Dziś decyzja RPP. Czy zaskoczy?
Na rynku głównej pary walutowej wtorkowa sesja nadal nie przyniosła większych zaskoczeń, kurs EUR/USD praktycznie przez cały dzień oscylował w okolicach zamknięcia pierwszej sesji wrześniowej.
Na rynku głównej pary walutowej wtorkowa sesja nadal nie przyniosła większych zaskoczeń, kurs EUR/USD praktycznie przez cały dzień oscylował w okolicach zamknięcia pierwszej sesji wrześniowej.
Po znaczącej deprecjacji euro względem dolara oraz złotego względem tych obu walut w końcówce zeszłego tygodnia związanych z obawami rynków finansowych o dalszą eskalację działań wojennych na Ukrainie, poniedziałek 1 września przyniósł stabilizację na rynku eurodolara i eurozłotego.
Indeks Dostępności Kredytowej poprawił notowania w sierpniu. Pomogły w tym lepsze zarobki i zahamowanie wzrostu marż. Zeszłorocznym wskazaniom IDK jednak nie dorównuje, choć zdolność kredytowa klientów jest imponująca, a banki w wyliczaniu rat nieco bardziej liberalne.
Na dobre skończyły się korzyści z niższej raty kredytu frankowego. Osoby spłacające zadłużenie w CHF wydają zdecydowanie więcej niż zadłużeni w złotych. Na dodatek nie mają szansy na pozbycie się bez strat mieszkań kupionych za walutowy kredyt. Mimo zachęt prezesa NBP pomysłów na rozwiązanie patowej sytuacji nie ma. Tymczasem kurs franka znów zaczął rosnąć.
Środa nie przyniosła większych zmian na rynku głównej pary walutowej. W oczekiwaniu na silniejszy impuls euro nadal stabilizowało się w okolicach 11-miesięcznego minimum wobec dolara, po południu lekko umacniając się. W kraju złoty po porannym wzroście (m.in. w reakcji na pozytywne wypowiedzi prezydenta Rosji na temat negocjacji pokojowych z Ukrainą) prowadzącym do spadku kursu EUR/PLN poniżej 4,18 w kolejnych godzinach wczorajszego handlu już zaczął tracić na wartości. W rezultacie dzisiaj z rana eurozłoty przełamał opór na 4,20. Najwyraźniej waluta nasza pozostaje nadal pod presją rosnących oczekiwań na działania dostosowawcze RPP w postaci jedno- lub dwukrotnej obniżki stóp NBP i traci na wartości pomimo poprawy nastrojów w regionie i strefie euro (w krajach południa Europy rośnie popyt na obligacje, co spycha rentowności do rekordowo niskich poziomów).
Zadyszka przy maksimach na GPW
W obliczu chociażby 2000 pkt. na SP500 nasz indeks wygląda niestety blado. Nawet pomimo zwyżek rozpoczętych na początku sierpnia. Kilka wzrostowych sesji z rzędu rozpaliły nadzieje kupujących, jednak to za mało, żeby uznać, że chorobę zwaną marazmem mamy już za sobą.
Największy producent energii elektrycznej w Niemczech i piąta firma energetyczna w Europie nie zachwyciła wynikami za pierwsze półrocze bieżącego roku. Dwa pierwsze kwartały upłynęły pod znakiem spadków przychodów o blisko 10 % w stosunku do roku 2013, które osiągnęły poziom 25 mld EUR. Niższa wartość sprzedaży wynikała przede wszystkim z niskich cen energii elektrycznej oraz stosunkowo łagodnego okresu zimowego, a co za tym idzie mniejszego popytu na energie cieplną.
Wtorkowy handel na rynku głównej pary walutowej pogłębił przecenę wspólnej waluty wobec dolara. W ciągu dnia kurs EUR/USD spadł do 1,315. Najsilniejszy ruch miał miejsce po południu, bowiem sesja europejska pozbawiona była kluczowych informacji mogących dać impuls do działania. Większym zmianom nie sprzyjało też oczekiwanie na wynik szczytu w Mińsku, w którym udział brali między innymi prezydent Ukrainy oraz Rosji.
Poniedziałkowa sesja na rynku głównej pary walutowej rozpoczęła się od publikacji nie najlepszych informacji dot. największej gospodarki strefy euro. Monachijski wskaźnik klimatu gospodarczego Ifo spadł w sierpniu do 106,3 pkt z 108,0 pkt przed miesiącem wskazując tym samym, iż niemieccy przedsiębiorcy są obecnie w najgorszych od roku nastrojach. Obniżeniu uległ też wskaźnik dotyczący oceny sytuacji bieżącej oraz wskaźnik oczekiwań na najbliższe miesiące.
