Przegląd sytuacji technicznej na wybranych instrumentach
Książkowe prowadzenie ceny na EURAUD
Książkowe prowadzenie ceny na EURAUD
Po zaskakująco dobrych danych na temat dynamiki sprzedaży detalicznej w Wielkiej Brytanii, w czwartek uwagę inwestorów z Europy przyciągnęły kolejne wiadomości docierające znad Tamizy, gdzie PKB w I kwartale wzrosło odpowiednio o 0.8% k/k i 3.1% r/r. Nie ulega wątpliwości, że od dłuższego czasu obserwujemy stopniową poprawę sytuacji ekonomicznej w Zjednoczonym Królestwie, co w najbliższych miesiącach najprawdopodobniej stanie się impulsem do podejścia przez BoE decyzji o podniesieniu stóp procentowych.
Lepsze od oczekiwań dane z chińskiego sektora przemysłowego wsparły w czwartek nastroje na giełdach, stając się jednocześnie pretekstem do umocnienia walut surowcowych i osłabienia japońskiego jena.
Najważniejszym wydarzeniem środowej sesji była bez wątpienia publikacja protokołu z ostatniego posiedzenia Fed, podczas którego dyskutowano o możliwości normalizacji polityki monetarnej Stanów Zjednoczonych. Wiele wskazuje na to, że mimo wyraźnego ożywienia gospodarczego, spekulacje na ten temat są przedwczesne.
W tym roku przypada siódma rocznica krachu na amerykańskim rynku nieruchomości i uruchomienia lawiny, która doprowadziła do globalnego kryzysu finansowego i recesji. Obchody odbywają się przy akompaniamencie ostrzeżeń przed kolejną bańką, odnoszących się nie tylko do sytuacji w Stanach Zjednoczonych, ale w wielu innych krajach. W Polsce nie widać żadnych oznak do niepokoju. Mówi się jedynie nieśmiało o nadchodzącym ożywieniu na rynku nieruchomości. Dopóki nie ma boomu, trudno mówić o krachu.
Niewielka ilość zaplanowanych na wtorek publikacji makroekonomicznych sprawiła, że wczorajsza sesja została zdominowana przez wystąpienia przedstawicieli banków centralnych. Popołudniu, uwagę inwestorów po obu stronach Oceanu przyciągnęło przemówienie Williama Dudleya, szefa Fed z Nowego Jorku, który na spotkaniu zorganizowanym przez New York Association of Business Economics poruszył temat aktualnej sytuacji ekonomicznej Stanów Zjednoczonych, oceniając obecne tempo wzrostu jako rozczarowujące. W zdecydowanie bardziej optymistycznym tonie upłynęło natomiast wystąpienie Charlesa Plossera, szefa Fed z Filadelfii, który podkreślił znaczącą poprawę kondycji tamtejszego rynku pracy.
Sytuacja na rodzimym rynku walutowym pozostaje stabilna. Od kilku dni zloty waha się w podobnym przedziale do euro i dolara. Być może dzisiejszy protokół FOMC zakończy ten marazm.
Lepsze od prognoz dane o produkcji przemysłowej w Polsce pozostały bez wpływu na notowania złotego, który we wtorek próbował mocniej osłabić się do głównych walut. Na próbach jednak się skończyło.
Nad Wisłą poniedziałkowa sesja została zdominowana przez informacje obrazujące aktualną sytuację na tutejszym rynku pracy. Po serii zaskakująco dobrych wiadomości na temat ogólnego stanu polskiej gospodarki, opublikowane wczoraj dane okazały się nieco gorsze od prognozowanych. Jak wynika z raportu GUS, w kwietniu dynamika zatrudnienia wyniosła 0.7% m/m, natomiast wynagrodzenia – 3.8% m/m, podczas gdy analitycy spodziewali się wyników na poziomie odpowiednio 0.8% m/m i 4% r/r.
Stwierdzenie przez Trybunał Konstytucyjny (TK) niekonstytucyjności art. 34 ust. 2 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych nie powinien napawać nadmiernym optymizmem. Uchylenie wpisu sądowego od skargi na orzeczenie Krajowej Izby Odwoławczej (KIO) w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego w wysokości 5 mln złotych poprawia sytuację jedynie największych i najbogatszych wykonawców.
