Kluczowe znaczenie danych z amerykańskiego rynku pracy
Dobre informacje napływające w piątek zza Oceanu wywołały sporo zamieszania zarówno na rynku akcji, jak i walut.
Dobre informacje napływające w piątek zza Oceanu wywołały sporo zamieszania zarówno na rynku akcji, jak i walut.
Ubiegły tydzień stał pod znakiem banków centralnych i umocnienia dolara amerykańskiego. Mimo braku nowości ze strony Europejskiego Banku Centralnego, inwestorzy ponownie ruszyli do dynamicznej wyprzedaży euro, sprowadzając kurs EURUSD do poziomu 1,0822.
Stwierdzenie, że polityka monetarna kraju zalicza się do popularnych zainteresowań obywateli byłoby raczej ryzykowne – o ile nie jesteśmy w obcej walucie zadłużeni, nie trudnimy się międzynarodową wymianą handlową, ani nie planujemy dalekiej przeprowadzki, mechanizm wymiany walut potrafi przemykać przez naszą codzienność dość dyskretnie.
Jak podaje GUS, w ciągu III kw. 2014 r. do Islandii wyeksportowaliśmy o 70,2 proc., więcej towarów niż w analogicznym okresie w 2013 r., do Finlandii o 20,7 proc., do Szwecji o 10,5 proc. a do Danii o 2,4 proc. Spadki zanotowano tylko dla eksportu do Norwegii (-11 proc. r/r). Perspektywy dla polskich firm na rynkach skandynawskich są więcej niż dobre, m.in. ze względu na plany rozbudowy systemu transportu morskiego na Bałtyku.
Długo oczekiwana przez inwestorów konferencja ECB, na której ogłoszono szczegóły europejskiego programu luzowania ilościowego, przyczyniła się do dalszej wyprzedaży EUR. Wielu analityków podkreśla, że za taki stan rzeczy odpowiada obawa rynku o zakres realizacji QE, zakładający limit skupu obligacji – w tym obligacji z ujemną rentownością – na poziomie 60 mld EUR miesięcznie.
W piątek eurodolar kontynuuje zniżki, schodząc poniżej poziomu 1,10 i testując najniższe poziomy od ponad 11 lat. U źródeł spadków stoi startujący 9 marca europejski program QE. Skala przeceny EUR/USD może się jednak pogłębić, jeżeli publikowane dziś dane z amerykańskiego rynku pracy okażą się lepsze od prognoz. Dane te będą też głównym wydarzeniem dnia.
Jednym z najważniejszych wydarzeń wczorajszej sesji dla inwestorów znad Wisły, okazała się nieoczekiwana decyzja Rady Polityki Pieniężnej ws. cięcia stóp procentowych – te, wbrew konsensusowi, zostały zredukowane o aż 50 pkt.
Zaskakujące w swej skali cięcie stóp procentowych przez RPP zdecydowanie wsparło obóz byków na warszawskim parkiecie. Dziś jest szansa, że dobre nastroje podtrzyma Europejski Bank Centralny, dorzucając konkrety w sprawie skupu obligacji. Do tej pory ten czynnik nie miał wyraźnego wpływu na nasz rynek, więc może wreszcie się go doczekamy.
Pomimo umiarkowanie pozytywnych danych płynących z największych gospodarek Eurostrefy, szczególnie z Wielkiej Brytanii oraz Niemiec, gdzie istotnie wzrosła sprzedaż detaliczna (5.3 proc), nastroje panujące wśród handlujących EUR pozostawały zmienne.
Rada Polityki Pieniężnej długo czekała na odpowiedni moment, aby obniżyć stopy procentowe, ale środa najprawdopodobniej zakończy okres biernego przyglądania się deflacji. Rynek nie zakłada możliwości pozostawienia stóp procentowych na niezmienionym poziomie, a jedyną sporną kwestią pozostaje wysokość obniżki.
Wydarzeniem dnia w Polsce jest posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej (RPP). Na świecie natomiast mamy dziś wysyp ważnych publikacji makroekonomicznych. To te dwa czynniki zdecydują na jakich poziomach złoty będzie kończył dzień.
Dobre informacje napływające w poniedziałek ze strefy euro – gdzie w styczniu stopa bezrobocia spadła do 11.2%, a deflacja cenowa odbiła się od rekordowo niskiego poziomu -0.6% r/r osiągniętego na początku roku, wynosząc -0.3% r/r – sprzyjały lekkiemu umocnieniu wartości wspólnej waluty.
Wzrosty na Wall Street, brak cięcia stóp procentowych w Australii, lepsze od prognoz dane o PKB Szwajcarii oraz bardzo silny skok sprzedaży detalicznej w Niemczech, to wszystko wydarzenia ostatnich godzin. Wydarzenia, które mogą kształtować nastroje na rynkach w dniu dzisiejszym.
Sytuacja na rynku naszych małych i średnich spółek budzi coraz większe zainteresowanie, którem trudno odmówić fundamentalnego uzasadnienia. Na razie nie widać, by te czynniki przyciągały większy kapitał. W segmencie blue chips brakuje i kapitału i zainteresowania, a z fundamentami też bywa różnie.
Pierwszy tydzień każdego miesiąca to najbardziej gorący okres na rynku. W kalendarium mamy wiele ciekawych danych, na czele z miesięczną zmianą zatrudnienia w Stanach Zjednoczonych, a dodatkowo odbędzie się też kilka posiedzeń kluczowych banków centralnych.
Amerykańska firma zajmująca się produkcją i dystrybucją napojów gazowanych przeprowadziła jedną z największych emisji obligacji w Europie wśród spółek zza oceanu.
Zrewidowanie amerykańskiego PKB z poziomu 2.6% k/k do 2.2% k/k w IV kwartale w niewielkim stopniu wpłynęło na przebieg piątkowej sesji – większość analityków spodziewała się spadku tego wskaźnika do 2.1% k/k.
Pierwszy tydzień każdego miesiąca to najbardziej gorący okres na rynku. W kalendarium mamy mnóstwo ciekawych danych, na czele z miesięczną zmianą zatrudnienia w Stanach Zjednoczonych, a dodatkowo odbędzie się kilka posiedzeń kluczowych banków centralnych. Nas najbardziej interesuje posiedzenie RPP, ale dla szerokiego rynku bardziej istotne będą decyzje banków centralnych Kanady, Australii, Strefy Euro i Wielkiej Brytanii.
W oczekiwaniu na jutrzejsze wyniki posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej, których do końca nie możemy być pewni, możliwe jest pewne uspokojenie sytuacji na rodzimym rynku walutowym. Dotyczy to też niezwykle „dygotalnej” ostatnio pary ze szwajcarskim frankiem.
Warszawskie byki stają przed szansą rozszerzenia swej przewagi także na segment dużych spółek, na którym od wielu tygodni były całkiem bezradne. Warunki do ataku wydają się być idealne. WIG20 znalazł się dokładnie na wysokości poprzedniego szczytu z 13 stycznia. Weekend przyniósł obniżkę stóp procentowych w Chinach i zarazem niewielki wzrost wskaźnika PMI, publikowanego przez tamtejszą federację logistyki, potwierdzony dziś przez wyliczenia Markit Economics.