Ceny paliw na stacjach będą nadal rosły, ale trochę wolniej
Ceny paliw na stacjach mogą nadal rosnąć w przyszłym tygodniu, jednak skala podwyżek powinna być coraz mniejsza, wynika z komentarza rynkowego analityków Biura Maklerskiego Reflex.
Ceny paliw na stacjach mogą nadal rosnąć w przyszłym tygodniu, jednak skala podwyżek powinna być coraz mniejsza, wynika z komentarza rynkowego analityków Biura Maklerskiego Reflex.
Ceny ropy wzrosły w ostatnim roku o 61%, zaś na stacjach PKN Orlen wzrost cen paliw sięgnął tylko 11%, poinformował członek zarządu ds. sprzedaży PKN Orlen Zbigniew Leszczyński.
Zgodny wzrost notowań ropy naftowej, rynkowych stóp procentowych i dolara wraz z zaogniającą się sytuacją wokół Włoch nadal niekorzystnie wpływają na postrzeganie ryzyka i ceny aktywów rynków wschodzących. Złoty, choć ma mocne fundamenty, nie jest w stanie oprzeć się fali wyprzedaży. W najbliższych dniach skoryguje spadki.
Utrzymują się wysokie ceny ropy naftowej. Problem mają zwłaszcza kraje europejskie, które importowały tanią ropę z Iranu. Sytuacja jest skomplikowana, a powrót do cen sprzed roku mało realny.
Obecne podwyżki cen paliw na stacjach to efekt niespokojnej sytuacji na Bliskim Wschodzie, a nie planowanej dopiero tzw. opłaty emisyjnej, poinformował Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW), przychylając się do wniosku spółki, przedłużyła Serinus Energy okres zawieszenia notowań akcji o jeden dzień sesyjny tj. do 17 maja włącznie, poinformowała spółka.
Ropa naftowa jest w trendzie wzrostowym od I kwartału 2017 roku i podrożała w tym czasie ponaddwukrotnie. Zdaniem Pawła Cymcyka, prezesa Związku Maklerów i Doradców, surowiec może w tym roku jeszcze podrożeć, czemu sprzyjają konflikty polityczne i ożywienie gospodarcze. W konsekwencji odbije się to na kierowcach, a benzyna znowu podrożeje.
Panika na rynku ropy, wywołana pozornie – według ekspertów Aforti Exchange – napiętą sytuacją w międzynarodowej polityce na linii USA – Iran w związku z wypowiedzeniem przez Amerykanów umowy nuklearnej, ma wbrew pozorom swoje źródło w sytuacji zapoczątkowanej już jesienią 2017 roku.
Mamy sytuację, która zapowiada utrzymanie się wyższych cen przez pewien czas. Za wzrost cen spot powyżej 70 USD za baryłkę ropy Brent odpowiadają czynniki geopolityczne, mogące zakłócić bieżące dostawy ropy. Wśród nich najważniejsze jest ryzyko konfliktu w rejonie Zatoki Perskiej, ale też rozpad przemysłu naftowego w Wenezueli, uważa główny ekonomista PKN Orlen Adam Czyżewski.
Wkrótce znów wyraźnie wzrosną ceny paliw i usług transportowych. Trzeba się także liczyć z tym, że spowolni wzrost gospodarczy, będzie mniej pieniędzy na konsumpcję i podwyżki płac. Oto prawdopodobne następstwa decyzji prezydenta Trumpa, rekordów na rynku ropy i silnego dolara.
Notowania ropy naftowej w USA w środę rano wzrosły o 2,4 proc. To efekt decyzji prezydenta USA Donalda Trumpa w sprawie umowy nuklearnej z Iranem.
Można powiedzieć, że okres oczekiwania i zgadywania właśnie się zakończył: prezydent Trump zapowiedział w poniedziałek na Twitterze, że Biały Dom ogłosi we wtorek decyzję w sprawie porozumienia nuklearnego z Iranem. Ze względu na wypowiedź prezydenta w styczniu, że zamierza zakwestionować „najgorsze porozumienie w historii”, w wycenach ropy uwzględniono już premię za ryzyko geopolityczne/niefundamentalne.
Do soboty prezydent Trump ma zdecydować, czy Amerykanie nadal będą uczestniczyć w porozumieniu nuklearnym z Iranem. Jeżeli Biały Dom się z niego wycofa, to mogą nas czekać kolejne podwyżki cen na stacjach benzynowych – pisze Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.
Wzrosty cen paliw na stacjach powinny na razie wyhamować dzięki względnie stabilnym cenom hurtowym i konsolidacji rynku ropy, wynika z komentarza rynkowego analityków Biura Maklerskiego Reflex.
Praktycznie każdego dnia ropa jest coraz droższa. Tylko w ciągu ostatnich dwóch tygodni ceny odmiany Brent podniosły się o 10 proc., osiągając przy tym najwyższe wartości od listopada 2014 r. Czy powinniśmy bać się, że ropa przebije poziom 100 dol. za baryłkę, a paliwa będą kosztować ok. 5,5-6,0 zł za litr?
Rynki towarowe rozpoczęły 2018 r. mocnym akcentem, jednak wkrótce znalazły się pod silną presją, ponieważ coraz większe napięcia w handlu międzynarodowym zagroziły dalszym spowolnieniem i tak już hamującego tempa wzrostu gospodarczego. Zmniejszyły się również oczekiwania co do korzystnego dla surowców wzrostu inflacji – bieżące i przyszłe prognozy nie wykazują istotnego wzrostu presji na światowe ceny.
Napięta sytuacja w Syrii oraz aktualnie największa od 2015 roku liczba wiertni ropy z łupków znacząc wpłynęły na notowania ropy w ubiegłym tygodniu. Stabilizujące się jednak warunki geopolityczne na Bliskim Wschodzie – przy trwałym wybiciu strefy 65.70 – 66,10 USD w odniesieniu do notowań ropy – mogą wywołać lokalną korektę na rynku, a tym samym dać inwestorom sygnał do kupna.
Napięta sytuacja geopolityczna na świecie, niższe wydobycie ropy naftowej w niektórych krajach oraz wzmocnienie sojuszu OPEC z Rosją powodują, że ropa jest najdroższa od ponad trzech lat. Trzeba się liczyć z cenami benzyny ok. 5 zł za litr
Kierowcy kolejny raz nie mają szczęścia do kosztów tankowania paliwa w czasie wielkanocnych podróży. Na europejskim rynku zauważalnie wzrosły ceny benzyny bezołowiowej oraz diesla. Powody podwyżek są jednak inne niż przed rokiem, a ich skutki prawdopodobnie również będą inne, bardziej dotkliwe.
Rynek światowy ogarnął strach po ostatnich wydarzeniach w Stanach Zjednoczonych, gdzie rosnąca presja na płace w kontekście niskiego bezrobocia i obniżek podatków budzi niepokój inwestorów. Indeks S&P 500 wkroczył w fazę korekt po wynoszącej 10% stracie w porównaniu z maksimum z 26 stycznia, a biorąc pod uwagę równoczesne spadki na rynku obligacji, dla surowców był to kolejny tydzień znacznych strat.