Ryzyko prawne bezprecedensowo przerosło ryzyko kredytowe
Kilka ostatnich lat nie należało do najspokojniejszych zarówno gospodarczo, jak i politycznie. Czy miało to wpływ na sektor bankowy? Na ile zmieniła się sytuacja całej branży finansowej?
– To prawda, w ostatnich latach polski sektor bankowy przeszedł przez serię istotnych zdarzeń makroekonomicznych i geopolitycznych – pandemia, szok energetyczny i inflacyjny, wojna w Ukrainie, a następnie wyraźne wahania stóp procentowych. Z perspektywy stabilności kluczowe jednak jest to, że system finansowy pozostał odporny: banki utrzymują nadwyżki kapitałowe i wysoką zdolność do świadczenia usług nawet w scenariuszach stresowych.
Na koniec listopada 2025 r. suma bilansowa sektora bankowego wyniosła ponad 3,6 bln zł, co oznacza wzrost rok do roku o blisko 10%, kapitały własne wzrosły o ponad 12% do 317,3 mld zł, zaś poziom depozytów sektora niefinansowego przyrósł o 7,4%, do ponad 2 bln zł. Jednocześnie wynik sektora bankowego po opodatkowaniu po 11 miesiącach 2025 r. to 45,3 mld zł, przy ROE 15,4% i TCR 21,5%. To wszystko pokazuje zarówno zdolność generowania kapitału, jak i bufor bezpieczeństwa.
Jednak mimo tych wzrostów, wciąż jesteśmy jednym z najmniejszych sektorów bankowych w Unii Europejskiej, co jest całkowicie niedostosowane do skali polskiej gospodarki, która jest na szóstym miejscu w UE i 20. w skali świata, a my – jako sektor – jesteśmy na 24. miejscu w UE-27.
Czy te zmiany pokrywały się z trendami obserwowanymi na rynkach unijnych?
– W Unii Europejskiej również widzimy poprawę zyskowności i utrzymanie solidnych buforów kapitałowych po okresie pandemii i przy wyższych stopach procentowych. Dla przykładu, według danych nadzorczych za trzeci kwartał 2025 r. wskaźnik CET1 dla banków UE utrzymywał się na poziomie 16,3%, a ECB, w pierwszej połowie ub.r., wskazywał na ROE banków strefy euro blisko 10%.
A czy na tym tle Polska ma swoją specyfikę? A jeśli tak, to na czym ona polega?
– Polska specyfika jest dość wyraźna i w mojej ocenie wynika z trzech zjawisk. Po pierwsze – bezprecedensowe w skali UE ryzyko prawne, przede wszystkim wokół kredytów walutowych, które przez lata było największym komponentem ryzyka systemowego, a obecnie nabiera szerszego znaczenia, jako niepewność otoczenia prawno-regulacyjnego. NBP wprost wskazuje, że taka niestabilność może przekładać się na wyższe marże kredytowe, ograniczać skalę finansowania gospodarki, utrudniać rozwój technologiczny banków i obniżać atrakcyjność rynku dla inwestorów.
Po drugie – strukturalnie wysokie obciążenia fiskalne i parapodatkowe sektora, które wprost ograniczają zdolność do finansowania rozwoju gospodarki. Banki mają dzisiaj potencjał do wzrostu finansowania gospodarki na poziomie ponad 500 mld zł, przy czym nawet w układzie konsorcjalnym miałyby problem ze sfinansowaniem dużych projektów infrastrukturalnych. Maksimum to 65 mld zł na poziomie całego sektora bankowego i ok. 58,6 mld zł na poziomie banków komercyjnych. Zapowiedziana i wprowadzona w 2025 r. podwyżka stawki CIT dla banków zredukuje jednak ten potencjał już w tym roku o ok. 50 mld zł.
Po trzecie – niewątpliwie specyfiką polskiego rynku jest rekordowo wysoki udział obligacji skarbowych w aktywach banków. Finansowanie długu Skarbu Państwa stanowi znaczącą część bilansów sektora (26%), co z jednej strony wzmacnia stabilność i płynność banków, ale z drugiej rodzi długookresowe pytania o strukturę alokacji kapitału w gospodarce. Już na początku ub.r. udział instrumentów dłużnych w aktywach banków przewyższył udział aktywnego portfela kredytów dla sektora niefinansowego, co stanowi ewenement w Europie, a być może i w skali globalnej. Po 11 miesiącach 2025 r. instrumenty dłużne w aktywach banków wzrosły o 183 mld zł, w tym samym czasie portfel kredytów dla sektora niefinansowego wzrastał ponad dwukrotnie wolniej, o 84 mld zł.