„Naszym prawem jest wolne życie na własnej ukraińskiej ziemi.”
Petro Poroszenko, Prezydent Ukrainy
Kijów, Dzień Niepodległości, 24 sierpnia 2014
Czwartek na rynku walutowym nie przyniósł większych zmian na rynkach eurodolara i eurozłotego, które zakończyły dzień na poziomach bardzo zbliżonych do tych z otwarcia dnia.
Zmiany cen ofertowych w lipcu nie zmieniły ogólnego obrazu sytuacji na wtórnym rynku sprzedaży mieszkań w Polsce – stawki za jakie zbywcy oferują swoje lokale nadal utrzymują się na stabilnym poziomie. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że tylko w 3 z 18 analizowanych miast ceny są niższe niż przed rokiem – wynika z najnowszego raportu portalu nieruchomości Domy.pl i firmy doradztwa finansowego Open Finance.
Poprawia się sprzedaż kredytów mieszkaniowych i rośnie rola pośredników w ich udzielaniu. W II kwartale klienci pożyczyli na mieszkania o ponad 400 mln zł więcej niż przed rokiem, pożyczyli prawie 9,6 mld zł. Ponad 38 proc. tej kwoty przeszło przez ręce pośredników.
Bieżący tydzień na rynku FX rozpoczynamy w okolicach poziomu 1,34 na parze EUR/USD po tym jak już w piątek w pierwszych godzinach handlu został on przez eurodolara zaatakowany. Wspólnej walucie nie udało się jednak wzrosnąć znacznie powyżej tego oporu.
Bieżący tydzień upłynął w atmosferze globalnego umocnienia dolara amerykańskiego oraz deprecjacji rodzimej waluty. Mijający tydzień rozpoczął się bardzo nudno. W poniedziałek kalendarz makroekonomiczny nie obfitował w ważne dane, dlatego też handel w tym dniu na rynku walutowym upływał dość spokojnie.
Czwartek na ryku FX upłynął w atmosferze podwyższonej awersji do ryzyka w związku z obawami o negatywne skutki rosyjskich sankcji nałożonych na Europę. Do tego dochodzą jeszcze wciąż rozczarowujące dane ze strefy euro (po słabych zamówieniach zawiodła też niemiecka produkcja przemysłowa) i rosnący strach przed ich dalszym pogorszenie. Rosja była do tej pory największym odbiorcą produktów rolnych z Europy i teraz po podpisaniu dekretu zakazującego wwozu do FR produktów rolnych, surowców i żywności z krajów, które poparły nałożone na nią sankcje gospodarka Eurolandu na pewno to odczuje. Obawy takie wyrażał nawet prezes EBC M. Draghi w rozmowie z dziennikarzami. W ostatnim czasie, oprócz informacji o „budzącym się” rynku kredytów do inwestorów nie docierały żadne pozytywne publikacje.
Środową sesję na rynku głównej pary walutowej rozpoczęliśmy od dalszego umocnienia dolara wobec euro będącego reakcją rynku na mocno negatywnie zaskakujące dane z Niemiec. Zamówienia w przemyśle naszych zachodnich sąsiadów spadły w czerwcu o 3,2% m/m wobec spadku o 1,6% miesiąc wcześniej. Rynek liczył na wzrost o 1,1%. Dane nie pozostały też bez wpływu na notowania naszej waluty, gdyż spadek zamówień w niemieckim przemyśle (szczególnie zagranicznych) nie wróży dobrze polskiemu przemysłowi.
Początek dnia przynosi kontynuację wczorajszego osłabienia złotego względem głównych walut. O godzinie 9:40 za wspólną walutę trzeba było zapłacić 4,1910, za funta 5,2850, dolar kosztował 3,1350, natomiast frank szwajcarski 3,4460.
Wtorkowa sesja na rynku głównej pary walutowej przyniosła wyraźne umocnienie dolara wobec euro. Jeszcze przed południem kurs EUR/USD powrócił poniżej 1,34 znosząc cały ruch wzrostowy będący reakcją na słabsze od oczekiwań, zeszłotygodniowe dane z rynku pracy w USA. Po południu para dotarła już w okolice 1,336. Środę rano trend spadkowy euro wciąż był kontynuowany odejmując kolejne 10 pkt., po publikacji danych o zamówieniach z Niemiec.
Dzisiejszy dzień będzie upływał w atmosferze publikacji indeksów PMI dla usług. Z uwagi na złotego najważniejsze będą dane ze Strefy Euro, Wielkiej Brytanii oraz USA. O godzinie 9:45 za wspólną walutę trzeba było zapłacić 4,1630, za funta 5,2300, dolar kosztował 3,1030, natomiast frank szwajcarski 3,4200.