Formalna zdolność kredytowa, a rzeczywiste możliwości gospodarstwa domowego do obsługi zobowiązania finansowego
Punktem wyjścia do webinaru były wyniki badania dotyczącego postaw i zachowań Polaków wobec kredytów i pożyczek. Badanie miało pokazać nie tylko, jakie zobowiązania zaciągają konsumenci, ale przede wszystkim dlaczego to robią, jak podejmują decyzje, w jaki sposób oceniają ryzyko i co dzieje się z ich budżetem, gdy pojawiają się problemy ze spłatą.
Ważnym elementem analizy było również porównanie osób, które doświadczyły trudności w obsłudze zadłużenia, z tymi, które takich problemów nie miały.
Kredyt jest powszechny, ale jego ciężar nie zależy tylko od kwoty zadłużenia
W strukturze aktualnie spłacanych zobowiązań najczęściej pojawiały się zakupy na raty – wskazało je 44% badanych. Niewiele mniej, 42%, spłacało kredyty gotówkowe, a 36% – hipoteczne. Kolejne miejsca zajmowały zadłużenie na kartach kredytowych, BNPL oraz pożyczki od rodziny lub znajomych. Przeciętna wartość aktualnie spłacanego zadłużenia wynosiła w badanej grupie ponad 131 tys. zł, ale mediana była zdecydowanie niższa – 40 tys. zł.
Podobną różnicę widać w miesięcznych obciążeniach: przeciętna suma rat wynosiła 1964 zł, zaś mediana 1300 zł. Co interesujące, osoby mające doświadczenie trudności w spłacie nie charakteryzowały się wyższym łącznym zadłużeniem. Wyższe były natomiast ich bieżące obciążenia ratami.
To prowadzi do jednego z najważniejszych wniosków badania: o bezpieczeństwie finansowym nie decyduje sama wartość długu, lecz relacja bieżących rat do realnie dostępnych środków gospodarstwa domowego. W badaniu dochód dyspozycyjny rozumiano jako dochód netto pozostający po odliczeniu niezbędnych wydatków.
W tak zdefiniowanym ujęciu miesięczne raty odpowiadały przeciętnie około 85% dochodu dyspozycyjnego badanych, a u aż 28% respondentów przekraczały jego poziom. W grupie osób bez doświadczeń trudności ze spłatą relacja ta wynosiła przeciętnie 53%, podczas gdy wśród osób, które takich problemów doświadczyły – około 120%.
Między potrzebą a pragnieniem
Badanie pokazuje także, że uproszczeniem byłoby przedstawianie zadłużania się przede wszystkim jako rezultatu nadmiernej konsumpcji. Najczęstsze cele zaciągania kredytów gotówkowych, pożyczek i zobowiązań BNPL były bardzo konkretne: zakup sprzętu AGD, RTV lub mebli wskazało 43% respondentów, samochodu 36%, a remont mieszkania lub domu 33%.
Co czwarty badany wskazywał również zakup nieruchomości, 22% – sprzętu elektronicznego, a 15% – spłatę wcześniejszych kredytów lub pożyczek. Na finansowanie bieżącego życia i codziennych opłat zadłużało się 11% badanych.
Szczególnie ciekawie wygląda motywacja do zaciągania kredytów gotówkowych. Najczęściej impulsem była konieczność wymiany czegoś, co się zepsuło, albo pojawienie się nowej, ważnej potrzeby. Jednocześnie pojawia się również sfera pragnień – wymiana sprawnej rzeczy na nowszy model, zakup produktu, który nie jest niezbędny, czy wpływ sprzedawcy albo otoczenia społecznego.
I właśnie w tym miejscu pojawiają się różnice między osobami, które później doświadczają problemów, a pozostałymi. W grupie z historią trudności częściej występowały motywy związane z namową sprzedawcy oraz z chęcią dorównania innym czy poprawy własnej pozycji społecznej.
Nie oznacza to oczywiście prostego związku przyczynowego, ale pokazuje, że jakość decyzji kredytowej zależy również od odporności na impulsy i od umiejętności rozdzielenia rzeczywistej potrzeby od aspiracji konsumpcyjnej.
