Złoty odrobił poranne straty
Złoty zdołał odrobić straty z porannej wyprzedaży, która wywindowała kursy polskich par do kilkumiesięcznych maksimów. W przyszłym tygodniu jednak presja podażowa wciąż będzie się utrzymywać.
Złoty zdołał odrobić straty z porannej wyprzedaży, która wywindowała kursy polskich par do kilkumiesięcznych maksimów. W przyszłym tygodniu jednak presja podażowa wciąż będzie się utrzymywać.
Na Starym Kontynencie czwartkowa sesja została zdominowana przez publikację informacji obrazujących aktualne nastroje panujące w regionie. Nie ulega wątpliwości, że znacznie słabsze od prognozowanych dane są efektem wzrostu napięcia geopolitycznego towarzyszącego eskalacji konfliktu na wschodzie Ukrainy. To również główna przyczyna fali osłabiania się walut regionu, a w szczególności polskiego złotego.
Sytuacja na wschodzie Ukrainy od wczoraj pozostaje głównym tematem na rynkach finansowych, budząc duży strach inwestorów. Mocno cierpi na tym złoty. W piątek rano był on najsłabszy do głównych walut od wielu miesięcy. Może być jeszcze słabszy.
Za nami kolejny dzień bez istotniejszych dla technicznego obrazu zmian na eurodolarze z jednoczesną silną przeceną złotego względem obydwu tych walut. Od pierwszych godzin czwartkowej sesji główna para walutowa notowana była w okolicach 1,32. Do południa kurs EUR/USD walczył z oporem na 1,322, po południu zaś narastająca awersja do ryzyka i kolejne słabe dane dot. gospodarki europejskiej doprowadziły do spadku kursu do blisko 1,3150.
Realna groźba wybuchu regularnej wojny blisko granic Polski oraz obawy o rozprzestrzenienie konfliktu powodują dynamiczną wyprzedaż złotego. Kurs EUR/PLN zbliża się do szczytów 2014 r., USD/PLN ma otwartą drogę do wzrostów na 3,25. Rośnie prawdopodobieństwo wznowienia działań łagodzących przez EBC. Dziś wstępny odczyt inflacji CPI za sierpień. Dane z Francji o PPI argumentem za cięciem stóp.
Kurs EUR/USD wrócił powyżej 1,32 dolara, kontynuując rozpoczętą wczoraj wzrostową korektę wcześniejszych silnych spadków. Odbicie to nie przekłada się jednak na umocnienie złotego. Dalej traci on na wartości.
Euro (EUR) wzrosło ze swojego jedenastomiesięcznego minimum na poziomie 1.3152 aż do poziomu 1.3216 w stosunku do dolara amerykańskiego (USD). Wspólna waluta odbiła się dzięki spekulacjom, że Europejski Bank Centralny (ECB) nie doda więcej środków stymulacyjnych podczas spotkania, które odbędzie się w przyszłym tygodniu.
Ze względu na niewielką liczbę publikacji makroekonomicznych, środowa sesja na światowym rynku finansowym upłynęła wyjątkowo spokojnie. Uwagę inwestorów po obu stronach Oceanu w dalszym ciągu przyciągały wiadomości na temat przyszłości polityki monetarnej Eurostrefy.
Środa nie przyniosła większych zmian na rynku głównej pary walutowej. W oczekiwaniu na silniejszy impuls euro nadal stabilizowało się w okolicach 11-miesięcznego minimum wobec dolara, po południu lekko umacniając się. W kraju złoty po porannym wzroście (m.in. w reakcji na pozytywne wypowiedzi prezydenta Rosji na temat negocjacji pokojowych z Ukrainą) prowadzącym do spadku kursu EUR/PLN poniżej 4,18 w kolejnych godzinach wczorajszego handlu już zaczął tracić na wartości. W rezultacie dzisiaj z rana eurozłoty przełamał opór na 4,20. Najwyraźniej waluta nasza pozostaje nadal pod presją rosnących oczekiwań na działania dostosowawcze RPP w postaci jedno- lub dwukrotnej obniżki stóp NBP i traci na wartości pomimo poprawy nastrojów w regionie i strefie euro (w krajach południa Europy rośnie popyt na obligacje, co spycha rentowności do rekordowo niskich poziomów).
