Trump zapodaje kolejny rollercoaster?
Nie ucichły echa politycznej kłótni o Grenlandię, która mogła doprowadzić do dużych podziałów w samym NATO, a prezydent USA wyszedł z kolejnymi ruchami. To przemyślana strategia czy też przypadkowy chaos?
Nie ucichły echa politycznej kłótni o Grenlandię, która mogła doprowadzić do dużych podziałów w samym NATO, a prezydent USA wyszedł z kolejnymi ruchami. To przemyślana strategia czy też przypadkowy chaos?
Czy wątek Grenlandii został rozbuchany przez prezydenta USA, któremu zaczyna się palić grunt pod nogami? Notowania Donalda Trumpa w amerykańskim społeczeństwie są coraz niższe, a symulacje przed wyborami połówkowymi w listopadzie (które zwyczajowo są też plebiscytem popularności dla urzędującego prezydenta) wskazują na to, że republikanie będą musieli oddać demokratom Izbę Reprezentantów.
To stwierdzenie to jedyny pewnik, jaki można powiedzieć, tworząc prognozy w grudniu. Dlaczego akurat w grudniu? Bo taki jest zwyczaj, po prostu styczeń to miesiąc ciekawskich, którzy chcą znać przyszłość. I nie ma żadnego znaczenia, że kilka miesięcy później taka prognoza zazwyczaj ląduje w koszu.
Ostatnia dekada listopada przyniosła szeroką dyskusję odnośnie do kolejnego podejścia administracji Donalda Trumpa do zaprowadzenia pokoju na Ukrainie. Widać, że obecny lokator Białego Domu nie jest nazbyt cierpliwy, a na pewno nie jest specjalistą od politycznych szachów.
Nie tak dawno Chińczycy kompletnie zaskoczyli Amerykanów, decydując się na faktyczną kontrolę łańcucha eksportu metali ziem rzadkich do USA i krajów zachodnich. Kilkanaście mało znanych pierwiastków stało się w ostatnich latach kluczowym fundamentem rozwoju technologicznego, a błędem strategicznym było to, że nie zadbano w porę o dywersyfikację dostaw, które są dość istotne z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego.
„Gospodarka, głupcze” – to słynne powiedzenie, które stało się symbolem kampanii prezydenckiej Billa Clintona ponad 30 lat temu, nadal jest żywe. Niemniej sposoby i narzędzia używane do tego, aby osiągnąć ten cel, nieraz bywają dość kontrowersyjne. Pokazały to chociażby działania Donalda Trumpa w ostatnich miesiącach. Obecny prezydent USA wygrał wybory ponad rok temu na fali oczekiwań, że jego hasło „America First!” doprowadzi do wzmocnienia globalnej pozycji USA i spowoduje, że Amerykanie będą jeszcze bardziej… bogaci. Droga, jaką obrał do osiągnięcia tego celu, jest jednak nadzwyczaj pokrętna. Popatrzmy.
Trumpiści nie dają za wygraną. Ich zdaniem, Fed pozostaje instytucją, która nie wykonuje poleceń prezydenta, który przecież wie wszystko najlepiej. Donald najchętniej zbudowałby ją od nowa. Tyle że Rezerwa Federalna to fundament siły amerykańskiego systemu finansowego. Bo jest niezależna. Tylko tyle i aż tyle.
Schemat kup plotki, sprzedaj fakty jako definicję samą w sobie zna prawie każdy inwestor. Tyle że jest ona użyteczna z reguły po fakcie, mediom łatwo wtedy wytłumaczyć pewne zjawiska. A gdyby tak mieć dobrą informację wcześniej? To już wygląda na tak zwany insider trading, który w większości przypadków jest po prostu nielegalny.
Można narzekać na rzeczywistość i być ciągłym malkontentem albo próbować w każdej sytuacji szukać okazji do zarobku. Tym różni się podejście przeciętnego obserwatora od wnikliwej analizy, jaką stosują zarządzający największymi funduszami hedgingowymi. Tak naprawdę niewiele przeszkadza w tym, aby wielu z nas zaczęło myśleć jak rasowi spekulanci. Na początek zdefiniujmy sobie kilka rzeczy.
