Rynki o poranku – Grecja bez finansowania
Notowania pary EURUSD stabilizują się w rejonie 1,1370 po wczorajszym silnym tąpnięciu spowodowanym notką EBC.
Notowania pary EURUSD stabilizują się w rejonie 1,1370 po wczorajszym silnym tąpnięciu spowodowanym notką EBC.
W środę mieliśmy do czynienia ze wzrostami rentowności papierów DE10Y i początkowo US10Y. Wpływ na to miały wyższe niż prognozowane odczyty wskaźników PMI-usługi dla Eurostrefy, wskaźnika ISM-usługi w USA oraz lepsze niż oczekiwano odczyty sprzedaży detalicznej w Eurostrefie.
Dziś poznamy rezultat dwudniowego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej. Zdaniem ankietowanych przez agencje Reuters oraz Bloomberg ekonomistów stopy powinny pozostać na niezmienionym poziomie.
Poniedziałek 2-go lutego 2015 roku przyniósł konsolidację kursu eurodolara w okolicach 1,13 oraz eurozłotego w okolicach 4,17. Stabilizatorem notowań EUR/USD były nie najlepsze dane inflacyjne z USA za grudzień (spadek indeksu PCE z 1,2% do 0,7% w styczniu oraz bazowego indeksu PCE z 1,4% do 1,3%). Co prawda Fed w zeszłym tygodniu stwierdził, że w krótkim terminie spodziewa się dalszego spadku inflacji a dopiero w średnim jej powrotu w okolice celu, jednak z perspektywy intraday dane te były wystarczającym powodem, aby przy poziomach eurodolara zbliżonych do kilkuletniego minimum nie kontynuować w perspektywie dziennej trendu aprecjacji dolara.
Piątek 30 stycznia 2015 roku przyniósł stabilizację eurodolara w okolicach 1,13 oraz dalsze spadki eurozłotego z około 4,21 do około 4,18.
Dziś poznaliśmy odczyt indeksu PMI dla polskiego przemysłu, który przebił oczekiwania rynku i wzrósł w styczniu do poziomu 55,2 pkt. Jest to najwyższa publikacja od prawie roku.
Związek Banków Polskich ostrzega, aby ustawa o upadłości konsumenckiej nie stała się dla obywateli sygnałem, że nie warto regulować zobowiązań. Nie może być działania automatycznego na zasadzie: jeżeli nic nie masz, umarzamy ci się wszelakie długi po wsze czasy i możesz się na nowo zadłużać.
Czwartek 29 stycznia 2015 roku na rynku walutowym przyniósł stabilne notowania eurodolara (pozostawał w okolicach 1,13) oraz umocnienie złotego wobec euro (z ok. 4,24 do ok. 4,20). Wyjątkowo słabe dane inflacyjne z Niemiec (Inflacja HICP -0,5% wobec oczekiwań na poziomie -0,20% oraz 0,1% w grudniu) nie wpłynęły negatywnie na kurs EUR/USD. Podobnie lepsze od oczekiwań dane o nowych zasiłkach dla bezrobotnych z USA (265 tys. wobec oczekiwań na poziomie 300tys. oraz 308 tys. w zeszłym tygodniu) nie pomagały dolarowi. Po silnych ruchach dyskontujących w ostatnich tygodniach spowodowanych większą od oczekiwań skalą ekspansji ilościowej EBC, uwolnieniu kursu EUR/CHF przez SNB rynek eurodolara zaczyna się powoli stabilizować.
Ceny ropy utrzymują się w długoterminowym trendzie spadkowym. Jednakże krótkoterminowo widać, że przynajmniej na razie popyt i podaz odnalazły punkt równowagi. Kluczem do powrotu do dynamicznych spadków będzie przebicie minimów ze stycznia. Do kolejnej kapitulacji inwestorów grających na zwyżkę niewiele brakuje.
Środa 28 stycznia 2015 roku nie przyniosła większych zmian na rynku eurodolara i eurozłotego. Rynki walutowe pozostawały w oczekiwaniu na wieczorny komunikat Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC), który był podany do wiadomości po godzinie 20-tej naszego czasu.
Dziś o godzinie 20:00 poznamy decyzję Rezerwy Federalnej w sprawie poziomu stóp procentowych za oceanem. Te oczywiście nie zostaną zmienione, ale ciekawym z pewnością będzie opublikowany komunikat.