Ostatnie lata to czas digitalizacji sektora finansowego. Coraz więcej produktów można kupić online, również obsługa posprzedażna w coraz większym stopniu ma charakter zautomatyzowany. Jak w tych realiach utrzymać relacyjność, która jest wyróżnikiem banków i zarazem gwarancją zaufania ze strony klientów?
– Według danych firmy Deloitte, polskie banki znalazły się wśród liderów cyfryzacji. I rzeczywiście przeskoczyliśmy lata świetlne, startując z zapóźnionego relacyjnie i technologicznie sektora do momentu, w którym jesteśmy jednym z najbardziej nowoczesnych – nie tylko w skali Europy, ale także całego świata – sektorów bankowych. Ale na to przekłada się również znacznie większe zdigitalizowanie polskiego społeczeństwa, co widać w poziomie wykorzystywania kanałów zdalnych.
Jesteśmy jednym z najbardziej mobile only sektorów w gospodarce. I trzeba tu podkreślić, że ta cyfryzacja nie jest prowadzona wyłącznie w pogoni za najnowszymi technologiami, ale odpowiada na zapotrzebowanie naszych klientów, którzy coraz chętniej i coraz częściej sięgają po zdalny kontakt ze swoimi bankami. Uważam, że to jest kierunek, który będzie zwiększał naszą relacyjność i jednocześnie będzie naszym wyróżnikiem w Unii Europejskiej.
Potwierdzają to również badania, z których wynika, że poziom zaufania klienta do swojego banku jest jednym z najwyższych w świecie. Według nich 76% Polaków ufa bankom bardziej niż innym instytucjom i organizacjom. Równie wysoko oceniają oni usługi, jakie oferują i świadczą banki. Gotowi są polecać je innym, przy czym chętniej skłonni są to czynić klienci korzystający z nowoczesnych kanałów komunikacji. Wydaje się, że cyfrowe doświadczenia bankowe odgrywają coraz większą rolę w kształtowaniu pozytywnych opinii.
Co istotne, w ub.r. wzrosło też społeczne poczucie bezpieczeństwa odnośnie do usług bankowych – 65% ankietowanych uznało bank za instytucję skutecznie chroniącą przed zagrożeniami finansowymi. To wyraźny sygnał, że działania sektora bankowego w zakresie cyberbezpieczeństwa i ochrony danych przynoszą wymierne efekty. Największym zaufaniem klientów cieszy się ochrona przed włamaniami na rachunki internetowe, cyberatakami oraz wyciekami danych.
O dobrze przeprowadzonej digitalizacji sektora świadczy również to, że coraz więcej osób deklaruje, iż większość spraw bankowych załatwia bez potrzeby odwiedzania placówki – zarówno w zakresie codziennych operacji, jak i bardziej złożonych procesów, takich jak zmiana banku czy skorzystanie z nowych produktów.
Jeden z najistotniejszych obszarów rynku finansowego to otoczenie regulacyjne. Przez całe lata regulacje wspierały rozwój sektora i jego postrzeganie jako instytucji zaufania publicznego. Jednak w ostatnim czasie nadmierne uregulowanie pewnych obszarów – np. w zakresie regulacji konsumenckich – obniża zdolność do finansowania gospodarki. Równocześnie mamy rekordowy poziom obciążeń nakładanych na banki. Z czego wynika ta sytuacja?
– ZBP konsekwentnie popiera wysoki standard ochrony konsumenta, ale kluczowe jest, by regulacje były proporcjonalne, spójne i oparte na analizie skutków – tak aby konsument był faktycznie chroniony, a rynek nie był destabilizowany masową instrumentalizacją ochrony konsumenta. W Polsce narasta problem przeregulowania wybranych obszarów, często w trybie reaktywnym, co zwiększa koszty stałe banków, wydłuża procesy decyzyjne i podnosi koszt kapitału. Intencja ochrony jest słuszna, ale narzędzia bywają projektowane tak, że generują niepewność prawną, ryzyko retroaktywnych skutków i bodźce do masowych sporów. Widać to w dynamice nowych typów roszczeń, jak sankcja kredytu darmowego – liczba takich spraw wzrosła do ok. 19 tys. na koniec III kw. 2025 r. To wprost ogranicza zdolność do finansowania inwestycji – szczególnie długoterminowych, ryzykownych i kapitałochłonnych.
I wydaje mi się, że taki trend obserwujemy w Europie od 2010 r., od czasu kryzysu finansowego. Tak więc jest to nie tylko specyfika polska, ale wręcz globalna. Od tego właśnie rozpoczęła się chociażby historia podatku od aktywów.