W poniedziałek złotemu wyraźnie brakowało nowych silnych impulsów. W efekcie wahania polskich par były ograniczone, a zmiany w stosunku do piątkowego zamknięcia są śladowe.
Jednym z najważniejszych wydarzeń piątkowej sesji było wystąpienie Benoita Coeure’a, członka zarządu ECB, który podczas konferencji poświęconej finansom gospodarek przechodzących transformację poruszył kwestię przyszłości polityki monetarnej Wspólnoty.
Eurodolar kontynuuje konsolidację blisko poziomu 1,37 dolara. W perspektywie trzech tygodni, jakie pozostały do czerwcowego posiedzenia ECB, konsolidacja ta to tylko przystanek w drodze na południe.
Patrząc na zachowanie indeksu cen surowców, który w ciągu pierwszych czterech miesięcy 2014 r. wzrósł o prawie 15 proc., można sądzić, że mamy już początek hossy na tym rynku. Przy bliższym spojrzeniu, wniosek ten wydaje się jeszcze nieco przedwczesny, choć niewątpliwie pierwszy ruch w kierunku zmiany dominującej od trzech lat tendencji spadkowej, został zrobiony.
Trend boczny na dłużej zagości na GPW
Warszawska giełda coraz mocniej odczuwa brak, a właściwie spadek udziału Otwartych Funduszy Emerytalnych w generowanych obrotach na giełdzie. Przekłada się to nie tylko na mniejsze obroty, ale też na mniejszą zmienność. I co najgorsze z punktu widzenia inwestorów, póki co nie zanosi się na to, żeby szybko się to zmieniło.
Tematem numer jeden na rynkach pozostaje czerwcowe posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego. W przyszłym tygodniu to się nie zmieni. Dodatkowo uwagę inwestorów będą absorbować publikacje indeksów PMI, protokół z ostatniego posiedzenia FOMC i zbliżające się wybory prezydenckie na Ukrainie.
Polska gospodarka ma za sobą świetny pierwszy kwartał br. Kolejne kwartały powinny przynieść dalsze przyspieszenie wzrostu gospodarczego. O losach złotego i sytuacji na rynku długu jednak decydować będą nie te dane, ale czynniki globalne.
To już połowa maja czyli okres gdzie zazwyczaj można oczekiwać ucieczki części inwestorów do bardziej bezpiecznych instrumentów. Tym razem może być ona wsparta obawami o dalszą destabilizację geopolityczną. Jednakże pomimo iż ostatnia seria danych z Europy zaskoczyła inwestorów, rynek zareagował relatywnie spokojnie. Nie doświadczyliśmy znaczących turbulencji i ataku strony podażowej. Złoty generalnie jest stabilny, chociaż dane o inflacji zaskoczyły rynek. Wczoraj nasza waluta oddała część swojego umocnienia do euro chwilowo przełamując poziom 4,19 w górę.
Środowa sesja upłynęła pod znakiem informacji docierających z Wielkiej Brytanii, gdzie odbyła się konferencja prasowa z udziałem Marka Carneya. Ostatecznie, treść zaprezentowanego przez prezesa BoE kwartalnego raportu na temat inflacji nie była dla ekonomistów dużym zaskoczeniem. W opublikowanym wczoraj dokumencie czytamy, że brytyjska gospodarka powoli zbliża się do punktu, w którym będzie konieczne stopniowe podwyższanie stóp procentowych. Początkowo, zmiana polityki monetarnej miała być uzależniona głównie od spadku stopy bezrobocia. Obecnie, BoE bierze także pod uwagę wskaźnik obrazujący tzw. wolne moce produkcyjne.
Nasze byki starały się kontynuować rozpoczętą dzień wcześniej próbę przełamania złej passy. Nie szło to jednak łatwo. Wahania nastrojów i niewielka skala zwyżki pokazuje, że na rynku panuje niezbyt duża wiara w możliwość poprawy. Teoretycznie to niezła podstawa do wzrostów, ale na razie tylko podstawa. Uwagę zwracają nieco wyższe niż ostatnio obroty.