W oczekiwaniu na minutki
O godzinie 20:00 zostanie opublikowany protokół z ostatniego posiedzenia Rezerwy Federalnej. Jest to wydarzenie, które w znacznej mierze wpływało i wpływać będzie zarówno na rynek walutowy, akcji jak i obligacji.
O godzinie 20:00 zostanie opublikowany protokół z ostatniego posiedzenia Rezerwy Federalnej. Jest to wydarzenie, które w znacznej mierze wpływało i wpływać będzie zarówno na rynek walutowy, akcji jak i obligacji.
Wtorek stał pod znakiem deprecjacji dolara. W ciągu dnia, w relacji do euro kurs wykraczał momentami powyżej 1,13. Ostatnio takie poziomy notowane były 24 czerwca br. Dane dotyczące amerykańskiej gospodarki pokazują, że nadal jest to stabilna „maszyna”, jednak porusza się w jednostajnym tempie i ciężko jest jej przyspieszyć. Z jednej strony zobaczyliśmy wzrost produkcji o 0,7% m/m, wysokie wykorzystanie mocy wytwórczych na poziomie 75,9% oraz bardzo dobry wynik rozpoczętych budów domów, jednak z drugiej strony jest spadek inflacji konsumenckiej, słaba sprzedaż detaliczna w lipcu czy mizerne odczyty indeksu Uniwersytetu Michigan i NY Empire State.
Dolar traci grunt po tym, jak słabe dane makroekonomiczne ze Stanów powstrzymują Rezerwę Federalną od podnoszenia stóp procentowych. Prawdopodobieństwo wzrostu stóp procentowych w 2016 roku w USA wynosi poniżej 50 proc., a dolar traci na wartości w stosunku niemalże do wszystkich najważniejszych walut na świecie. W poniedziałek podano w USA, że wskaźnik produkcyjny dla Nowego Jorku spadł w sierpniu do -4,21 punktów z +0,55 punktów w lipcu. Konsensus rynkowy przewidywał, że wskaźnik wyniesie +2,50 punktów.
Bieżący tydzień nie obfitował w publikacje ważnych danych makroekonomicznych, jednak przyniósł sporo zmian na rynku walutowym oraz giełdowym. Spadek awersji do ryzyka przełożył się na coraz większe wzrosty na giełdach oraz powrót kapitału do krajów rozwijających się.
Dolar nowozelandzki osiągnął dziś w nocy najwyższy poziom od roku do dolara amerykańskiego, po tym jak Bank Rezerwy Nowej Zelandii obniżył stopy procentowe o 25 punktów bazowych do rekordowo niskiego poziomu 2 proc. Pomimo iż obniżka była zgodna z oczekiwaniami ekonomistów, część rynku oczekiwała mocniejszej obniżki stóp – o 50 punktów bazowych. Kiedy obawy okazały się płonne, dolar nowozelandzki umocnił się do najwyższego od roku poziomu 0,7340 dolara. Obecnie para NZDUSD nieco koryguje wzrosty, handlując w okolicy poziomu 0,7240 dolara.
Centralny Bank Nowej Zelandii zdecydował się na obniżkę stóp procentowych o 25 punktów bazowych. Tym samym koszt pieniądza spadł z dotychczasowego poziomu 2.25% do 2.00%. Jednocześnie władze monetarne zostawiły otwartą drogę do dalszego luzowania polityki monetarnej.
Można powiedzieć, że środowe notowania na najważniejszych parkietach Starego Kontynentu zakończyły się „remisem”. W ciągu dnia zabrakło publikacji kluczowych danych makroekonomicznych. Gdzie w takim razie szukać powodów wyhamowania entuzjazmu z ostatnich dni? Według ekspertów, słabszy sentyment na rynkach mógł wynikać między innymi z wyhamowania cen ropy naftowej po tym, jak amerykański Departament Energii (DoE) poinformował o zapasach tego surowca w USA.
Wyeliminowanie ryzyka przewalutowania kredytów frankowych pozwoliło inwestorom odetchnąć z ulgą. Przełożyło się to na spore wzrosty na indeksie WIG 20, gdzie w poprzednim tygodniu jego kapitalizacja wzrosła o 3.73%. Tak dużych wzrostów na indeksie WIG 20 nie zaobserwowaliśmy od ponad 5 miesięcy. Ponadto globalni inwestorzy powoli zaczęli powracać na polski rynek, rentowność obligacji 10 letnich zaczęła spadać na coraz niższe poziomy, a rodzima waluta w dalszym ciągu się umacnia.
Sierpień rozpoczął się w bardzo optymistyczny sposób dla notowań złotego, który to nabrał wiatru w żagle po opublikowaniu szczegółów dotyczących ustawy frankowej już na początku tego miesiąca.
Sytuacja w zakresie wydajności pracy w największej gospodarce świata jest gorsza, niż sądzono, co tylko zmniejsza presję na podwyżki stóp procentowych Fed. Rynek pieniężny zaczyna jednak dostrzegać realne szanse na wzrost oprocentowania w grudniu. Nadal niewielkie szanse na cykl podwyżek szybszy, niż w tempie 25 pkt bazowych rocznie.