Wtorek 27 stycznia 2015 roku przyniósł wzrosty eurodolara (z ok. 1,12 do ok. 1,14) oraz eurozłotego (z ok. 4,21 do ok. 4,23). Wzrostowi kursu EUR/USD pomagały spekulacje, że w obliczu silnego umocnienia dolara wobec euro napędzanego ekspansją ilościową w strefie euro na środowym posiedzeniu FOMC złagodzi nieco swoją retorykę w odniesieniu do perspektyw pierwszych podwyżek stóp w USA akcentując przede wszystkim szereg zagrożeń dla szybszej dynamiki wzrostu gospodarczego i inflacji.
Poniedziałek 26 stycznia 2015 roku przyniósł wzrosty kursu eurodolara (z ok. 1,12 do 1,13) oraz eurozłotego (z ok. 4,20 do ok. 4,21).
Przez większą część piątku mieliśmy do czynienia z kontynuacją, rozpoczętych po konferencji EBC spadków rentowności na bazowych rynkach długu. Dochodowości papierów DE10Y spadły o 9 pb. do nowych rekordowo niskich 0,36%, podczas gdy US10Y o 4 pb. Ruchy w krótszych końcach krzywej niemieckiej i amerykańskiej były nieco mniejsze. Redukcje rentowności nastąpiły pomimo lepszych niż oczekiwano odczytów wskaźników PMI dla Eurostrefy. Na inwestorach nie zrobiło wrażenia nawet struktura danych PMI, która wskazywała, na poprawianie się wskaźników nowych zamówień i produkcji w dużej mierze za sprawą lepszych ocen popytu wewnętrznego.
W czwartek przed południem obserwowaliśmy wyprzedaż na bazowych rynkach długu, w reakcji na środowe plotki na temat możliwego poziomu skupu papierów przez EBC.
Wobec braku publikacji ważniejszych danych, bazowe rynki długu koncentrowały się w środę na spekulacjach na temat skali luzowania ilościowego w ramach programu, którego uruchomienia oczekuje się w czwartek przez EBC. W reakcji na doniesienia WSJ, że EBC zamierza rozpocząć program zakupu obligacji opiewający na 50 mld EUR przez co najmniej rok, rentowność DE10Y skoczyła w górę o 5 pb. W ślad za niemieckimi papierami nie poszły jednak obligacje amerykańskie, których rentowności w obliczu spekulacji o odsunięciu w czasie podwyżek stóp w USA poza 2q15 stabilizowały się. W skali całego dnia rentowność DE10Y wzrosła o 6 pb., zaś US10Y o 1 pb.
We wtorek przed południem dochodowości obligacji DE10Y rosły w reakcji na względnie dobre dane o PKB w Chinach oraz dane ZEW z Niemiec. Indeks ZEW zaskoczył bardzo pozytywnie: ZEW oczekiwania wyniósł 48,4 pkt. vs. prognoza 40 pkt., ZEW bieżący 22,4 vs. prognoza 14,8 pkt.
29 kwietnia 2012 r. weszła w życie ustawa o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego, tzw. ustawa deweloperska1. Ustawodawca wprowadził m.in. obowiązek otwierania rachunków powierniczych przez deweloperów, co przyczyni się do zwiększenia ochrony konsumentów, ale stopień ochrony będzie zależał od rodzaju rachunku wybranego przez dewelopera oraz treści umowy rachunku podpisywanej z bankiem.
Nie ulega wątpliwości, że najprostszy wniosek z ogólnego zamieszania towarzyszącego obniżaniu, podwyższaniu, a nawet pozostawianiu bez zmian stóp procentowych jest taki, że muszą to być kwestie, które mogą jakoś znacząco zmieniać nasze codzienne życie. W istocie, mowa przecież o narzędziu, które dosłownie wpływa na to, ile wydać można pieniędzy – na to mgliste określenie składa się jednak nie para stóp, a aż pięć stóp podstawowych i różne inne stopy dodatkowe. Jeśli potrzebna byłaby definicja złożona z jednego słowa, w tym przypadku byłaby to z pewnością cena. Stopa procentowa jest ceną pieniądza, warunkuje po jakiej cenie banki sprzedają nam pieniądze na kredyt, a także po jakiej cenie my oddajemy w depozyt pieniądze bankom. Działanie tego instrumentu nie ogranicza się jednak wyłącznie do ustalania, czy bardziej opłaca się wpłacić oszczędności na lokatę, czy może wziąć jakiś kredyt, podstawowym zadaniem ekonomistów wyznaczających stopy jest bowiem zapewnienie szeroko pojętej stabilności polskiej walucie. Elementem układanki, który łączy ten demagogicznie brzmiący zestaw słów z przeciętnym obywatelem jest z kolei zjawisko inflacji.
We wtorkowy poranek obserwujemy wzrosty na giełdach azjatyckich oraz nieznaczne umocnienie amerykańskiej waluty przy spadającej cenie ropy naftowej.