Czytaj także: Lipiec ’26 pogłębił różnice w zdolności kredytowej i dostępności mieszkań
Granica przesuwa się łatwiej, niż się wydaje
Ważną częścią analizy było pokazanie, jak zmienia się planowana wysokość zadłużenia pod wpływem okoliczności pojawiających się już w procesie zakupu. Ponad połowa badanych byłaby skłonna zwiększyć kredyt hipoteczny, gdyby czasowo niższe stopy procentowe podniosły ich zdolność kredytową albo gdyby pojawiła się szczególnie atrakcyjna nieruchomość przekraczająca pierwotnie zakładany standard.
Niemal połowa rozważyłaby wyższy kredyt, gdyby usłyszała, że oznacza on tylko nieznacznie wyższą miesięczną ratę. Podobny mechanizm występuje przy kredytach gotówkowych – większa od oczekiwanej zdolność kredytowa, atrakcyjna oferta samochodu czy sugestia sprzedawcy mogą powodować przesunięcie wcześniej ustalonej granicy.
To ważne również dlatego, że 23% badanych uznawało wyliczoną przez bank lub pośrednika zdolność kredytową za wystarczającą informację, że mogą zaciągnąć zobowiązanie właśnie w takiej wysokości – bez dodatkowej analizy własnych możliwości. Tymczasem zdolność kredytowa i subiektywnie rozumiana zdolność do komfortowego funkcjonowania z kredytem odpowiadają na dwa różne pytania.
Pierwsze dotyczy możliwości regulowania zobowiązania według określonych kryteriów. Drugie – tego, co stanie się z codziennym życiem gospodarstwa domowego, jeśli taka rata rzeczywiście pojawi się w budżecie.
Wiemy mniej, niż nam się wydaje
Kolejny istotny problem dotyczy wiedzy finansowej. 31% kredytobiorców określało swoją wiedzę o zaciąganiu i spłacie zobowiązań jako co najwyżej podstawową. Jednak jeszcze ważniejsza niż sama deklarowana samoocena jest różnica pomiędzy przekonaniem o własnych kompetencjach a rzeczywistym rozumieniem produktów. W teście obejmującym osiem zagadnień związanych z kredytem przeciętny wynik wyniósł 3,6 punktu.
Zaledwie 15% respondentów udzieliło od sześciu do ośmiu poprawnych odpowiedzi. Wśród osób mających doświadczenie trudności w spłacie odsetek ten był jeszcze niższy.
Rys. 1 Odsetek oceniających swoją wiedzę jako co najwyżej podstawową:

Źródło: Sekścińska K., Polacy i kredyt: między finansową odpowiedzialnością a codziennymi potrzebami i pragnieniami, Sygn. PAB/WIB 14/2026, s. 49.
Problemem okazuje się jednak nie tylko brak wiedzy, lecz fałszywa wiedza – sytuacja, w której konsument jest przekonany, że rozumie dany mechanizm, ale jego przekonanie jest błędne. W zależności od badanego obszaru zjawisko to dotyczyło około 25–35% respondentów. Najczęściej odnosiło się do RRSO, ryzyka walutowego oraz znaczenia WIBOR dla kredytów złotowych. To szczególnie niebezpieczny rodzaj luki kompetencyjnej.
Osoba świadoma, że czegoś nie wie, może poszukać informacji albo zwrócić się o pomoc. Osoba przekonana o poprawności błędnej wiedzy nie ma takiego bodźca. Raport wskazuje dlatego, że wyzwaniem dla edukacji finansowej jest konfrontowanie wiedzy z realnymi scenariuszami – zmianą raty, utratą części dochodów czy koniecznością wyboru między spłatą zobowiązania a innymi potrzebami gospodarstwa domowego.
Życie z kredytem na co dzień
Jednym z najmocniejszych elementów badania jest pokazanie konsekwencji kredytu dla codziennego funkcjonowania. W przypadku kredytu hipotecznego tylko 1/3 badanych deklarowała, że jego spłata nie wymagała ograniczenia żadnej kategorii wydatków. Najczęściej rezygnowano z wyjazdów wakacyjnych, przyjemności, ubrań, wyposażenia czy wydatków związanych ze spotkaniami i hobby.
Jeszcze mocniej było to widoczne w przypadku kredytu gotówkowego. Brak jakichkolwiek ograniczeń deklarowało jedynie 24% respondentów. 46% ograniczało wydatki na przyjemności, 39% na wyjazdy, a 31% na ubrania i dodatki. W części gospodarstw ograniczenia obejmowały jednak również wydatki na żywność czy leki.
Wyniki badania pokazują, że skutki problemów finansowych daleko wykraczają poza samą terminowość spłaty. Kredyt zaczyna reorganizować strukturę całego budżetu i wpływa na styl życia oraz poczucie bezpieczeństwa.
