyczne.

Agata Dąmbska

Forum Od-nowa: Centra Usług Wspólnych

Doczekaliśmy się: 21 lipca br. Prezydent Bronisław Komorowski rzutem na taśmę zdążył podpisać nowelizację ustawy samorządowej Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji z 2013 roku, przygotowaną pod kierunkiem b. Ministra Michała Boniego i b. Wiceminister Magdalenę Młochowską, uchwaloną przez Parlament 26 czerwca br. Dokument ten stanowi duży krok naprzód w reformowaniu polskiego samorządu, gdyż idzie w kierunku zacieśniania współpracy międzysamorządowej poprzez większe zachęty do łączenia gmin i możliwość powstawania związków powiatowo-gminnych.

Artykuły

Dzik jest dziki

Zaczęło się prawie jak na corridzie. „Prawie” – gdyż zamiast ustrojonego girlandami amfiteatru, miejscem starcia był czarny asfalt wylotówki z Warszawy. W rolę rozjuszonego buhaja wcielił się dorodny odyniec, a i sam matador w niczym nie przypominał szykownie ubranego bożyszcza hiszpańskich tłumów. W przeciwieństwie też do hiszpańskich walk byków, w których bez trudu wskazać możemy zwycięzcę, w tym akurat przypadku nikt nie wyszedł bez szwanku. Dzik wprawdzie padł trupem już od pierwszego ciosu, ale i jego pogromca ucierpiał – i to w dwójnasób. Wymiana zderzaka, reflektora i lakierowanie błotnika w Skodzie Octavii to wydatek całkiem niemały. Na domiar złego, wezwani na miejsce funkcjonariusze wystawili pechowemu kierowcy mandat. Powód? – Niezachowanie szczególnej ostrożności i doprowadzenie do kolizji ze zwierzęciem – tak przynajmniej twierdzili policjanci.

Artykuły

„Coś być musi, do cholery, za zakrętem…”

Cytat z kultowych „Zmienników” w roli tytułu dzisiejszego bloga jednoznacznie sugeruje, że tym razem będzie o taksiarzach – i tak jest w istocie. Pozwólcie jednak, Drodzy Czytelnicy, że nie dam tym razem satysfakcji pewnemu głośnemu portalowi społecznościowemu, o którym na rynku przewozów osobowych głośno co najmniej od kilku miesięcy. W przeciwieństwie bowiem do Paryża, Berlina czy Brukseli, grzech pierworodny, jaki trapi polski rynek taksówkowy jest co najmniej tak stary, jak polska demokracja.

Artykuły

Czy zegarmistrz naprawi „malucha”?

Wiele lat temu, jeszcze przed II wojną światową, pewien bajecznie bogaty brytyjski lord udał się na safari swym wiernym Rolls-Roycem. Niestety, któregoś dnia wyprawy będące symbolem niezawodności auto nagle odmówiło współpracy. Jak na królewską markę przystało, lord nie musiał długo czekać na wsparcie techniczne – po kilku zaledwie godzinach nad pustynią zaterkotał silnik awionetki, a przybyły z niebios mechanik wymienił sprawczynię całego zamieszania – pękniętą półoś napędową.

Artykuły

Przymus czy obowiązek?

Wilk morski wszech czasów – brytyjski admirał Horatio Nelson – jak każdy dowódca floty w tamtych latach miał poważne problemy ze szkorbutem, gnębiącym jego marynarzy. Zmuszanie matrosów do jedzenia kiszonej kapusty czy czosnku na niewiele się zdawało – i wówczas to genialny admirał miał posunąć się do iście szatańskiego podstępu. Ogłosił mianowicie rozkaz, w myśl którego admirałowie, kapitanowie i wyżsi oficerowie mieli, pod groźbą kary, spożywać codziennie odpowiednie ilości pożytecznych warzyw. Zwykli marynarze zaś – pozbawieni zostali prawa do tychże wątpliwych frykasów. Jak można się spodziewać, ludzka przekora i tym razem wygrała: byle szczur pokładowy, który dotychczas kręcił nosem nad główką cebuli, począł nagle wyrywać kamratom z rąk ów owoc pożądania, dozwolony odtąd jedynie dla utytułowanych wybrańców.