76% Polaków ufa bankom bardziej niż innym instytucjom i organizacjom. Równie wysoko oceniają oni usługi, jakie oferują i świadczą banki. Gotowi są polecać je innym. Co istotne, w ub.r. wzrosło też społeczne poczucie bezpieczeństwa odnośnie do usług bankowych – 65% ankietowanych uznało bank za instytucję skutecznie chroniącą przed zagrożeniami finansowymi.
Warto jednak tutaj podkreślić, że sektor ma dziś dobre parametry bezpieczeństwa: wskaźnik jakości kredytów klientowskich poprawił się z 4,2% na koniec 2024 r. do 3,82%. Po drugie, ciężar regulacyjno-fiskalny jest wysoki i kumulatywny: obciążenia podatkowo-składkowe powiększone o koszty ryzyka prawnego w latach 2015-2025 osiągnęły poziom 280,51 mld zł. W tym samym czasie skumulowany wynik finansowy netto sektora wyniósł 194,32 mld zł.
Czy takim trendom można w jakikolwiek sposób przeciwdziałać?
– Patrząc na sprawę z perspektywy Związku Banków Polskich, jest kilka możliwości. Na pewno należy wprowadzić zasadę oceny wpływu nowych regulacji, w tym konsumenckich, na akcję kredytową. Ograniczać gold-plating i dublowanie obowiązków raportowych, a także przebudować system obciążeń tak, by premiował finansowanie gospodarki. Jednocześnie należy uporządkować ryzyka prawne, bo niepewność działa jak dodatkowy podatek od kredytu.

Jeśli weźmiemy pod uwagę współczesne realia, to czy sektor bankowy w dalszym ciągu powinien bazować na tradycyjnym modelu depozytowo-kredytowym?
– Model depozytowo-kredytowy pozostanie fundamentem bankowości – zwłaszcza w gospodarce, w której rynek kapitałowy nie przejmuje w pełni funkcji długoterminowego finansowania przedsiębiorstw i gospodarstw domowych. Dane pokazują, że sektor ma stabilną bazę depozytową: na koniec listopada 2025 r. depozyty klientowskie wynosiły ponad 2 bln zł, a relacja kredytów do depozytów 66%. To oznacza, że banki mają paliwo do finansowania gospodarki, ale potrzebują przewidywalnego otoczenia regulacyjnego i prawnego, by uruchamiać je w długim horyzoncie. Natomiast ten model trzeba uzupełniać, bo rosną koszty regulacyjne, technologiczne i cybernetyczne, a jednocześnie klienci oczekują usług natychmiastowych, zintegrowanych i tańszych.
Może banki powinny przemyśleć zmianę bądź modyfikację tego modelu? Czy ostatnie zmiany stóp procentowych mogą być tu czynnikiem decydującym?
– Na pewno wskazana byłaby dywersyfikacja źródeł przychodów: większa rola usług transakcyjnych, zarządzania finansami, doradztwa, bancassurance, rozwiązań dla MŚP.
Z drugiej strony, doświadczenia gwałtownych zmian stóp i ich wpływu na popyt kredytowy oraz koszty obsługi długu są ważną lekcją. Przykładowo w 2025 r. widać było, że obniżki stóp sprzyjały luzowaniu kryteriów kredytowych i wzrostowi popytu – to pokazuje, jak silna jest transmisja zmian w polityce pieniężnej przez kanał kredytowy.
Poza tym instytucje finansowe będą musiały bardziej dostosować się w kolejnych latach do zmieniającego się modelu związanego z poziomem inflacji i ruchami stóp procentowych. Jednak w efekcie powinno to korzystnie przyczynić się do potencjalnie większej akcji kredytowej.
Jakie priorytety – w pana ocenie – powinien mieć ZBP w najbliższych latach? I czy, biorąc pod uwagę zmiany na rynku, rola Związku będzie ewoluować?
– Związek na pewno będzie się skupiał na zmniejszeniu ryzyka prawnego sektora bankowego. Ono w sposób bezprecedensowy przerosło ryzyko kredytowe, które zawsze było immanentną cechą podstawowego ryzyka, na które sektor bankowy był nastawiony.
Oczywiście ta eliminacja, czy zmniejszenie ryzyka prawnego, jest tylko jednym z głównych wyzwań stojących przed sektorem. W najbliższych latach działalności Związku niezwykle ważna będzie kwestia dokończenia sagi kredytów frankowych, zatrzymanie bezprecedensowego podważania długoterminowych umów kredytowych, czyli zatrzymania ataków prawnych na kredyty złotowe. Istotną kwestią jest także uregulowanie działalności kancelarii odszkodowawczych, działających często w sposób jaskrawo naruszający przepisy o ochronie konsumenta, co najlepiej widać na przykładzie kredytu darmowego.
