Spór Donalda Trumpa z Jerome Powellem wchodzi w nową fazę

Spór Donalda Trumpa z Jerome Powellem wchodzi w nową fazę
Fot. stock.adobe.com / Maksym Yemelyanov
Obecny prezes Fed Jerome H. Powell ma w maju tego roku [2026] zakończyć kadencję i jako „były” opuścić na dobre siedzibę banku. Jednak wobec prób represjonowania go przez Donalda Trumpa, zagrać może prezydentowi na nosie i pozostać w banku jako gubernator, pisze Jan Cipiur.

Otwarty spór między prezydentem a prezesem nie ma precedensu od czasów II wojny światowej. Wcześniej awantury na linii Biały Dom – Fed też się zdarzały, ale do wybuchu II światowej bank jeszcze budował swoją pozycję i nie był wówczas faktycznie niezależny.

Podżegaczem jest Donald Trump, który od pierwszych dni w Białym Domu próbował wymuszać na Jerome Powellu obniżanie stóp procentowych. Gdy prezydent ponosił w tym dziele porażkę za porażką, sięgnął po topór prawny, zmuszając ministerstwo sprawiedliwości do wszczęcia śledztwa ws. rzekomych przewin prezesa w trakcie remontu i przebudowy głównej siedziby Fed przy (nomen omen) Constitutional Avenue.

Fakty, kalumnie i nominat na nowego prezesa Fed

Przez dłuższy czas spór był w Stanach na czołówkach, a panowie toczyli pojedynek na wypowiedzi, przy czym prezes Fed posługiwał się faktami, a prezydent obrzucał Jerome Powella kalumniami.

Po pewnym czasie awantura zaczęła jakby przycichać. Donald Trump namaścił w tym czasie następcę Jerome Powella. Ma być nim Kevin Warsh, uznany finansista, w latach 2006-2011 członek rady gubernatorów Fed i zdecydowany orędownik polityki taniego pieniądza żądanej przez prezydenta.

Nominat natychmiast zapowiedział zdecydowane zerwanie z polityką poprzednika, czego żaden nowy szef Fed nie uczynił w ciągu ostatnich czterdziestu lat. Ostatni rok spędził na publicznym krytykowaniu polityki pieniężnej, regulacji bankowych oraz tego, co określił jako instytucjonalne zbaczanie banku centralnego w stronę kwestii o charakterze politycznym, wykraczających poza podstawowy zakres kompetencji tej instytucji.

W wywiadzie telewizyjnym udzielonym latem ’25 na sugestię, że kontynuacja polityki Powella byłaby „zaletą” powiedział. „Na litość boską, myślę, że to ostatnia rzecz, jakiej nam potrzeba”.

Czytaj także: Mieszane reakcje rynków finansowych na nominację nowego szefa Fed

Prezydent oskarża, sąd odrzuca oskarżenie

Jeszcze niedawno sprawa sukcesji zdawała kierować się na spokojniejsze wody, ale głos zabrał sędzia. W wydanym na początku marca ‘26, ostrym, 27-stronicowym orzeczeniu odrzucającym postawienie Jerome Powella w stan oskarżenia, sędzia James E. Boasberg z waszyngtońskiego sądu federalnego napisał m.in., że „rząd nie przedstawił żadnych dowodów na to, że Jerome H. Powell, prezes Rezerwy Federalnej, popełnił jakiekolwiek przestępstwo poza tym, że nie spodobał się prezydentowi”.

Lojalna trumpistka, prokurator Jeanine Pirro ma narzędzia, żeby mimo tego orzeczenia kontynuować śledztwo, ale sprawa zrobiła się jeszcze bardziej polityczna i konstytucyjna niż była wcześniej.

Kilku republikańskich senatorów z komisji Senatu nadzorującej bank centralny i zatwierdzającej nominacje członków Fed wyraziło poparcie dla Jerome Powella, a jej kluczowy członek, sen. Thom Tillis z Karoliny Północnej, już w styczniu zapowiedział, że w świetle traktowania Jerome Powella zablokuje każdą próbę nominowania przez prezydenta Donalda Trumpa nowego przewodniczącego Fed.

Po zapoznaniu się z orzeczeniem sędziego Boasberga senator Tillis oświadczył, że „potwierdza ono, jak słabe i bezpodstawne jest śledztwo w sprawie prezesa Powella i że nie jest niczym innym jak nieudanym atakiem na niezależność Fed”.

Nadal nie został zatem wyznaczony termin przesłuchania pretendenta Kevina Warsha w senacie.