Wtorek 9 sierpnia nie przyniósł większych zmian na rynku eurodolara i eurozłotego. Kurs EUR/USD pozostawał w okolicach poziomu 1,11 natomiast kurs EUR/PLN fluktuował pomiędzy 4,26 a 4,27.
Ceny ropy naftowej rosną piąty dzień z rzędu gdyż OPEC przewiduje, iż bessa na rynku paliw będzie krótkotrwała. Organizacja Krajów Eksportujących Ropę zapowiedziała, że jej członkowie zasiądą do nieformalnych spotkań w przyszłym miesiącu, mających na celu stabilizację na rynku ropy naftowej.
Notowania podczas poniedziałkowej sesji przebiegały w bardzo spokojnym nastroju. Większość indeksów na Starym Kontynencie zakończyła sesję wzrostami. Kalendarz makroekonomiczny był praktycznie pozbawiony ważnych publikacji, przez co na rynkach była zauważalna niewielka zmienność. W rezultacie, niemiecki DAX zakończył dzień wzrostem o 0,63%, francuski CAC40 zyskał 0,11%, natomiast brytyjski FTSE100 wzrósł o 0,23%. Warszawski indeks największych polskich spółek przez większość dnia zachowywał się podobnie do zachodnich rynków Europy. Finalnie, WIG20 zakończył dzień wzrostem o 0,64%, a obroty na całym rynku wyniosły niewiele ponad 500 mln zł.
Obecna hossa jest jedną z najdziwniejszych w historii ponieważ została napędzona i jest sztucznie podtrzymywana przez banki centralne. Za każdym razem kiedy na rynku widzimy choćby dziesięcioprocentową korektę do akcji od razu wkraczają gołębie z FED i zapewniają rynek, że na szybką normalizację polityki monetarnej nie ma co liczyć. Taka sytuację obserwujemy od 2009 roku, ale trzeba przyznać, że przez dłuższy czas działania przynosiły efekty nie tylko na giełdzie, ale także na rynku kapitałowym. Teraz jest inaczej.
Na rynkach stabilizacja. Złoty zdołał jeszcze lekko zyskać i znajduje się w miejscu, z którego rozpoczął w kwietniu odrywać się in minus od innych walut emerging markets. W krótkim terminie jest dobrze wyceniony.
Poniedziałkowy poranek dla inwestorów przyniósł dobrą wiadomość. Wzrosty na giełdach po piątkowej publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy są kontynuowane. W kalendarzu makroekonomicznym nie ma nic, co mogłoby popsuć optymizm na rynku.
Decydenci w USA zdają sobie sprawę, że gospodarka zbliża się do końca cyklu biznesowego. Jednak, obecnie, ogólne perspektywy dla amerykańskiej gospodarki wyglądają w miarę pozytywne. Rozczarowujące dane opublikowane na wiosnę nie sugerują, że czeka nas trwałe spowolnienie. Wielu ekonomistów było zdania, że zaskakujące dane dotyczące wzrostu gospodarczego w drugim kwartale skłonią Rezerwę Federalną (Fed) do przełożenia podwyżki stóp procentowych na grudzień 2016 lub nawet później. Jednak zapominają, że to dopiero pierwszy odczyt tych danych i mogą one zostać skorygowane w górę lub w dół 26 sierpnia, gdy zebranych zostanie więcej informacji.
Najważniejszym wydarzeniem piątkowych notowań były bez wątpienia bardzo dobre dane z rynku pracy w Stanach Zjednoczonych. Stopa bezrobocia utrzymała się na niezmienionym poziomie, wynoszącym 4,9%, jednak, co ważniejsze, zatrudnienie w sektorze pozarolniczym wzrosło o 255 tys. etatów, podczas gdy prognoza zakładała 175 tys. W sektorze prywatnym odnotowano natomiast wzrost o 217 tys. (prognoza 170 tys.). Mocniej niż zakładał konsensus wzrosła też płaca godzinowa, która wyniosła 0,3% (prognoza 0,2%).
Amerykańscy przedsiębiorcy tworzą dużo nowych miejsc pracy, lecz wzrost wydajności pozostaje na niskim poziomie, co trzyma w ryzach wynagrodzenia. Nie ma zagrożenia nagłego przyspieszenia inflacji. Fed nie musi spieszyć się z podwyżkami stóp. Nastroje na rynkach są nadal dobre. Złoty utrzymuje zyski i będzie dalej się umacniać.
Jak co każdy pierwszy piątek nowego miesiąca inwestorzy z niecierpliwością spoglądają na zegarek. Bowiem w ten dzień o godzinie 14.30 publikowane są dane z amerykańskiego rynku pracy, które mogą okazać się kluczem do przyszłych podwyżek stóp procentowych przez Rezerwę Federalną.