„Manifest kapitalistyczny” ze Szwecji po polsku
O książce „Manifest kapitalistyczny – jak wolny rynek uratuje świat” po spotkaniu z jej autorem Johanem Norbergiem pisze Jan Cipiur.
O książce „Manifest kapitalistyczny – jak wolny rynek uratuje świat” po spotkaniu z jej autorem Johanem Norbergiem pisze Jan Cipiur.
Oficjalne potwierdzenie, że rząd amerykański obejmuje 10 proc. akcji koncernu Intel może być zapowiedzią powrotu do epizodu etatyzmu sprzed niemal stu lat w wykonaniu Franklina Delano Roosevelta. Jeśli to wniosek wybujały i nadmiarowy, to nie jest przesadą ocena, że Donald Trump zamierza mieć gospodarkę kraju pod jak największą kontrolą.
Od 2009 roku, gdy pojawił się pierwszy bitcoin, system finansowy przechodzi przyspieszoną ewolucję. Jak zwykle, nie wiadomo jednak czy wyrosną mu w końcu rogi zadające rany, czy złotodajne wymiona dostępne dla każdego, codziennie, całą dobę.
Tyle słów o zmierzchu potęgi Ameryki padało przez ostatnie dekady, a tu cały świat poza Chinami zgadza się potulnie na wydumane przez prezydenta Trumpa wyższe cła nakładane na towary sprowadzane do USA z niemal 100 państw.
Spór o fotel szefa Banku Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych (Fed) eskaluje. W najnowszej odsłonie prezydent Donald Trump i przewodniczący Jerome Powell założyli już nawet kaski. Szczęściem nie były to hełmy.
Świat wolny od przestępstw? Niemożliwe. Mniejsza ich liczba? To się dzieje. Spadek w Europie nie jest wielki, ale jest widoczny. Są wprawdzie lata, że policje państw Unii notują wzrost „złamań” prawa, ale linia trendu zmierza ku dołowi.
Ile stron liczy dzieło prezydenta Trumpa nazwane przezeń One Big, Beautiful Bill Act, krócej OBBBA? Pytanie zasadne, bo różnice w wyliczeniach są spore. Ustawa miała mieć stron ponad 900, ale Colorado Fiscal Institute twierdzi, że jest ich nawet 1038.
Mnożą się doniesienia jakobyśmy pod względem ekonomicznym doganiali zachodnich asów, że zrównanie się z nimi jest już na wyciągniecie ręki. Brzmi miło, jest wszakże nieprawdziwe, głównie ostatnia część zdania, pisze Jan Cipiur.
Lustereczko, powiedz przecie, kto jest najważniejszy w świecie? Pytanie od rzeczy, ale mimo to sporawy chór zwierciadełek odpowiada natychmiast, że to zapewne Peter Thiel, pisze Jan Cipiur.
Amerykański bank J.P. Morgan Chase (JPMorgan) jest na najkrótszej liście pretendentów do umoszczenia się w nieistniejącej jeszcze galerii sławy. Przez dość długi zapewne czas byłby jedynym jej członkiem. Musiałby jednak najpierw osiągnąć kapitalizację w wysokości 1 biliona (1 000 mld) dolarów, pisze Jan Cipiur.
Elon Musk, do niedawna prawie wyłącznie piekielnie sprawny przedsiębiorca, przez rok z okładem także kondotier Donalda Trumpa. Czy zaciągnął się wyłącznie z pobudek ideowych, czy z wyrachowania, licząc na korzyści biznesowe, tego nie da się dziś ustalić, pisze Jan Cipiur.
Sztuka obchodzenia podatków jest równie stara jak one same – brzmi trywialna mądrość. Że podatnicy oszukiwali i oszukują, wiadomo więc od zawsze. Im przeszłość dawniejsza, tym trudniej natomiast o wiedzę jak, dlaczego i z jakim skutkiem? – pisze Jan Cipiur.
Świat żegna się z czekami, ale w USA trzymają się ciągle dość mocno. Bank Rezerwy Federalnej szacuje, że wartość transakcji rozliczanych papierowymi blankietami jest z grubsza stała i w okresie 2015-2021 wynosiła w USA prawie 27,5 bln (27 500 mld dolarów) rocznie. Świeższych danych Fed nie zdołał przerobić.
Obojętnie, gdzie w świecie, im większa wolność mediów, tym lepiej dzieje się w finansach i gospodarce kraju. Zależność ta nie rzuca się w oczy, ale po chwili staje się oczywista. U nas nie działa jednak z pełną siłą, pisze Jan Cipiur.
Prezydent USA gra bez reguł, a na jego planszy ruch taki, jakby grało na niej tuzin warcabistów. Rozgardiasz stał się taki, że z każdym ruchem jest niebezpieczniej. Przez rynki przetaczają się więc tornada. Akcje pikują. Dołują obligacje rządu USA. Trwa wyprzedaż aktywów z symbolem R jak risky, pisze Jan Cipiur.
Oszustw finansowych z wykorzystaniem Internetu i telefonii komórkowej znanych też jako scamming przybywa wszędzie błyskawicznie. Łzy się leją, ale trafiają się niekiedy przekręty pocieszne. Jak takie, gdy pewna jeszcze niezbyt posunięta w latach pani uwielbiająca tureckie seriale wydała 150 tys. zł na koszty podróży „księcia ze Stambułu” pragnącego odwiedzić ją w Polsce.
U nas jeszcze nie, i oby jak najdłużej, jednak w szerokim świecie okradanie ludzi z pieniędzy trzymanych na rachunkach bankowych (scam, scamming) stało się przemysłem wartym nie mniej niż dziesiątki miliardów dolarów rocznie, pisze Jan Cipiur.
W mgnieniu oka Elon Musk przeistoczył się z gargantuicznego przedsiębiorcy-wizjonera w pokracznego adepta polityki najwyższych szczebli. Nie wiadomo, czy także w drugiej roli przejdzie do historii. Widać natomiast, że wraz z jego nowym zajęciem bardzo traci emblematyczny biznes Muska.
Ile to już lat minęło od czasu, gdy zadomowił się w finansach przedrostek „krypto”, kojarzący się do niedawna niemal wyłącznie z cmentarzami? Kilka-kilkanaście lat zaledwie – w historii gospodarczej świata tylko mgnienie. Czy kryptowaluty przetrwają tak długo jak inne, genialne, ale jednocześnie w miarę nieskomplikowane narzędzia finansowe? Radzę wątpić. Produkt nie przetrwa, chyba że na peryferiach. Przetrwa wyłącznie metoda szyfrowania.
Amerykański magazyn wielkich szefów „CEOWorld Magazine” ustalił po zliczeniu punktów, że w przedsiębiorczości zajmujemy w świecie szóste miejsce. Polaków wyprzedzają wyłącznie zdecydowani faworyci tj. Amerykanie na pierwszym miejscu, a potem Niemcy, Brytyjczycy, Izraelczycy i obywatele Zjednoczonych Emiratów Arabskich.