Jerome Powell reaguje

Jerome Powell też zhardział. Zapowiedział, że pozostanie w Fed tak długo, jak trwało będzie postępowanie kryminalne Departamentu Sprawiedliwości dot. jego roli w sprawie odnowy głównej siedziby banku nazywanej zwyczajowo Eccles Building.

Może tak zadecydować, ponieważ przepisy przewidują, że po wygaśnięciu mandatu przewodniczącego Jerome Powell może być do stycznia 2028 roku jednym z gubernatorów Fed, a więc uczestniczyć w decyzjach ws. stóp procentowych i podaży pieniądza.

Jerome Powell poszedłby wówczas śladem swojego poprzednika sprzed 80 lat. W 1948 roku, po 14 latach na fotelu przewodniczącego Federal Reserve, Marriner Eccles upamiętniony w nazwie siedziby Fed, pozostał w banku jako gubernator i nie był w tej roli ani figurantem, ani konformistą.

Marriner Eccles nie opuścił banku, ponieważ chciał chronić bank przed zewnętrznymi (rządowymi) naciskami. Odegrał kluczową rolę w zawarciu w 1951 roku porozumienia między Departamentem Skarbu USA (Treasury) a Fed, które po latach podporządkowania przywróciło Rezerwie Federalnej niezależność.

Porozumienie z 1951 roku zakończyło praktykę utrzymywania sztucznie niskich stóp procentowych w celu taniego finansowania amerykańskiego długu publicznego narosłego w wyniku II wojny światowej.

Prezes Fed 2026 – kto postawi na swoim?

Paralela: Eccles-Powell-Trump jest oczywista. Prezydent Donald Trump chyba jednak nie zamierza ustąpić. 18 marca ’26 wypalił: „Chcę tylko pokazać opinii publicznej, że ten facet jest niekompetentny – to naprawdę niekompetentny człowiek i być może jest też nieuczciwy.”

Federal Reserve System miał od utworzenia tuż przed końcem 1913 roku ledwo szesnastu prezesów (chairs), podczas gdy prezydentów USA było w tym samym okresie o pięciu więcej.

Większość Fed chairs pracowała jak trzeba, więc – jak to jest zazwyczaj ze zwykłymi fachowcami – nie są pamiętani. Kontrowersje in actu na tyle duże, że ciągle w miarę żywe – wzbudza tylko kilku, jeden dostarczył ich ex post, a Jerome Powell też zapisze w swą obecność w historii finansów.

Arthur Burns (1970-1978) trzymał w latach „pierwszego szoku naftowego” stopy procentowe na uwięzi i wywołał gwałtowną spiralę inflacyjną, a jego następca G. William Miller nie zdołał  poskromić sił wyzwolonych przez Burnsa, więc utrzymał się fotelu jedynie przez niecałe półtora roku.

Alan Greenspan był uznawany za nieomylnego za swoich kadencji i po nich, ale po 2008 roku dopadła go ostra krytyka za tolerowanie ryzykownych praktyk finansowych i za niskie stopy procentowe na przełomie stuleci, co przyczyniło się do nadęcia bańki kredytowej i wybuchu wielkiego kryzysu finansowego.

Przewiny Jerome Powella to przedłużanie „luzowanie ilościowe” (QE) i zwlekanie z podwyżkami stóp, ale dziś wydaje się, że zapisać może się w annałach głównie jako zapaśnik ciągnący się za uszy z Donaldem Trumpem.

Wojna z Iranem może spowodować, że stosunek Donalda Trumpa do kończącego misję Jerome Powella złagodnieje, a to sprawi, że następca obejmie urząd bez przeszkód. Możliwe jest też jednak, że ego prezydenta nie pozwoli mu na podkulenie ogona.

Najgorzej, że stawką w sporze nie są osobiste poglądy i przekonania dwóch najpotężniejszych ludzi w Ameryce, ale niezależność największego banku centralnego z konsekwencjami dla całego świata.

Kto postawi na swoim, czy numer 1, czy numer 2 – przekonamy się zapewne za dwa miesiące.

Jan Cipiur
Jan Cipiur, dziennikarz i redaktor z ponad 40-letnim stażem. Zaczynał w PAP, gdzie po 1989 r. stworzył pierwszą redakcję ekonomiczną. Twórca serwisów dla biznesu w agencji BOSS. Obecnie publikuje m.in. w Obserwatorze Finansowym. Jest członkiem Towarzystwa Ekonomistów Polskich (TEP).
Źródło: Portal Finansowy BANK.pl