Przecieki z unijnego raportu o konkurencyjności sektora bankowego

Przecieki z unijnego raportu o konkurencyjności sektora bankowego
Fot. stock.aobe.com/Pefkos
Oficjalnie, raport Unii Europejskiej w sprawie (zbyt małej) konkurencyjności europejskiego sektora bankowego ma ujrzeć światło dzienne w lipcu, ale jak to zwykle bywa, jego projekt właśnie wyciekł do mediów, pisze Jan Cipiur.

Był to zapewne ruch zamierzony. Pokłosiem raportu przygotowywanego dla Komisji Europejskiej ma być projekt legislacyjny, którego spodziewać można się w pierwszych miesiącach 2027 r. Przeciek pozostawia zaś nieco czasu na potencjalne poprawki „na ostatnią chwilę”.

Po zapoznaniu się z obecną wersją raportu The Financial Times podkreśla, że zwiększyć się miałaby swoboda przepływu kapitałów między państwami członkowskimi, i że spadną wymagania kapitałowe odnośnie do bankowych kredytów hipotecznych oraz pożyczek udzielanych firmom bez ratingu, czyli bez oceny ich ryzyka kredytowego.

Oczekiwać można także propozycji zmiany schematów ubezpieczania depozytów bankowych, jak również przeglądu wielkości kapitałów żądanych od firm inwestycyjnych.

Basel III nie dla małych banków

Kolejny bardzo ważny wątek to sugestia ewentualnego zaniechania stosowania międzynarodowych uregulowań bankowych znanych jako Basel III w stosunku do tzw. małych pożyczkodawców lub obniżenie obowiązujących je pułapów kapitałów.

Oznaczałoby to, że podobnie jak jest w USA, przepisy Basel III byłyby egzekwowane wyłącznie od dużych banków.

Gazeta cytuje zdanie z projektu raportu wskazujące, że „niektóre elementy (obecnych) ram prawnych są dla małych i mniej złożonych banków zbyt uciążliwe (…) co przemawia za zapewnieniem większej proporcjonalności”.

Nie będzie jednak całościowej obniżki zabezpieczenia kapitałowego banków, czego oczekiwałby cały sektor, którego zmorą są także nakładające się na siebie wymagania narodowych nadzorów bankowo-finansowych. Europejski Bank Centralny (ECB) ocenił np. że restrykcje na poziomie państw członkowskich angażują (niepotrzebnie) 225 mld € kapitałów bankowych i 250 mld € płynności banków.

W pogoni za amerykańskimi bankowcami

Końcowym efektem przeregulowania europejskiego sektora bankowego jest jego nienadążanie za bankami amerykańskimi. Autorzy raportu sugerują zatem skupienie się krajowych instytucji nadzorczych bardziej na szczycie łańcucha właścicielskiego banków, tj. na tzw. parent companies niż na ich spółkach-córkach działających w państwach Unii.

Takie podejście uwolniłoby dużo kapitału, poprawiając sytuację w bankowych spółkach zależnych, czego efektem byłoby zapewne uwolnienie potencjału wzrostu efektywności i ekspansji.

Association for Financial Markets in Europe (AFME) szacuje, że najbezpieczniejsza forma kapitału banków, tzw. common-equity tier 1, stanowi w europejskim sektorze 11,8 proc. całości, podczas gdy w USA jest to 10,1 proc. Gdyby spełnił się postulat AFME, żeby obciąć ten udział o ok. 2,3 punkty procentowe, to wyzwoliłoby to łącznie 281 mld € (329 mld dol.) kapitału.

Oczywistym wymaganiem równoległym miałoby by być prawne zobowiązanie banków właścicieli (parent companies) do zasilania banków podległych, gdy będzie to potrzebne.

W raporcie podkreśla się, że postulowana reforma „umożliwi lepsze dostosowanie zakresu obowiązków i finansowania działań związanych z zarządzaniem kryzysowym oraz zabezpieczeniem depozytów w ramach istniejących struktur unii bankowej”.

Nie wiadomo jednak, czy słowo stanie się ciałem. Jest pewne, że opór „Ancien regime” będzie bardzo duży i niekoniecznie całkowicie niesłuszny.

Autor rubryki „Buttonwood” w tygodniku The Economist uważa, że obniżanie wymagań dot. wysokości i struktury kapitałów bankowych może być niebezpieczne, ponieważ sektor ten jest bardziej niż inne podatny na szoki o katastrofalnych skutkach. Ponadto, banki działają w skali globalnej, więc j lokalny wybuch wielkich kłopotów może się przenieść na cały świat.

W powyższym kontekście trzeba też podkreślić, że w Unii rynek kapitałowy (obligacje korporacyjne, akcje, fundusze inwestycyjne) jest mocno w tyle za Ameryką, więc gospodarka europejska znacznie bardziej opiera się na kredycie bankowym. Ta różnica oznacza, że realna gospodarka Unii jest bardziej zależna od kondycji banków niż amerykańska, gdzie sporą część funkcji banków przejęły rynki.

Za reformą europejskiego sektora bankowego przemawia nie tylko potrzeba utworzenia jednolitego rynku bankowego. Porównania z USA podsuwają też argumenty finansowe takie jak m.in. mniejsza w Europie rentowność, marże i dochody, wskaźniki kosztów do dochodów – C/I), kredytów niespłacanych -NPL (w Europie ok. 2 proc. portfela, w USA 1 proc.), wycen rynkowych banków w formie wskaźnika ceny do wartości księgowej.

Szykuje się ostra dyskusja, która wbrew oczekiwaniom banków skończy się zapewne co najwyżej dyskretnym makijażem.

Jan Cipiur
Jan Cipiur, dziennikarz i redaktor z ponad 40-letnim stażem. Zaczynał w PAP, gdzie po 1989 r. stworzył pierwszą redakcję ekonomiczną. Twórca serwisów dla biznesu w agencji BOSS. Obecnie publikuje m.in. w Obserwatorze Finansowym. Jest członkiem Towarzystwa Ekonomistów Polskich (TEP).
Źródło: BANK.pl