Kapitałowa ulga dla banków z ukrytym ryzykiem
Zdaniem Robina Wiggleswortha, redaktora blogu finansowego FT Alphaville, mechanizm ten budzi niepokój nadzorców, bo przypomina niektóre konstrukcje finansowe rozwijane przed kryzysem 2008 roku.
Z danych analizowanych przez Barclays wynika, że skala rynku gwałtownie rośnie. W 2025 roku 35 z 56 badanych banków w Europie i Wielkiej Brytanii stosowało syntetyczne SRT. Wartość aktywów objętych takimi transakcjami wzrosła do 579 mld euro, wobec 460 mld euro rok wcześniej.
Dało to bankom szacowane oszczędności w aktywach ważonych ryzykiem na poziomie 464 mld euro i podniosło ich współczynniki CET1 średnio o 82 punkty bazowe.
Jak działa mechanizm SRT?
SRT polega na tym, że bank wyodrębnia pulę kredytów i przenosi część ryzyka ich niespłacenia na inwestorów zewnętrznych. Mogą to być ubezpieczyciele, fundusze hedgingowe lub fundusze private credit. Inwestorzy, za odpowiednią opłatą, zabezpieczają znaczącą część potencjalnych strat.
Pieniądze zwykle trafiają na rachunek, który ma pokazać regulatorom, że ochrona jest realna. Same kredyty pozostają jednak w bilansie banku. Dzięki temu instytucja może uwolnić kapitał i zwiększyć akcję kredytową.
Popularność tych instrumentów w Europie nie jest przypadkowa. Tradycyjny rynek sekurytyzacji w Unii Europejskiej pozostaje słaby, a banki są pod presją wyższych wymogów wynikających z końcowego etapu Bazylei III.
Według Stowarzyszenia Rynków Finansowych w Europie (AFME) wolumen europejskich SRT wzrósł w pierwszym kwartale 2026 roku o 36% rok do roku. Barclays szacuje, że unijne banki zabezpieczyły już w ten sposób około 500 mld euro kredytów, czyli 2-3% całego rynku pożyczek w Europie.
Czytaj także: Czy przełomowe modele sztucznej inteligencji (Frontier AI Models) mogą być zagrożeniem dla banków?
SRT i potencjalne ryzyko
Dla banków to atrakcyjne rozwiązanie, a dla gospodarki może oznaczać dodatkową zdolność finansowania firm i gospodarstw domowych. Dlatego nawet część nadzorców przyznaje, że SRT nie są wyłącznie finansową sztuczką, lecz narzędziem wspierającym kredyt.
Nadzorcy dostrzegają korzyści, ale widzą też ryzyka. Obawiają się, że część transakcji może tylko pozornie przenosić ryzyko poza banki, a finansowanie inwestorów SRT przez sektor bankowy sprawi, że ryzyko wróci okrężną drogą. Problemem może być też słabsza motywacja banków do monitorowania kredytów oraz pokusa umieszczania w strukturach słabszych aktywów.
Robin Wigglesworth uważa, że jeśli dojdzie do pierwszej głośnej wpadki z tymi instrumentami, może to spowodować efekt domina.

Witold Gadomski, publicysta ekonomiczny, od ponad 20 lat pracujący w Gazecie Wyborczej. Autor książki o Leszku Balcerowiczu, współautor Kapitalizm. Fakty i iluzje.
Od 2020 roku współpracuje z portalem BANK.pl.