Ropa na wulkanie
Początek tygodnia nie powinien przynieść niespodzianek, co wcale nie oznacza, że kolejne dni nie będą interesujące. Rynki w poniedziałek pracują na zmniejszonych obrotach, a niektóre – np. giełda w Londynie – nie pracują w ogóle.
Początek tygodnia nie powinien przynieść niespodzianek, co wcale nie oznacza, że kolejne dni nie będą interesujące. Rynki w poniedziałek pracują na zmniejszonych obrotach, a niektóre – np. giełda w Londynie – nie pracują w ogóle.
Gospodarka: Informacje – Wydarzenia – Opinie
Ostatnie dni mijającego roku na rynkach finansowych powinny upływać w spokojnej atmosferze, tym bardziej, że nie przyniosą istotnych wydarzeń i informacji makroekonomicznych. Najważniejsze dotyczyć będą Chin i pojawią się w piątek 1 stycznia, a więc w dniu, w którym większość światowych rynków będzie nieczynna, a inwestorzy będą świętować Nowy Rok. Kilka dni uspokojenia z pewnością im się przyda, biorąc pod uwagę emocje, jakich nie brakowało w ciągu minionych dwunastu miesięcy.
Giełdy już świętują. Zamknięta jest Warszawa, Frankfurt, Mediolan, Sztokholm, Zurych. Skróconą sesję mają dziś Amerykanie, Francuzi, Hiszpanie. Jedyne istotne dane pojawią się dziś w USA, będzie to tygodniowa informacja Departamentu Pracy na temat wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Prognozy przewidują utrzymanie ich na prawie tym samym poziomie, co poprzednio, czyli 270 tys.
W nocy senat zakończył głosowanie nad zmianami w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym. Portugalia zrywa z polityką oszczędności poprzedniego rządu, który wyprowadził kraj z kryzysu. Słabsze od oczekiwań dane zarówno z Wielkiej Brytanii jak i z USA.
Europejska ropa Brent kosztuje obecnie ok. 90 gr za litr. Podstawowe paliwa używane do transportu wyceniane są w europejskich i amerykańskich portach w granicach 1.0-1.3 zł za litr. Jak to możliwe, że na polskich stacjach średnia cena popularnej bezołowiówki czy diesla nadal przekracza 4 zł?
Fitch zwraca uwagę na możliwość pogorszenia się perspektyw ratingu, a w konsekwencji samego ratingu, jeżeli dojdzie do dalszego psucia dyscypliny budżetowej. Cena ropy naftowej wciąż idą w dół, a wraz z nimi pojawiają się kolejne problemy gospodarcze Rosji.
Środa zaczęła się od falstartu: amerykańskie Bureau of Economic Analysis – BAE, opublikowało dane o wydatkach konsumentów o 1.20 w nocy, zamiast o 14.30. BAE przyznało się do błędu, który – gdyby wskaźnik odbiegał od konsensusu -zakończyłoby się wielkim skandalem. Dane były jednak zgodne z przewidywaniami, więc nic pewnie wielkiego się nie wydarzy, choć złamanie embarga przez BAE jest wydarzeniem ciekawym samo w sobie.
Atmosfera na rynku jest coraz bardziej spokojna ze względu na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia. Podczas dzisiejszej sesji istnieje jednak pewien potencjał, aby na chwilę wyrwać się z tej sennej atmosfery, ponieważ czeka nas kilka istotnych publikacji makroekonomicznych. Po środowej sesji w zasadzie można zrobić sobie przerwę do końca roku, ponieważ jedynie w przyszły wtorek czeka nas jeden ciekawy odczyt – indeksu Conference Board.
Już w styczniu 2016 roku wchodzi w życie nowa ustawa – Prawo restrukturyzacyjne, która wprowadzi zupełnie nowe instytucje restrukturyzacji, oparte częściowo na sprawdzonych praktykach międzynarodowych, dostosowanych do warunków polskiej gospodarki. Ustawa ta zdecydowanie polepszy sytuację dłużników i umożliwi im przeprowadzenie skutecznej restrukturyzacji, zgodnie z polityką „drugiej szansy”. Banki powinny zwrócić uwagę przede wszystkim na dwa najistotniejsze z ich perspektywy aspekty zmian wynikających z ustawy Prawo restrukturyzacyjne oraz nowelizacji prawa upadłościowego.
Na pakiet interesujących danych trzeba będzie poczekać na Amerykę. Przed rozpoczęciem sesji pojawią się finalne dane o PKB za III kw., potem o sprzedaży domów na rynku wtórnym, a wieczorem o zmianie zapasów paliw wg API. Z tej trójki najciekawszy jest numer jeden i trzy, dwójka pozostanie w cieniu. Zresztą do PKB też za bardzo nie warto się przywiązywać, choć dane z pewnością są istotne, a do tego III kwartał wypadnie – według prognoz – dużo gorzej niż drugi. Owszem, może to popsuć nastroje, a nawet zainspirować spekulacje (które już się zresztą gdzie nie gdzie pojawiają), że Fed wyrwał się z podwyżką stóp jak filip z konopi.