Co z tego wynika dla sektora finansowego?
Kredyt jest ważnym instrumentem finansowania potrzeb gospodarstw domowych, a w wielu przypadkach umożliwia realizację inwestycji lub wydatków, których bez zewnętrznego finansowania nie dałoby się ponieść. Wyzwaniem jest natomiast zbliżenie formalnej zdolności kredytowej do realnego obrazu możliwości klienta oraz lepsze przygotowanie go na konsekwencje decyzji.
Pierwszy obszar dotyczy edukacji finansowej. Wiedza potrzebna klientowi nie powinna kończyć się na definicjach RRSO, oprocentowania czy całkowitego kosztu kredytu. Równie ważne jest pokazanie, co stanie się z budżetem, jeśli dochody spadną, rata wzrośnie albo pojawią się inne niespodziewane wydatki.
Drugi obszar to sposób komunikowania oferty. Wyniki badania pokazują, że stosunkowo niewielki wzrost raty może skłaniać konsumentów do zwiększenia pierwotnie planowanego zobowiązania. Dlatego obok miesięcznej raty szczególnie istotne jest eksponowanie całkowitego kosztu oraz wpływu kredytu na budżet w dłuższym okresie.
Trzeci element to wcześniejsze reagowanie na pogarszającą się kondycję finansową klienta. Raport wskazuje na potrzebę rozwijania prostych narzędzi wspierających planowanie budżetu, systemów wczesnego ostrzegania przed utratą płynności oraz łatwiejszego dostępu do profesjonalnej pomocy. Ważne jest, aby klient wiedział, że kontakt z bankiem czy doradcą powinien następować zanim problem stanie się trwały, a nie dopiero wtedy, gdy wyczerpane zostaną oszczędności i możliwości ograniczenia wydatków.
Komentując wyniki raportu, Artur Nowak-Gocławski – prezes ANG Odpowiedzialne Finanse i Fundacji Nienieodpowiedzialni, podkreślił, że przedstawiony raport stawia pytanie jak daleko branża finansowa może ingerować w decyzje klientów – musimy się nauczyć patrzeć na klienta dużo głębiej niż to wynika wyłącznie z rezultatu jego oceny kredytowej, aby zadbać także o jego dobrostan.
Kwestią, która być może nabierze w nadchodzących latach większego znaczenia jest także wykorzystanie AI, aby jeszcze zwiększyć możliwości dopasowania produktów finansowych do klientów.
Bezwzględnie należy odnotować, że raport wskazuje też, że poziom edukacji finansowej jest w Polsce nadal dalece niewystarczający. Warto odnotować także perspektywę wprowadzenia w Polsce doradztwa zadłużeniowego w kontekście implementacji Dyrektywy CCD – w przypadkach klientów przekredytowanych, możliwość skorzystania z takiego wsparcia mogłaby być dla niech bardzo ważna.
Najważniejszy wniosek z badania można zatem sprowadzić do prostego rozróżnienia: to, że klient może otrzymać kredyt w określonej wysokości, nie musi jeszcze oznaczać, że właśnie takie zobowiązanie będzie dla niego bezpieczne i możliwe do komfortowej obsługi przez wiele lat.
I właśnie przestrzeń pomiędzy tymi dwiema kategoriami – formalną zdolnością kredytową a rzeczywistymi możliwościami gospodarstwa domowego – staje się jednym z kluczowych obszarów odpowiedzialnego finansowania.
Pełny zapis webinaru jest możliwy do odtworzenia na stronie www.pabwib.pl

Agnieszka Nierodka – ekonomistka, doradca zarządu w Zespole Badań i Analiz Związku Banków Polskich. Specjalizuje się w zagadnieniach dotyczących rozwoju rynku hipotecznego i nieruchomości, refinansowania kredytów hipotecznych, ochrony konsumenta oraz prawa europejskiego.
Posiada bogate doświadczenie jako prelegent i trener dla sektora bankowego i deweloperskiego oraz jako autorka publikacji na temat rozwoju bankowości hipotecznej i rynku listów zastawnych w Polsce i UE, ochrony konsumenta hipotecznego oraz efektywności obowiązków informacyjnych wobec konsumenta.
Od ponad 15 lat zapewnia wsparcie w zakresie badań statystycznych i problemów legislacyjnych grupom roboczym przy Europejskiej Federacji Hipotecznej w Brukseli.