Chiny opanowują sytuację
Na rynkach stabilizacja. Złoty zdołał jeszcze lekko zyskać i znajduje się w miejscu, z którego rozpoczął w kwietniu odrywać się in minus od innych walut emerging markets. W krótkim terminie jest dobrze wyceniony.
Na rynkach stabilizacja. Złoty zdołał jeszcze lekko zyskać i znajduje się w miejscu, z którego rozpoczął w kwietniu odrywać się in minus od innych walut emerging markets. W krótkim terminie jest dobrze wyceniony.
Decydenci w USA zdają sobie sprawę, że gospodarka zbliża się do końca cyklu biznesowego. Jednak, obecnie, ogólne perspektywy dla amerykańskiej gospodarki wyglądają w miarę pozytywne. Rozczarowujące dane opublikowane na wiosnę nie sugerują, że czeka nas trwałe spowolnienie. Wielu ekonomistów było zdania, że zaskakujące dane dotyczące wzrostu gospodarczego w drugim kwartale skłonią Rezerwę Federalną (Fed) do przełożenia podwyżki stóp procentowych na grudzień 2016 lub nawet później. Jednak zapominają, że to dopiero pierwszy odczyt tych danych i mogą one zostać skorygowane w górę lub w dół 26 sierpnia, gdy zebranych zostanie więcej informacji.
Najważniejszym wydarzeniem piątkowych notowań były bez wątpienia bardzo dobre dane z rynku pracy w Stanach Zjednoczonych. Stopa bezrobocia utrzymała się na niezmienionym poziomie, wynoszącym 4,9%, jednak, co ważniejsze, zatrudnienie w sektorze pozarolniczym wzrosło o 255 tys. etatów, podczas gdy prognoza zakładała 175 tys. W sektorze prywatnym odnotowano natomiast wzrost o 217 tys. (prognoza 170 tys.). Mocniej niż zakładał konsensus wzrosła też płaca godzinowa, która wyniosła 0,3% (prognoza 0,2%).
Jak co każdy pierwszy piątek nowego miesiąca inwestorzy z niecierpliwością spoglądają na zegarek. Bowiem w ten dzień o godzinie 14.30 publikowane są dane z amerykańskiego rynku pracy, które mogą okazać się kluczem do przyszłych podwyżek stóp procentowych przez Rezerwę Federalną.
Najbliższe dni przyniosą sporo ważnych informacji dotyczących kondycji gospodarek Chin, Niemiec i strefy euro. Dla nas najbardziej istotna będzie piątkowa publikacja, w której GUS przedstawi szacunkowe dane o dynamice PKB za drugi kwartał.
Ten rok może zostać zapamiętany jako okres świetnych wyników obligacji – zwłaszcza na rynkach wschodzących, które od początku roku zyskały 16%.
Recesja nadchodzi wielkimi krokami, co dla Bank of England nie jest wcale zaskoczeniem. BoE może w czwartek obniżyć stopy procentowe, jednak największym wyzwaniem, z którym musi sobie poradzić Londyn, to kontrola deficytu na rachunku obrotów bieżących. W Polsce warunki gospodarcze są pozytywne, a zewnętrzne finansowanie i fundamenty – solidne. Na przeciwnym biegunie znajduje się Finlandia – to idealny przykład gospodarki, która nie wykorzystała swojej szansy.
Europejskie giełdy odnotowały we wtorek spadki wywołane niskimi akcjami sektora bankowego, które zdecydowanie pogorszyły nastroje. O ile głównym pretekstem strat na zachodnich parkietach Starego Kontynentu były banki, to na giełdzie w Warszawie stały się „motorem napędowym” wzrostów. Wszystko za sprawą praktycznie nowej ustawy frankowej, która z założenia ma generować dużo mniejsze koszty dla całego sektora, co z kolei wpływało na silne wzrosty cen akcji instytucji bankowych.
Na rynkach globalnych stabilizacja. Zyskują polskie 10-latki. To wyraz wzrostu zaufania do naszego kraju. Dziś mamy poznać szczegóły ustawy „frankowej”. Wg informacji „Rzeczpospolitej” ma ona być w bardzo złagodzonej formie, co powinno wspierać złotego i polską giełdę. Kluczowe dla dalszego obrazu rynku jest przełamanie 4,35 na EUR/PLN.
Banki w swojej działalności muszą liczyć się z ryzykami, w tym z ryzykiem kredytowym. Mogą je jednak dość skutecznie ograniczać. Służy temu np. rejestr kredytowy, do którego wszystkie instytucje udzielające kredytów i pożyczek przekazują informacje o zobowiązaniach swoich klientów i terminowości ich realizowania (czyli spłat). Dzięki temu powstaje w miarę kompleksowa wiedza na temat potencjalnych klientów, a to przyczynia się do ograniczenia ryzyka nietrafionej decyzji kredytowej. Mało tego – umożliwia usprawnienie procedur i stopniowe obniżanie kosztów.