W zeszłym tygodniu złotówka mocno odzyskała siły, w poniedziałek widzieliśmy kontynuację tego ruchu. Szczególnie zauważalne było to względem walut krajów anglosaskich. Poznaliśmy kandydatów PiS-u na członków RPP, są to profesorowie Grażyna Ancyparowicz oraz Eryk Łon. Putin przypomina, że na Wschodzie jeszcze może się sporo wydarzyć.
Miniony tydzień był bardzo korzystny dla złotówki. Wyraźnie zyskiwała ona względem wszystkich głównych walut, nawet wobec dolara. Wyniki wyborów w Hiszpanii budzą niepokój na rynkach ze względu na problemy ze sformułowaniem rządu. USA ma nową ustawę budżetową i uwolniło eksport ropy.
Tydzień będzie krótki, a wydarzeń niewiele. Nie ma co liczyć na wstrząsające dane, ale na tak płytkim i uśpionym rynku nawet drugorzędne informacje, przecieki i plotki mogą sporo namieszać. Na razie jednak na nic takiego się nie zanosi. Opublikowany rano wskaźnik inflacji producenckiej w Niemczech, nieco odbiegający od prognoz, nie ma wielkiej mocy sprawczej. W południe Brytyjczycy podadzą dane o sprzedaży detalicznej według Confederation of British Industry, ale to co najwyżej przygrywka przed środowymi danymi o PKB.
Dane GUS o zatrudnieniu i wynagrodzeniach w firmach za listopad potwierdzają kontynuację pozytywnych tendencji i wskazują na zwiększenie jej dynamiki. Liczba zatrudnionych zwiększyła się w porównaniu do października o ponad 9 tys. i wyniosła prawie 5617 tys. osób. W porównaniu do listopada ubiegłego roku oznacza to wzrost o niemal 66 tys.
Inwestorzy wciąż jeszcze będą konfrontować swoje poglądy dotyczące konsekwencji ubiegłotygodniowej decyzji Fed o podwyżce stóp procentowych z reakcjami na rynkach finansowych. Przed świętami nie dostaną zbyt wielu nowych impulsów do działania.
Podwyżka stóp procentowych w USA była już tak mocno zapowiadana, że nie miała ona większego wpływu na rynki. Jak widać inwestorzy reagują nie na zmiany, a na odchylenie od oczekiwań. FED spełnił oczekiwania, więc zmiany były nieistotne.
Jedną z najbardziej charakterystycznych cech projektu budżetu przyjętego przez obecny rząd jest to, że tak niewiele różni się on od budżetu zaproponowanego przez poprzedników. To pokazuje, że był on ukierunkowany na fiskalne pobudzanie gospodarki, poprzez zwiększenie wydatków. Nie zawierał jednak aż tak poważnych wydatków socjalnych, jak na przykład 500 zł na dzieci, czy obciążeń wynikających z obniżenia wieku emerytalnego. Włączenie już tylko tych dwóch kwestii do programu rządu przy jednoczesnym utrzymaniu budżetu w niemal niezmienionym kształcie sugeruje, że obecny projekt można traktować bardziej jako swego rodzaju prowizorium, a nie docelowy plan finansowy państwa, gdyż przy takich parametrach nie ma on szans utrzymać się do końca roku bez nowelizacji.
Ropa naftowa, a konkretnie spadek ceny, są teraz temat zastępczym w oczekiwaniu na środową konferencję FED-u. Wpływ tego surowca jest różny. Inaczej wygląda to w cierpiących krajach produkujących, np. w Rosja. Inaczej w reszcie świata, gdzie taniejąca ropa dusi wskaźnik inflacji.
Od kilku miesięcy inwestorzy coraz uważniej obserwują kurs juana. Jak ostatni komunikat Ludowego Banku Chin wpłynie na jego wartość w stosunku do dolara i czy przyczyni się do dłuższej stabilizacji na rynku walutowym.
Czekamy na środę, bo to, co się wówczas wydarzy, ustawi rynki na dobrych kilka miesięcy. Decyzja, jaką wówczas podejmie Fed w sprawie stóp procentowych, będzie kluczowa dla walut, rynku akcji, być może zakończy fatalną passę na emerging markets. Oczekiwanie, że Komitet Otwartego Rynku FOMC podniesie stopy procentowe, pierwszy raz od 2006 r., jest niemal powszechne. Rynki będą inne po środzie, niż są teraz.