Artykuły

Twarz wróćmy słowom…

„Inteligencie, wstydź się Waść, nie pozwól sobie śpiewki kraść!”- tymi słowami Wojciech Młynarski podsumował swego czasu wypowiedzi polityków, którzy dla swoich partykularnych interesików próbowali znaleźć alibi w postaci ponadczasowego szlagieru „Róbmy swoje”.  Słowa wybitnego satyryka przyszły mi na myśl podczas wczorajszego Kongresu Gospodarki Elektronicznej – choć temat poruszany podczas ostatniej sesji miał charakter jak najbardziej poważny, by nie rzec: fundamentalny.

Agata Dąmbska

Forum Od-nowa: Sejmowa walka z czasem

Wszystkie znaki na ziemie i niebie wskazują na to, że do zakończenia obecnej kadencji Sejmu odbędzie się jeszcze tylko kilka posiedzeń. W zależności od tego, na kiedy Prezydent Bronisław Komorowski wyznaczy termin wyborów parlamentarnych (może to być 18 października, 25 października lub 8 listopada), Parlament ma 3 lub 4 miesiące na przyjęcie lub odrzucenie procedowanych ustaw. Widać, że posłowie bardzo przyspieszyli, wprowadzając na wokandę nawet projekty światopoglądowe (in vitro). Szkoda jednak, że wiele aktów prawnych zostanie poddanych pod głosowanie ostatnim rzutem na taśmę, w ułomnej formie, bez odpowiedniego namysłu.

Blogi

Zapomniał wół…

Weterani wojen wszelakich – fakt to oczywisty – od niepamiętnych czasów wprost uwielbiają frontowe wspomnienia. Wbrew temu co twierdzić raczą złośliwcy, przyczyną takiego stanu rzeczy nie jest bynajmniej – a w każdym razie nie wyłącznie – samochwalstwo. Z perspektywy 30 czy 50 lat przerażające nierzadko wydarzenia z pierwszej linii nabierają nieco innego wymiaru – drastyczne szczegóły i mniej chwalebne epizody zacierają się w pamięci, pozostaje to, co dla każdego mężczyzny najważniejsze: męstwo, braterstwo broni, poświęcenie, wreszcie – wizja zwycięstwa, nawet jeśli miało ono wyłącznie – jak to dziś się modnie określa – wymiar moralny.

Blogi

Biznesowe sepuku

„Ta balladka jest o tych, co się zbyt pewnie poczuli”. Słowa te, napisane przed laty przez Wojciecha Młynarskiego, mogą dziś, ze zrozumiałych względów, kojarzyć się raczej z polityką – jednak nie o niej chciałbym mówić. Również i w świecie wielkiego biznesu zdarza się, że – zapatrzeni w sukces lub skoncentrowani na poprawianiu wyników sprzedażowych – decydenci nie dostrzegają tego, co należałoby poprawić i to natychmiast. Nie byli od tego wolni najwięksi tytani światowej gospodarki; sam Henry Ford swego czasu tak bardzo uwierzył w ponadczasowość samochodu „dostępnego w każdym kolorze, pod warunkiem, że będzie to kolor czarny”, że wielkiemu koncernowi stanęła przed oczami całkiem realna wizja bankructwa. Również i inne „auto XX stulecia” – rzecz jasna Garbus – tak bardzo przesłonił świat włodarzom Volkswagena, że u schyłku lat 70. firma miała w ofercie same oldtimery. Gdyby nie radykalne kroki – w tym zakup przez VW kilku mniejszych producentów, zatrudniających nadzwyczaj kreatywnych konstruktorów – kto wie czy w ogóle mówilibyśmy dziś o Golfie…

STRONA 32 Z 58