Podczas, gdy amerykańskie giełdy biją historyczne rekordy, warszawski parkiet może patrzeć za ocean z zazdrością. Jednak zarówno hossa w USA, jak stagnacja na GPW stwarzają ciekawe okazje inwestycyjne.
Złoty miał w piątek okazję przebić się poniżej poziomu 4,35 za euro. Przeszkodziła słaba sesja na GPW i obawy o ustawę o kredytach frankowych. Czynniki globalne dają podstawy do dalszej aprecjacji, co ostatecznie powinno dać impuls do wzrostu wartości złotego powyżej wartości sprzed brytyjskiego referendum.
Uwagę inwestorów w najbliższych dniach przykuwać będą przede wszystkim publikacje wskaźników wyprzedzających dla przemysłu i usług głównych gospodarek świata oraz dane z amerykańskiego rynku pracy, mogące dać wskazówkę co do terminu podwyżki stóp w Stanach Zjednoczonych.
Citi Handlowy i Amerykańską Izbę Handlową w Polsce łączy kilkanaście lat satysfakcjonującej współpracy. Kolejnym krokiem w historii wzajemnych relacji jest powołanie Prezesa Zarządu Citi Handlowy, Sławomira Sikory w skład Zarządu Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce (AmCham).
Wczoraj wieczorem o godzinie 20:00 poznaliśmy decyzję dotyczącą poziomu stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych oraz komunikat do decyzji. Zgodnie z oczekiwaniami rynku, Rezerwa Federalna USA nie podjęła działań zmieniających koszt pieniądza, a w opublikowanym komunikacie odniosła się do gospodarki, ryzyka i inflacji.
Podczas środowej sesji europejskiej, w oczekiwaniu na komunikat Fed po kończącym się posiedzeniu, eurodolar stabilizował się w okolicach 1,10 złoty zaś zaczął tracić na wartości względem obydwu tych walut na parze EURPLN dochodząc do 4,38 a na USDPLN do 3,985. Fed, choć zostawił otwartą furtkę do szybszej podwyżki stóp, to w ocenie rynku nie był przekonywujący, co do możliwej wcześniejszej niż w grudniu decyzji umacniając tym euro do blisko 1,108 a złotego do 4,362. Dolara dodatkowo osłabiały publikowane w środę rozczarowujące dane z USA.
Notowania na europejskich parkietach w poniedziałek przyniosły głównie wzrosty. Giełdy na Starym Kontynencie w najmniejszym stopniu nie przejęły się weekendowymi, kolejnymi atakami w Europie i w USA. Można odnieść wrażenie, że rynki już całkiem nie reagują na akty terroru. Niemiecki DAX wzrósł o 0,50%, francuski CAC40 zyskał 0,16%, a brytyjski FTSE100 stracił 0,30%.
Ostatnia sesja ubiegłego tygodnia, podobnie jak dwie poprzednie, nie przyniosła większych rozstrzygnięć. Dzień zaczął się w bardzo słabych nastrojach na giełdach w Azji. Straty na głównym indeksie w Hong Kongu sięgnęły 0,16%, jednak już japoński Nikkei225 stracił na koniec notowań 1,09%. Taki nastrój przełożył się na inwestorów w Europie, a w rezultacie na mieszane zamknięcia bazowych indeksów na Starym Kontynencie. Nie pomogły nawet lepsze od oczekiwań odczyty indeksów PMI z najważniejszych gospodarek europejskich.
Ostatni tydzień lipca przyniesie wydarzenia i informacje, mogące w istotny sposób wpłynąć na nastroje inwestorów. Główne wydarzenia to posiedzenia Fed i Banku Japonii, a kluczowe dane dotyczyć będą tempa wzrostu gospodarek Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i strefy euro. GUS opublikuje informację o stopie bezrobocia za czerwiec.
W 2014 r. światowy rynek opakowań był warty 812 mld USD. Polska Izba Opakowań (PIO) szacuje udział naszego kraju w tej wartości na ok. 1,3 proc. Jednak rosnące PKB i zamożność polskiego społeczeństwa, podobnie jak popyt zagraniczny, są dla rodzimych producentów realną szansą na „ugryzienie” dużo większego kawałka rynkowego tortu. Eksperci Banku Zachodniego WBK przewidują, że do 2018 r. polski sektor opakowań może urosnąć nawet o 20 proc., co będzie w dużej mierze zasługą eksportu oraz innowacji.