Kolejnym tematem jest zarządzanie ryzykiem związanym z transakcjami oszukańczymi i próbami zrzucenia odpowiedzialności na banki za działania cyberprzestępców. I wreszcie mamy przed sobą ciągłe i nieustanne wzmacnianie odporności sektora bankowego wobec cyberprzestępczości, a w zasadzie bardzo ważny element, jakim są działania banków na rzecz wzmacniania odporności samych klientów, przez szeroko zakrojone akcje edukacyjne. Nie możemy zapominać, że obecny model przestępstw opiera się na najsłabszym ogniwie systemu, jakim jest człowiek.
Bez wątpienia kolejną ważną sprawą jest konsekwentne zwiększanie roli banków w finansowaniu gospodarki. I choć ona jest z natury rzeczy fundamentalna, to oczywiście wiąże się z odpowiednimi warunkami dla działania banków w tym obszarze, czemu niestety nie sprzyja nadmierne obciążenie fiskalne sektora bankowego. Mam tu na myśli m.in. ostateczne rozwiązanie problemu złej podstawy podatku bankowego, a także kwestie dotyczące koniecznych instrumentów ze strony państwa do zwiększenia aktywności inwestycyjnej przedsiębiorców, po to, by sektor bankowy także i tu mógł odgrywać większą rolę w rozwoju gospodarki.
Nieustająco jednym z priorytetów pozostaje oczywiście obszar cyberbezpieczeństwa. Ponadto nowym priorytetem jest udział sektora bankowego w finansowaniu obronności kraju, co znajduje odzwierciedlenie w nowym ciele powołanym w ramach Związku, czyli Zespole Obronności.
Jak w najbliższych latach może się zmieniać struktura polskiego rynku finansowego? Czy zrealizują się, wieszczone jeszcze przed kilkoma kwartałami, opinie o dalszej konsolidacji sektora?
– Konsolidacja nie jest celem samym w sobie – liczy się zdolność do finansowania gospodarki, innowacyjność i efektywność kosztowa, a te można osiągać różnymi ścieżkami, w tym przez współpracę i wspólne platformy. Z punktu widzenia struktury sektora, liczba banków pozostaje stabilna: na koniec listopada 2025 r. działało 518 banków, w tym 30 komercyjnych i 488 spółdzielczych.
Jednocześnie koncentracja rynkowa w Polsce – patrząc na udział największych instytucji – jest zauważalna, ale nie nadmierna: wskaźnik koncentracji HHI na poziomie 928 wskazuje na rynek konkurencyjny, zaś udział pięciu banków o najwyższej sumie bilansowej sektorze wynosi 59,5%, co pokazuje istotną rolę największej piątki.
Jednocześnie nie uważam, aby rynek miał się spłaszczyć do kilku gigantów. Średnie instytucje często bardzo dobrze obsługują konkretne segmenty – wybrane branże MŚP, leasing, faktoring, agrobiznes, samorządy, bankowość regionalną – i wnoszą konkurencję oraz innowacyjność. W praktyce bardziej prawdopodobny jest model mieszany: część ulegnie konsolidacji – zwłaszcza tam, gdzie presja kosztowa jest największa; nastąpi także równoległy rozwój banków specjalistycznych, które będą działać w określonych ekosystemach.
Sam sektor bankowy pozostaje przy tym krwiobiegiem dla polskiej gospodarki i nie ma dla niego alternatywy w strukturze rynku finansowego – również w perspektywie kolejnych lat. Według analiz ZBP za lata 2018-III kw. 2025 r., sektor bankowy odpowiadał za dostarczenie 81% finansowania zewnętrznego dla przedsiębiorstw. W tym samym czasie finansowanie poprzez rynek kapitałowy (IPO i IPS) zapewniło jedynie – i mówię to z troską – 3,2% finansowania zewnętrznego dla przedsiębiorstw.
Wspomniał pan o bankach spółdzielczych, jest ich niemal 500. Czy ich rola jest równie duża w gospodarce?