Podczas wczorajszej sesji uwagę inwestorów znad Wisły przyciągnęły wiadomości na temat sytuacji na tutejszym rynku pracy. Jak wynika z danych opublikowanych przez GUS, po raz pierwszy od października 2011 roku, stopa bezrobocia w Polsce spadła poniżej 12%, wynosząc w lipcu 11.9%.
Środowy poranek przynosi lekkie umocnienie złotego, po tym jak wczoraj stracił on na wartości. Pomaga wzrostowe odbicie na EUR/USD oraz rekordy na Wall Street.
Wtorkowy handel na rynku głównej pary walutowej pogłębił przecenę wspólnej waluty wobec dolara. W ciągu dnia kurs EUR/USD spadł do 1,315. Najsilniejszy ruch miał miejsce po południu, bowiem sesja europejska pozbawiona była kluczowych informacji mogących dać impuls do działania. Większym zmianom nie sprzyjało też oczekiwanie na wynik szczytu w Mińsku, w którym udział brali między innymi prezydent Ukrainy oraz Rosji.
Z opublikowanych w zeszłym tygodniu statystyk jasno wynika, że mamy do czynienia ze spowolnieniem w polskiej gospodarce. Potwierdzenie tego faktu znajdziemy w danych z produkcji przemysłowej (lipcowy wzrost o 2,3% r/r) i produkcji budowlanej (wzrost zaledwie o 1,1% r/r). Sytuacja na rynku pracy poprawia się, co jest efektem dobrej koniunktury w minionym czasie, a nie odzwierciedleniem bieżącej. Dość oczywista jest także pogłębiająca się presja deflacyjna. Po opublikowaniu lipcowych danych o spadku cen konsumenckich o 0,2%, negatywną tendencję potwierdził także spadek cen w przemyśle o 2,0%. Presja deflacyjna zaczyna być w końcu zauważalna przez członków polskiego banku centralnego (NBP).
Złoty we wtorek pozostawał stabilny. Większych emocji nie wywołały, ani najnowsze dane z polskiej gospodarki, ani też dalszy spadek rentowności długu.
Politycy oczekują od naukowców konkretnych recept – powiedziała kanclerz Angela Merkel podczas spotkania noblistów z ekonomii w Lindau. Nobliści skrytykowali kanclerz za dotychczasową politykę, ale rozwiązania przedstawili nieliczne i politycznie niemożliwe do zastosowania. Przyszłość unii walutowej rysuje się więc w czarnych barwach.
Początek tygodnia na światowym rynku finansowym upłynął pod znakiem osłabienia wartości europejskiej waluty względem amerykańskiego dolara wywołanego piątkowym wystąpieniem Mario Draghiego.
Dziś o 10.00 GUS podał dane o sprzedaży detalicznej w Polsce. Rynek oczekiwał wzrostu o 2,1 proc. Taki był też ostateczny odczyt. O godz. 14.30 pojawią się dane o zamówieniach na dobra trwałe w USA (konsensus: 6,9 proc., bez dóbr transportowych: 0,6 proc.). Dane mogą mieć wpływ na kurs dolara.
Wydarzeniem wtorku na krajowym rynku walutowym będzie publikacja danych o bezrobociu i sprzedaży detalicznej. To one zdecydują o losach złotego w pierwszej połowie dnia. W drugiej potencjalnym impulsem będą publikacje z USA.
Poniedziałkowa sesja na rynku głównej pary walutowej rozpoczęła się od publikacji nie najlepszych informacji dot. największej gospodarki strefy euro. Monachijski wskaźnik klimatu gospodarczego Ifo spadł w sierpniu do 106,3 pkt z 108,0 pkt przed miesiącem wskazując tym samym, iż niemieccy przedsiębiorcy są obecnie w najgorszych od roku nastrojach. Obniżeniu uległ też wskaźnik dotyczący oceny sytuacji bieżącej oraz wskaźnik oczekiwań na najbliższe miesiące.
Pretekstem do tego mogą być wydarzenia polityczne – dymisja rządu Francji oraz spotkanie prezydentów Rosji i Ukrainy.