Jak sprawić, aby rynkowa hossa zamieniła się w bessę? Wybrać Donalda Trumpa na prezydenta. Na razie jedyne, co osiągnął, to zniszczenie tego, co USA wypracowały przez ostatnie 80 lat, czyli od roku 1945.
W nieco ponad dwa miesiące rządów Donald Trump zdołał zrobić znacznie więcej niż jego poprzednicy razem wzięci. Nastroje konsumentów spadły do poziomów nieobserwowanych od pierwszej fali COVID, amerykański biznes jest kompletnie zdezorientowany, inflacja zamiast spadać przyspiesza, Fed nabiera wody w usta, jeżeli chodzi o obniżki stóp procentowych…
Rzut oka na stopy zwrotu z aktywów od początku roku i w czołówce mamy chińskie i rosyjskie akcje, rubla i dopiero dalej amerykańskie obligacje.
Reszta tych, którzy kręcili zyski w 2024 r. jest pod kreską. O co tu chodzi
i czy finansowy światek stanął na głowie? Nie – po prostu zarabia
na działaniach Donalda Trumpa, które są coraz bardziej kontrowersyjne.
Prezydent-biznesmen? Takie komentarze pojawiły się po pierwszym tygodniu rządów Donalda Trumpa. Pokazuje to historia z memowym trump-coinem na rynku kryptowalut, gdzie widać nie tylko próbę zmonetyzowania własnego wizerunku, ale i też realizację interesów rodziny Trumpów, która – jak widać – biznesowo idzie z duchem czasu.
Czy świat się zmieni po 20 stycznia, kiedy to Donald Trump i mianowani przez niego ludzie przejmą amerykańską administrację na najbliższe cztery lata? Podczas kampanii wyborczej w social mediach dość popularnym viralem stał się taniec prezydenta wykonywany w rytm utworu Y.M.C.A. – zdaniem wielu ruchy Trumpa były nie do podrobienia. Czy to zapowiedź, że druga kadencja w Białym Domu będzie okresem, który pozytywnie zapisze się w amerykańskiej historii? Niektórzy już próbują porównywać Trumpa do Ronalda Reagana, którego rządy rzeczywiście zmieniły Amerykę i finalnie wywróciły dwubiegunowy porządek świata. Czy słusznie?
Anno Domini 2024 zbliża się do końca i tradycyjnie warto nieco pospekulować, co nas czeka w roku przyszłym. Dynamika zmian w przestrzeni politycznej i gospodarczej była w ostatnich miesiącach ogromna, co budzi zrozumiałą niepewność odnośnie tego, jak wypadną kolejne miesiące. Główne wątki, którymi będą żyć rynki, są zawarte w każdym z akapitów poniżej.
5 listopada miały rozstrzygnąć się losy świata. Ile razy to już słyszeliśmy? Specjaliści od politycznego PR naprawdę są dobrzy w tym, co robią. Kluczowe było przecież zaktywizowanie tych wyborców, którzy na co dzień nie interesują się wielką polityką. Frekwencja była istotna dla każdego z kandydatów, a bitwa była poważna. USA to przecież wciąż najbardziej liczące się politycznie i gospodarczo państwo świata. Zatem te wybory są ważne także dla tych, którzy w USA nigdy nie mieszkali.
Za każdym razem, kiedy inwestorzy zaczynają realnie obawiać się wzrostu napięć geopolitycznych na Bliskim Wschodzie, ceny ropy zaczynają iść w przeciwnym do oczekiwanego przez nich kierunku.
Na początku sierpnia na rynki finansowe wdarł się strach. Tak po prostu, tak nagle. Czy to już teraz?
Wybory we Francji i w USA – czy mają ze sobą coś wspólnego?
Tak – rynki finansowe szybko o nich zapomną.
Od kilku już miesięcy na globalnych rynkach mamy narrację zakładającą, że światowa gospodarka uniknie twardego lądowania po kilku latach prosperity. Spowolnienie jest nieuniknione, jest elementem cyklu gospodarczego, który jest jak sinusoida. Powiedzielibyśmy wschody (ożywienie) i zachody (spowolnienie) Słońca.