– Oczywiście, banki spółdzielcze odgrywają istotną rolę w gospodarce. Szczególnie w społecznościach lokalnych i finansowaniu Polski lokalnej. Ich suma bilansowa na koniec listopada ub.r. wyniosła 267,7 mld zł, a kapitały własne sięgnęły 30,4 mld zł. W ostatnich latach banki spółdzielcze obrały kierunek wzmocnienia pozycji kapitałowej. W porównaniu do końca 2010 r. ich kapitały własne wzrosły ponad trzykrotnie. Choć odpowiadają one za 7,4% całości sektora, to na rynku kredytowym stanowią kluczową siłę w finansowaniu rolników (65%). Banki spółdzielcze w istotnym stopniu finansują także działania samorządów terytorialnych (36,8%). W porównaniu do wielkości, instytucje te wyróżniają się również wysokim udziałem finansowania mikroprzedsiębiorstw (18,6%). Banki spółdzielcze mają fundamentalną rolę do spełnienia w zakresie finansowania inwestycji, spośród których znaczna część ma miejsce właśnie na poziomie lokalnym.
Czy te dość specyficzne instytucje finansowe podlegają podobnym trendom jak duże banki komercyjne? I czy na takie same ryzyka muszą być przygotowane?
– Podobnie jak w bankach komercyjnych, w ostatnich latach mocno zmieniła się struktura aktywów banków spółdzielczych – są one głównie lokowane w instrumenty dłużne, to 62% aktywów. Banki spółdzielcze, mądrze dysponując swoimi środkami i wzmacniając kapitały, dysponują wolnym potencjałem kredytowym na poziomie ok. 75 mld zł.
Obecnie największym wyzwaniem stojącym przed bankami spółdzielczymi w sferze operacyjnej będzie postępująca zmiana stóp procentowych. W przeważającej większości opierają one swoje wyniki na wynikach odsetkowych, a te w momencie obniżek stóp procentowych mogą spaść. Sytuacja ta wraz ze wzrostem wymagań stawianych bankom spółdzielczym oraz przy rosnących kosztach mogą przyczynić się w przyszłości do przyspieszenia procesu konsolidacji wewnątrz grup spółdzielczych.
Na ile obecną sytuację możemy przyrównać do pierwszej dekady powstawania polskiej bankowości? Zarówno wtedy, jak i obecnie, mamy przecież do czynienia z większą niepewnością globalną, gospodarka jest równie turbulentna. Czy doświadczenia, jakie towarzyszyły tworzeniu ZBP i nowoczesnej bankowości, mogą okazać się użyteczne także teraz?
– To prawda, te turbulentne czasy mają bezpośrednie przełożenie na to, co obserwujemy w sektorze bankowym – niepewność czy ryzyka geopolityczne, które przejawiają się w niechęci przedsiębiorców do inwestowania. I właśnie dzieje się to, co podkreślamy od dłuższego czasu, że nie koszt kredytu, ale niepewność geopolityczna, połączona z niepewnością prawno-podatkową, są tymi elementami, które znacząco wpływają na rolę banków w finansowaniu gospodarki. Po drugiej stronie mamy wyraźnie zmniejszony popyt właśnie z uwagi na te czynniki, co oczywiście jest znakiem niespokojnych czasów.
Jednak trudno porównywać obecną sytuację z pierwszą dekadą powstawania polskiej bankowości. Wówczas problemy były zupełnie inne, bardzo zapuszczonej i zaniedbanej bankowości, funkcjonującej wyłącznie w systemie gospodarki nakazowo-rozdzielczej, z bankami głównie państwowymi. Ten sektor musiał nauczyć się funkcjonować w gospodarce wolnorynkowej, ale także w sytuacji wchodzenia banków prywatnych oraz instytucji funkcjonujących w ramach globalnych grup kapitałowych. Te pierwsze dziesięć lat to był proces kształtowania się bankowości zupełnie na nowo. A w tej chwili mówimy o doskonale funkcjonującym systemie bankowym, dobrze zarządzanym, dobrze skapitalizowanym, płynnym, bardzo mocno zdigitalizowanym, zaawansowanym technologicznie, a więc sektorem, który ma zupełnie inne problemy. No i co najistotniejsze – w tej chwili poziom ryzyka prawnego, o którym już mówiliśmy, jest nieporównywalny do wcześniejszych lat funkcjonowania polskiej bankowości. Wzrost i rozwój polskiego sektora bankowego nierozłącznie związany jest z rozwojem polskiej gospodarki. Dziś jesteśmy dumni z tego, że mamy 20. największą gospodarkę na świecie. 35 lat temu – byliśmy dopiero na 38. miejscu. Rozwój polskiej gospodarki, jej potrzeb, potrzeb rozwijającego się polskiego społeczeństwa sprzężony był z rozwojem polskiej bankowości. I to się udało. Z tego jesteśmy dumni. I zarówno sektorowi bankowemu, jak i polskiej gospodarce życzę, aby kolejne trzy-cztery dekady były równie udane jak te lata, które już za nami.